Menu

Choroba w rodzinie

Czy ciężka choroba oznacza koniec świata? Czy macie w rodzinie kogoś ciężko chorego? W jaki sposób sobie z tym radzicie? Jak dodać sobie nawzajem otuchy w ciężkich chwilach?

Ania
 2669  9

Znajdź pytania na ten sam temat:

Partnerstwo i Rodzina Zdrowie

Odpowiedzi

Kordelia
Moja mama chorowała na raka. Zmarła już prawie 4 lata temu i chociaż upłynęło już tyle czasu, to ja jeszcze nie pogodziłam się z jej odejściem i bardzo mi jej brakuje (a najgorzej to w święta). Ostatnie tygodnie choroby, były bardzo ciężkie, czuwaliśmy wszyscy przy jej łóżku. Nie wiem jak powinno się dodawać sobie otuchy w takiej sytuacji. Ja jako najstarsza z rodzeństwa musiałam być po prostu silna, nie załamywać się, nie rozpaczać i funkcjonować normalnie. I bardzo mi wtedy brakowało takiej bliskiej osoby, przy której mogłabym się wypłakać, wyżalić i która by mnie zrozumiała i pocieszyła.:)
mammma
mój Teść zmarł na raka jelita grubego. przez dwa lata przeżylismy piekło. On chyba jeszcze coś gorszego. Okropnie trudne przeżycia, które niestety wracają za każdym razem, kiedy słyszę słowo nowotwór...
Ja byłam w ciąży i urodziłam naszą Kaskę, a On... umierał. Kasia nie będzie Go nigdy znała. Zmarł, jak miała 10 m-cy. Tylko zdjęcia zostały....
:(
Allicja
Moja mama ma raka. Operacje miała prawie rok temu, zaraz po naszym ślubie. Myślałam, że świat mi spadł na głowę. Bałam się. A teraz? W lutym tata przeszedł operację usunięcia krtani, też rak. Mama skończyła chemię, a on zaczął i musi się nim opiekować. To ciężka sytuacja. Ten rok nie była łatwy dla mnie i mojej rodziny. Wszystko tak nagle się posypało. Do tego w sierpniu synek zaraz po urodzeniu zachorował na sepsę. Co prawda wyszedł z tego praktycznie bez szwanku, ale cała ta sytuacja mocno odbija sie na psychice.
lara1982
Nie ma chyba na to odpowiedzi.To taki czas gdzie słowa to za mało...Chyba jedynie być razem .Miałam 9lat jak ojciec zmarł na raka została jeszcze moja siostra i rok młodszy brat.Dwa miesiące po ojcu zmarł dziadek.Ciężko było.Lata lecą ,ale czasem myślę jakoby było gdyby byli ....Nie ma recepty na ból........
krzemyki4
Ja mam psychicznie chorą matkę.W święta postanowiła skończyć z sobą.Przeżyłam szok.Choruje już 23 lata.a my razem z nią.jestem tak zestresowana,że biorę uspokajacze.nie ma rokowań na poprawę...więc trzeba się pogodzić z sytuacją.trzymajcie się
monique25
U nas chorowała babcia na poczatku miała raka płuc rok chemi naświetlan koszmar potem wyniki badan okazało sie ze sladu po nim nie ma radosc :) i nagle zaczeło sie cos dziac siadła jej psychika dodam ze mieszkalismy razem koszmar to mało powiedziane ciagle krzyki oskarżęnia kłótnie kilka lat koszmaru lekarze nie chcieli pomóc bo sama musiała by wyrazic zgode by sie leczyc . w tamtym roku w listopadzie zmarła . Moze to podłe ale wreszcie zapanował spokój nie ma kłótni awantur jest spokój moze to podłe ale uwierzcie ktos kto tego nie przezyl nie ma o tym pojecia . W wieku 17 lat przez to wszystko miałam nerwice żoładka chodziłam do psychologa brałam leki uspakajająe przeszło mi dopiero po jej smierci :(
33anna
Mama chorowała na serce bardzo długo. Pierwszy zawał przeszła kiedy ja miałam 16 lat i od tego czasu ja zajmowałam się domem. Przy ostatnim pobycie w szpitalu okazało się , że ma też raka dwunastnicy i przeżuty.... W szpitalu dostała śmierć kliniczną i niczego nie odratowali tylko mózg funkcjonował. Dwa najgorsze tygodnie w życiu(całe ciało podłączone do aparatury tylko świadomość pozostała)mama zmarła w wieku 53 lat. Tata był okazem zdrowia i nigdy nie chodził do lekarza, a od chrypki zaczęła się jego choroba....rak krtani. Choroba trwała dwa lata. Jego życzeniem było żebyśmy go nie oddawali do szpitala i ja opiekowałam się nim w domu przez 24h na dobę, przy pomocy lekarki i pielęgniarki z hospicjum. Był oporny na leczenie. Poddał się chorobie....zmarł wedle swojego życzenia w domu. Oboje bardzo cierpieli przed śmiercią.
Gdyby ktoś mi powiedział, że będę prosiła o śmierć własnych rodziców to nigdy bym nie uwierzyła, a tak właśnie było.... jak widziałam te potworne cierpienia to klęczałam i modliłam się żeby Bóg się zlitował i zabrał ich do siebie, jeśli nie ma możliwości uleczenia. Mama nie żyje 13 lat, tata 3 lata i nie potrafię się pogodzić z tym , że odeszli....nigdy się z tym nie pogodzę...
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.