Menu

Bioenergoterapeuta

Czy wierzycie że bioenergoterapeuta może wyleczyc z różnych chorób? Jakie macie z tym doświadczenie,chętnie poczytam.pozdrawiam

mateuszowa
 360  7

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli bioenergoterapeuta

Odpowiedzi

amalka
"Pic na wodę, fotomontaż"... Te wszystkie "uzdrowienia" to siła podświadomości. Jak się człowiek "nakręci", to i stygmatów dostanie. Tyle w temacie.
renata29
Absolutnie nie.
ada410
Wiara przenosi góry, więc kto wie...
Tuptolek
To jest tak, że pomaga to, że się wierzy w to, że bioenergoterapia pomoże. Ja odwiedziłam wielu, dlatego, że rodzice mi kazali. A z racji tego, że nie jeździłam do nich z własnej woi to polemizowałam z nimi. Jeden był taki, że faktycznie miał jakiś dar, ale nie koniecznie uleczania, tylko nie wiem czytania w myślach, czy czegoś tam. Trafnie w jednym zdaniu określił moją koleżankę, ja się uśmiałam, ona obraziła, ale fakt, że trafił w sedno. O mnie też powiedził jedno zdanie świetnie określające, że wszystkie choroby mam po tatusiu i to prawda, ale nic więcej. Kłóciłam się z nim, że nie powinien pisać po hebrajsku na butelce tylko po Polsku i że powienien mówić ludziom na co chorują skoro płacą za wizytę. Ale ja miałam tam koło 13 lat to się mną nie przejmował :) Inny z kolei "wahadełkowiec" leczył ludzi miksturami na piwe i spirytusie, jak bym się go słuchała to bym chodziła na rauszu w 8 klasie (grins) wielu ich było, ja w nich nigdy nie wierzyłam. Natomiast jeśli ma to być dla kogoś ostatnia deska ratunku to uważam, że powinni spróbować. Kiedyś usłyszałam też taką opinię, że powinoo się rozejrzeć, czy mają Krzyż w pokoju.
goskapolak
Właśnie nie za bardzo rozumiem fenomen bioenergoterapii.Kiedy byłam nastolatką zostałam poddana czemuś takiemu z powodu ciągłych infekcji nerek.Ja się śmiałam gdy facet mnie gładził czy tam macał- mama była wściekła i wstydziła się za mnie.A ja wstydziłam się za nią,że w coś takiego wierzy.I wiecie co? Od tamtej pory żadnych problemów z nerkami nie mam.Co nie zmienia faktu,że ja w to nie wierzę(hahaha)
amalka
@Oliwusiu no coś w tym jest (hahaha)

Tak trochę nie w temacie- jakiś miesiąc temu kobita kupowała krem z wahadełkiem w dłoni. Wiedziała czy to produkt dla niej, nim jeszcze zdążyłam podać jej pudełeczko. Gdy "znalazła" to czego szukała, nawet słuchać o składzie owego mazidła nie chciała, bo jej WAHADEŁKO wszystko powiedziało (smiech) No myślałam, że- kolokwialnie mówiąc- posikam się ze śmiechu, gdy opowiadałam o tym mężowi (hahaha)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.