Menu

Bariery architektoniczne

Kochane mamy :)Jest 7 rano a ja spoglądając przez okno na szarą rzeczywistość, zadałam sobie po raz kolejny pytanie - " Jak ja mam dzisiaj znowu pokonywać wózkiem chodniki pokryte jeszcze całkiem sporą ilościa roztopionego śniegu? Na żaden rajd z poślizgami, zakopywaniem się, wpadaniem w kałuże i wymijaniem ludzi się nie zapisywałam!" Nie mówiąc o tym, że wózek mam ciężki, moje dziecko też nie mało waży a nikt ze Spółdzielni Mieszkaniowej (którą pozdrawiam "serdecznie":/ ) nie pomyślał o podjazdach dla wózków... I tak sobie myślę jak Wy kochane netmamy na co dzień radzicie sobie z pokonywaniem wysokich chodników, schodów na których brak podjazdów dla wózków? Jak radzicie sobie ze sklepami w których często są dwie pray drzwi i jak na złość oteiwrają się w tą samą stronę a każdy kto mógłby pomóc nagle zajmuje się innymi sprawami? Jak radzicie sobie w sklepach, w których często półki i rózne pierdoły są poustawiane tak, że manewrowanie nawet najbardziej nowoczesnym wózkiem przyprawia o zawrót głowy? A może napotykacie nie tylko na bariery architektoniczne? A może innym często brak zrozumienia, chęci pomocy zwykłej życzliwości, żeby pomóc otworzyć drzwi, znieść czy wnieść wózek, czy poprostu mamę z dzieckiem przepuścić w kolejce? A jak było kiedy byłyście w ciąży? Ustępowano Wam miejsca np. w tramwaju? Czy przepuszczano w kolejkach? Sznowano Was jako kobiety i Wasz stan? Jestem bardzo ciekawa jakie macie doświadczenia i jakie opinie na ten temat. Czekam niecierpliwie :) Pozdrawiam :)

Mandarinios
 515  13

Znajdź pytania na ten sam temat:

bariery architektoniczne

Odpowiedzi

madzia26
Ciekawy temacik! Jak byłam w ciąży nigdy nikt mnie nie przepuścił w kolejce nawet w 9m,do wielu klepów nie mogę się dostać bo nie ma podjazdu dla wózków i poprostu do nich nie wchodze a kiedys zapytalam Panią kasjerke w sklepie jak mogę się dostać do sklepu z wóźkiem odpowiedziała że to nie jej problem.Totalna znieczulica o chodnikach nie wspomne.
margie
hmm cóż, chodników nie zmienimy, ja też mieszkam na 2 piętrze, zejść z wózkiem to pół biedy ale wejść z powrotem to gorzej...czasami sąsiad albo sąsiadka mi pomoże "wtarabanić się" na górę..
ale najbardziej mnie wkurzają zaparkowane samochody na chodnikach!!!no tak parkują że najczęściej muszę wjechać na ulicę albo przecisnąć się z drugiej strony o ile jest miejsce...masakra...ale co tam, radzimy sobie z moją córcią:)i pozdrawiamy!!
tlolek
@patik mnie ubiegła...masze problemy z czasem miną bo dzieciaczki dorosną ale osoby niepełnosprawne mają bardzo ciężko
chodziłam na uczelnie która szczyciła sie że jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych...tia 1 winda i to tylko w 1 skrzydle a żeby dostać sie do 2 skrzydła trzeba było pokonać 5 schodów niby nic ale chłopak z mojego roku musiał albo czekać na pomoc kolegów którzy go znosili bąc wnosili a jak nie to jeden z chłopaków brał wózek a on musiał podciągając sie na rekach wręcz czołgać sie pokonywać te schody ....bardzo upokarzające
a co do ciąży ...jak chodziłam do przychodni na pbranie krwi co miesiąc to dopiero w ostatnich tygodniach po prostu właziłam bez kolejki- wpychałam się na bezczelnego a i tak usłyszałam swoje od dewotek....w sklepie też niek nie przepuści czy jak byłam w ciąży czy teraz z małym dzieckiem
najmniej pomocni są ludzie tak po 60...ostatnio byliśmy z małym na zakupach przed kasami są ławeczki chciałam dziecko ubrać w kurtkę ...musiałam siedzieć na podłodze bo starsze małżeństwo nawet sie nie ruszyło z ławeczki a widzieli to bo babka jeszcze komentowała ....
my z mężem staramy sie pomagać innym czy ciężarnej czy kobiecie z wózkiem czy drzwi przytrzymać czy cokolwiek bo jednak sami tez mamy tem problem
Mandarinios
Jak byłam ciąży dużo jeździłam pociągami najczęściej sama bo mąż w pracy a ja kursowałam pomiędzy Gliwicacmi w których mieszkamy a Bydgoszczą w któej mam rodzicó i Uczelnię, średnio około 500km z przesiadką. do pociągu wsiadałam sama taszcząc torbę rzadko kto zwracał się z chęcią pomocy, często jak pocią podjeżdżał bezczelnie się przede mnie wpychali, nie mówiąc o sytuacji jak wchodziłam do przedziału i miałam włożyć torbę na półkę - nagle cisza i głowy innych pasażerów odwrócone w każdą inną stronę byle nie w moją... Na poczcie jak to na poczcie gigantyczne kolejki o swoje się nie domagałam bo mówiłam osobie która była przede mną, że jestem za nią i ostetnacyjnie siadałam na krześle bądź tam gdzie się dało:) Nie pchałam się bo widząc "starsze, chore" Panie po 40-stce stwierdzałam, że faktycznie one bardziej potrzebują szybciej dostać się do okienka, bo jeszcze padną na zawał czy coś :P CZasem jak zdażało jeździć mi się tramwajem jednak tam z reguły było jakieś miejsce wolne... Niestety wydałam majątek na taksówki bo przynajmniej jechałam sama, Pan taksówkarz miły i uprzejmy, bo mu płaciłam :):P Chodniki to ogólnie porażka ale fakt na to nie mamy za bardzo wpływu, sklepy możemy omijaĆ szerokim łukiem, w marketach jest ponoć taniej :):P Wiecie co ja zaobserwowałam?? Psaradoksalnie kiedy zdarzały się życzliwe gesty ze strony innych (a zdarzały się również i takie i muszę to podkreślić bo bywało naprawdę mi miło niejednokrotnie!!!!!!!) najczęściej była to pomoc ze strony ...... PANÓW, a Panie, które to wbrew pozorom powinny rozumieć były totalnie znieczulone.... Ech... Wiecie co? Ja pomimo wszystki wiem, że świata nie zmienię i jeszcze nie raz będę stała z wielkim brzuchem w 50 metrowej kolejce i pewnie jeszcze nie raz będę tak długo krążyć pod blokiem aż ktoś pomoże mi wnieść wózek ale jeśli zobaczę osobę w potrzebie to tak jak robię to cały czas, wyciągnę pomocną dłoń, żeby nie stać się później wredną, nieżyczliwą babą.... :) Pozdrawiam Mamunie i dziękuję za odpowiedzi:) Czekam na następne:):):)
tlolek
w urzędzie wojewódzkim u nas też było "śmiesznie" też sie szczycą tym że nie maja barier architektonicznych...tia jeden podjazd dla wózków do jednego skrzydła budynku ale żeby przejść do drugiego trzeba skorzystać z łącznika gdzie zamontowane są drzwi rozsuwane....ale zawsze są zamknięte tylko na kartę magnetyczną ...a tak każdy kto chce przejść to musi poprosić portiera o otworzenie
to jeszcze nic jest 5 wind takich starego typu że nie wsiądziesz jeśli ktoś nie przytrzyma drzwi a nawet jeśli to ktoś musi popchnąć wózek bo jest tak wysoki próg w tych windach
Gusiaq
Wiecie.. az mi glupio pisac.. mieszkam teraz w UK i tutaj po pierwsze pelno kobiet w ciazy czy z wozkami... ja mialam dosc maly brzuszek do 8 miesiaca a poza tym nie jestem szczupla i w zasadzie nie kazdy mogl go widziec, ale ludzie mi miejsca ustepowali. Nawet jak bylam w Polsce to nie mialam z tym problemow. A o barierach architektonicznych to nawet nie mam co pisac... bo tu ich prawie w ogole nie ma. Jedynie mam pewne problemy z wjezdzaniem do polskiego sklepu.. ale sobie radze. I tutaj faktycznie nikt nie widzi, ze sie mecze:P Jak pojechalam pierwszy raz do Polski z malym to bylam w szkoku jak sie trzeba meczyc na kraweznikach itd:/
A z ciekawych historyjek.. jak bylam w 9 miesiacu to chodzilam po zakupy do tesco.. bralam plecak i kupowalam kilka rzeczy zeby nie dzwigac... to ochroniarz czasami mnie pytal czy mi pomoc koszyk zaniesc do kasy:)
JUSTYLKA
WIECIE
Mandarinios
Gusiaq no to faktycznie przepaść pomiędzy UK a Polską i co najlepsze nie tylko w udogodnieniach ale i w mentalności ludzi...
JUSTYLKA
Wiecie a ja jakos spotykalam się z fajnymi reakcjami ludzi na mój brzuszek Ustepowano mi nawet w kolejce do bankomatu ,ale macie rację auta na chodnikach i autobus do którego trzeba władować wózek to koszmar...
Gusiaq
Zeby bylo smieszniej to ja w Polsce mieszkam na parterze i to noszenie wozka po kilka schodow mnie wkurzalo.. a co ma mowic mama ktora mieszka na drugim czy trzecim pietrze i nie ma windy??
Mandarionios, owszem:) Takich milych historyjek moglabym przytoczyc kilka, ale w koncu nie o tym temat:)
Mandarinios
Jeszcze jedna mysl mi przyszła do głowy... Ci starsi tak bardzo narzekają na młodych, że nie wychowani i nie kulturalni a jednak czasem bardziej kulturalni, wychowani a przede wszystkim życzliwi...
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.