Menu

Beznadziejna sytuacja!!!

Dziewczyny od stycznia poszłam do pracy. Z moją 2,5 roczną córką miała zostawac moja mama ale jako że jeszcze pracuje (prowadzi swój biznes) to stwierdziła że jednak nie pogodzi jednego z drugim, nie ukrywam ze sprawiło mi to przykrość bo to głownie ona namawiała mnie na pójście do pracy, a ja mówiłam ze wolałabym jeszcze przeczekać to pół roku dopóki Majka nie pójdzie do przedszkola - mama zapewniała mnie żebym się niczym nie martwiła bo będzie dobrze. Potem zaczęła mi mowić o jakiś niańkach, że już kogoś szuka, ale ja stwierdziłam że juz wole aby mała poszła do dzieci, bo przynajmniej się czegoś nauczy, więc wybrałam się do jedynego w naszym mieście żłobka - no a tu zonk, bo nie ma szans na przyjęcie. Są tez 3 prywatne przedszkola, gdzie przyjmują 2latków, niestety dwa z nich to "przechowalnie" dla dzieci. Zdecydowałam się na trzecie z nich - miła atmosfera, zaledwie 8 dzieci, fajnie urządzone, dzień wypełniony zajęciami, ale cena tez nie mała. Mama powiedziała że się dołoży. Od środy Majka poszła do przedszkola. W pierwszym dniu płakała przy rozstaniu, ale po pół godzinie opiekunka (tam jest jedna opiekunka - właścicielka zresztą, była nauczycielka, ma jakieś kursy na przedszkolankę, pomaga jej córka która nie ma żadnego wykształcenia w tym kierunku) zadzwoniła że juz wszystko ok i Maja nie płacze. Na drugi dzień był dzien babci więc jak przyszłam po małą to zastałam tam moją mamą wiec tez wszystko było super. Natomiast dziś, zostawiałam tam Majkę (nie płakała), a po jakiś 40min dostałam telefon że Maja strasznie płacze i żebym przyjechała! Zdębiałam - no bo jak to, ja musze iśc do pracy i co teraz niby? Przeciez to normalne że dzieci na poczatku gdy ida do złobka czy przedszkola to płaczą! Po moim powrocie już w drzwiach ta babka mi mówi żebym sie nic nie martwiła bo ona mi odda pieniadze i w ogole! Szok! Czyli tamta 8ka dzieci nigdy nie zaplakala po przyjsciu do przedszkola? Ja wiem że mogłabym myslec o zabraniu małej stamtąd gdyby wyła cały bity tydzien ale już w 3 dniu w dodatku po 40min płaczu? Czy tylko mnie sie wydaje że cos tu jest nie tak? gdyby wszyscy rodzice tak robili to chyba 50% polskich dzieci nie chodziło by do przedszkola! co wy myslicie o tej sytuacji???
dziś zabaralam ją stamtąd bo akurat jeden chłopiec miał urodziny i juz było zaplanowane jakies przyjecie wiec nie chcialam tego psuc ale gdyby nie to to w życiu bym nie pojechała po małą. wiem że może ktoś powie że wyrodna ze mnie matka ale ja serio nie mam wyjscia i moje dziecko niestety tez nie ma wyjscia. tylko teraz sie obawiam czy tamta babka aby na pewno daje rade i czy sie nadaja na opiekunke....

MamaMaya
 805  16

Znajdź pytania na ten sam temat:

1-3 lat Wychowanie przedszkole płacz dziecka

Odpowiedzi

Runka
wg mnie podejscie opiekunki nie jest fer, nam pani psycholog powiedziala ze dziecko potrzebuje od dwóch do czterech miesięcy na przystosowanie sie do nowej sytuacji w przedszkolu.... nas po miesiacu wyrzucili z powodu ze moj synek nie spal za dnia a opiekunce nie chcialo sie nim zajowac w tym czasie... wiec powiem tylko tyle ze w przedszkolach prywatnych robia z dziecmi jak im sie podoba, bo taka sytuacji anigdy by nie miala miejsca w przedszkolu panstwowym... jedynie moge ci współczuć bo sytuacja naprawde trudna.
joka26
Rzeczywiście coś tu się wydaje nie tak. W punkcie przedszkolnym gdzie chodzi moje dziecko jest nowy mały chłopczyk, nie ma 3lat. Cięzko znosi rozstanie z rodzicami i widuję go często u przedszkolanki na rękach. Jakoś sobie radzą chociaż pewnie jest trudno. Jak ktoś chce brać pieniądze i nie starać się to sytuacja zapewne wygląda tak jak to opisałaś.
Ja bym szukała innego miejsca bo jak proponują zwrot pieniędzy to ewidentnie nie chcą tam Twojego dziecka.
MamaMaya
a wydawac by sie moglo ze to wlasnie w prywatnym przedszolu lepiej ci sie zajmą dzieckiem bo sie placi a tu jak widac nie....
Runka
MamaMaya też tak myśłałam do momentu aż przeszliśmy przez koszmar związany z przedszkolem prywatnym, Michaś do dnia dzisiejszego słysząć słowo "przedszkole" siada na tyłku grzeczny jak nie wiem i wciska sie we mnie...
joka26
Ja dopowiem jeszcze coś trochę odbiegającego od tematu.
W tym samym punkcie przedszkolnym jest chłopiec 3latek, który nie potrafi sam zjeść obiadu. Tak więc w porze obiadowej pojawia się któryś z rodziców żeby dziecko nakarmić. Rodzice nie widzą w tym nic dziwnego i nie reagują na sugestie kadry żeby tego nie robić. Pozwólmy aby nasze dzieci pod okiem wykwalifikowanych osób uczyły się samodzielności, w końcu nie siedzą w przedszkolach całymi dniami.
Zana
kasiek232 ... w jakim Ty świecie żyjesz ??? ... nie każdy może sobie pozwolić wszystko rzucić i biec do płaczącego dziecka w przedszkolu !!!! po to zostawiam że ufam w doświadczoną kadrę i płaczące dziecko nie stanowi dla nich problemu bo na każdego znajdą sposób ....
wręcz bieganie mamusi na każdy płacz do przedszkola to jak dla mnie chore .... dziecko przeżywa rozstanie ale po kilku dniach/tygodniach będzie czuło się bezpiecznie bo będzie wiedziało że nie zostaje tam na zawsze .... a takie bieganie to tylko pogarsza sytuację .... kiedy to dziecko ma sie przyzwyczaić do kilkugodzinnego rozstania skoro na każdy płacz matka by przychodziła co ??? ....
oczywiście ...pierwsze dni odbierać wcześniej np po obiadku ...ale nie na każdy płacz panikować
nie mówiąc o tym że żyjemy w takich czasach że jak najwcześniej należy usamodzielniać dziecko żeby sobie w życiu poradziło ... najbardziej właśnie w sytuacjach stresowych do jakich początki w przedszkolu niewątpliwie należą.

joka26 .... to jest dopiero masakra ...brak mi słów ... ci rodzice nie wiedzą że robią dziecku krzywdę
MamaMaya
@kasiek232 po przeczytaniu twojej wypowiedzi to nie wiem czy mam sie smiac czy plakac? kobieto ja zaczelam prace nie dostane wolnego a po drugie to wlasnie ma byc tak jak pisze Zana. moja mała miała tam zostawac na zaledwie 5 godzin dziennie od 8 do 13 i tuz przed obiadem ja lub wujek odbiera ją do domu wiec to chyba na prawde malo w porownianiu z dwulatkiem ktory siedzi tam 10 godzin dziennie bo tak pracują jego rodzice.
myszka838383
zgadzam się z @Zana
alinagj1o2
Jak się przyjdzie kilka razy po dziecko jak zapłacze i pani zadzwoni to dziecko to będzie wykorzystywać bo wie co zrobić by przyszli rodzice.Z czasem Twoja córka przyzwyczaiła by się że zostaje ale jest odbierana.Krzywdę to robi się dziecku jak nie jest uczone samodzielności.Tu wina jest nauczyciela,który jest w zasadzie sam i płacz dziecka przeszkadza i rozprasza całą grupę .Po prostu nie panuje nad tym .Może dlatego jest tam tak mało osób bo szuka dzieci pod siebie.Piszesz że dwa poprzednie przedszkola to przechowalnia,na jakiej zasadzie tak sądzisz?.Może jest więcej dzieci ale i opiekunów i mimo że dziecko płacze czy histeryzuje dają sobie radę.Często pozory mylą.
monikarogalska2
Bardzo Ci współczuje bo sama nie wiedziałabym co w takiej sytuacji zrobić. Zaprowadzasz dziecko, a w przedszkolu nie mogą sobie poradzić z płaczem? To pokazuje że ta cała przedszkolanka nie ma podejścia do dzieci. Wiadomo że w Twojej sytuacji nie będziesz latała na każde zawołanie. Może poszukaj lepszej placówki, Co do wypowiedzi @kasiek232 to zostawię ją bez komentarza...(krejzolka)
Madzika
z tego co się orientuje to w prywatnych przedszkolach tak jest że nikt sie nie przejmuje rodzicem . oni muszą mieć spokój i nie moga sie skupiać na jednym dziecku wiec jesli dziecko płacze DŁUŻEJ NIŻ GODZINA to dzwonia po rodzica i należy dziecko odebrac. przynajmniej jak sprawdzaliśmy dla chrześniaka prywatnie przedszkola to taki inf nam udzielono. więc dziwne że Tobie nikt nie powiedział że w takich sytuacjach też tak robią.
Magdzik
Popieram @Zanę!!! Ja też zostawiam płaczącą córkę w przedszkolu (zazwyczaj po długich nieobecnościach, gdy choruje) i Pani ją ode mnie wyrywa siłą i tuli do skutku, aż się uspokoi. Ja wychodzę z krwawiącym sercem, ale wiem, że krzywda jej się tam nie dzieje. Poza tym płacze tylko na początku, a potem gdy ją odbieram, to już jest zadowolona. Na każde dziecko Panie znajdą sposób - po prostu musi się przyzwyczaić do zostawania w przedszkolu. A Tobie @kasiek współczuję... Gdyby mnie tak dziecko powzięło i na każde miauknięcie miałabym lecieć, to pewnie nawet nie mogłabym się spokojnie wysikać, bo toalety też pewnie, bym nie mogła chodzić:/
amalka
Taaa a jak dziecko nie da sobie podetrzeć pupy to też wezwą matkę? (krejzolka) Niewiele jest maluchów, które z miejsca odnajdują się w nowej sytuacji, szczególnie gdy nie są na zmiany przygotowane. Krzysio ponad rok słuchał jak fajnie jest w przedszkolu, uczyliśmy go go samodzielności, podczas wakacji zabierałam go na przedszkolny plac zabaw by się oswoił z miejscem, paniami, poznał dzieci z grupy... Starałam się zminimalizować stres do maksimum, mimo to początki nie należały do najłatwiejszych. Synek miał dni lepsze i gorsze. Podobnie jak u @Magdzik chyba dwukrotnie odrywano Krzysia ode mnie (placze) On wrzeszczał, ja płakałam całą drogę do domu (placze) wiedziałam jednak, iż inaczej się nie da. Zabranie małego z przedszkola byłoby krokiem wstecz... Teraz się przyzwyczaił, nabył masę umiejętności, poznał dzieciaki... Ma pierwszą sympatię (grins)

@MamaMaya nie zazdroszczę... Trudna sytuacja. Nie miałam styczności z przedszkolem prywatnym, ale domyślam się, że sami ustalają zasady, minimalizują "problemy", ułatwiają sobie pracę... Po co słuchać płaczu, po co zająć się smutaskiem, po co malucha pocieszyć, ułatwić mu asymilację i zmniejszyć stres? Lepiej się go "pozbyć"... Była nauczycielka? No to gratuluję tej pani (kciuki) (ironia oczywiście)
amalka
@zminimalizować stres do maksimum (krejzolka) Jakieś dziwactwo mi się napisało (smiech)
"maksymalnie zminimalizować stres" O!!! (grins)
angelika28
Faktycznie ciekawie nie jest. Dziwi mnie natomiast zachowanie tego przedszkola, bo dla mnie to jest oczywiste, że przyjmujac dziecko do przedszkola, zwlaszcza takie w wieku Twojej córki, musze liczyc sie z tym, że mała bedzie plakac, ba bedzie sie zanosci od placzu, i niewiadomo co jeszcze. Jako osoba, która podejmuje sie prowadzenia takiej placowki robiłabym wszystko, żeby pomoc kazdej nowo przybyłej mamie i dziecku jak nalepiej przejsc przez ten stresujacy dla kazdej strony moment. Kurka, to po co ona otworzyla to przedszkole? przeciez kazde dziecko jest inne, to ze jedno nie placze nie znaczy, ze inne nie beda....i co jak dziecko sprawia problemy to do domu? widocznie nie jestescie mile widziane skoro zapowiedziala Ci, że odda Ci kase, to taka mala sugestia, aby sie pozegnac!Dla mnie to jest chorusie... Ja widzialam w przedszkole takie histerie dzieci, że aż mnie w dołku sciskało, pomimo to dziecko zostawalo w przedszkolu i po jakims czasie sie uspokajało. Widocznie ona nie umie sie zajac dzieckiem, zainteresowac czyms, przeciez to jest malutki bączek jeszcze, ona by pewnie chciala zeby mala siedziala w lawce przez cale godziny jak w szkole i jak maly zolnierzyk wykonywala wszelkie polecenia..ludzie to tego trzeba czasu, mala napewno by sie nauczyla wszystkiego, ale do tego trzeba cierpliwosci, a nie jakis panicznych reakcji!
kreskah
a ja odnośnie prywatnych przedszkoli- nie można generalizować. oczywiście są takie, które są tylko przechowalnią- bo zakładają je ludzie, którzy liczą na "łatwy" zarobek. ale nie wszędzie tak jest.
moja starsza córka od czerwca zeszłego roku chodzi do prywatnego przedszkola (a ściślej do tzw. "klubu maluszka" w przedszkolu). Założyła je Pani "z pasją", mama dwójki malych dzieci zresztą. Włożyła w nie całe swoje serce, ciągle się stara,żeby jak najbardziej uatrakcyjniać pobyt dzieci.
Córka zaklimatyzowała się świetnie, rewelacyjnie się rozwija, pięknie zaczęła mówić, jest super. Czekam, aż młodsza zacznie samodzielnie chodzić i dołączy do siostry.
Odnośnie aklimatyzacji- w naszym przedszkolu stosowana jest taka metoda, że jest tzw. tydzień adaptacyjny- pierwszy tydzień dziecka mama przychodzi razem z nim, z nim się bawi, poznaje inne dzieci, panie, z każdym dniem zostawiając malca na dłużej. Dziecko ma czuć, że nie jest tu, bo mama nie ma czasu z nim zostać, tylko dlatego, że tu jest fajnie i miło spędzi czas. Po tym tygodniu moja mała 2 dni przy wejściu płakała, a później przez około 2 tygodnie jak po nią przychodzilismy, to na nasz widok się rozczulała. Przez cały dzień nie płakała wogóle. A teraz kiedy po nią przychodzę, to mi mówi, że ona jeszcze zostaje :) Ale Panie są super, dużo przytulają, głaskają dzieci, są takie "kochane" :) Są dzieci, które dłużej się przyzwyczajają i ja myślę, że należy to po prostu przeczekać. Ale to Pani w tym głowa, żeby maksymalnie odwróciła uwagę tęskniącego dziecka.
Faktycznie trochę niefajnie, że od razu po mamę zadzwoniła.
hehe i jeśli ktoś stwierdzi, że jesteś wyrodną matką, to chyba ja też jestem wyrodną matką, bo mam takie samo podejście jak Ty :)
moim zdaniem Maja potrzebuje czasu...
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.