Było podobnie ale to była już moja koleżanka(była koleżanka,bo jak zobaczyłam co ona wyprawia z dzieckiem).
Stanełam z koleżanką przy kiosku ruchu i mały jej zobaczył z wózka jakieś autko i zaczął krzyczeć,że chce to autko.Zaczęla jemu tlumaczyć że nie bo nie ma mama pieniążków i że masz tyle autek w domciu więc po co ci następne.A mały miał wtedy 2latka i zaczął jej się tak drzeć jakby go ze skóry zdzierali gdy mówiła aby się uspokoił to on jeszcze bardziej ludzie patrzyli na nas jak nie powiem na kogo.Jeszcze nigdy tak się nieczułam głupio...a ona potem wzięła zaczęła szarpać wózkiem i wiadomo,że mały się zaczął się bać i głośniej się darł...
powiedziałam jej żeby policzyła do10 i jej nerwy przejdą bo ktoś ją zobaczy co ona robi to jeszcze dziecko jej zabiorą.To mi powiedziała,że to jej dziecko i ma prawo zrobić z nim co chce.
mój akurat spał więc ją to zdenerwowało ze byl grzeczny ale nie powinna tak robić a na koniec jak czekala na swojego partnera bo malżeństwem nie są to wyciagnęła go z wózka i zaczęla na podwórku szarpać tym dzieckiem a on już biedaczek całkiem się wystraszyl i tak jej się zaniósł że musialam jej pomóc ocucić to dziecko bo aż zemdlał... nogi miałam jak z waty jak to widziałam i wiecej się z nia nie spotkałam...
Naprawde nigdy tego nie zapomne i nie myślalam że mogłam mieć taką koleżanką, którą teraz nie mam po tym co się stało...szoook naprawde..
co powiecie o tym? i jakbyście wy się zachowały
Jeżeli chcesz odpowiedzieć na to pytanie, zarejestruj się.
Chcesz zobaczyć odpowiedzi? Zarejestruj się bezpłatnie!