Menu

Ciąża i wspomnienia

Jak wspominacie swoją ciążę? Czy był to dla was piękny i radosny okres, czy też musiałyście leżeć, były problemy i dni przepełnione strachem? Jak czułyście się w ciąży, jakie dokuczały wam dolegliwości i jakie miałyście kulinarne zachcianki. Powspominajmy okres ciąży.

Ania
 2374  9

Znajdź pytania na ten sam temat:

Ciąża ciąża zdrowie

Odpowiedzi

amalka
Moja ciąża była dokładnie zaplanowana (z pewnych względów inaczej być nie mogło) i poprzedzona wszelkimi potrzebnymi badaniami. Udało się nam za drugim "podejściem" :)
Był to dla mnie baaardzo magiczny okres. Szybko pojawił się brzuszek- po 2 miesiącach nosiłam już spodnie ciążowe, nie było mdłości, zachcianek, szczególnych huśtawek nastroju... Dumnie obnosiłam się z moją "piłeczką" i miałam wrażenie, że na ulicy każdy na mnie patrzy i zazdrości mi mojego szczęścia :) Wreszcie miałam piersi więc stroiłam się jak nigdy- w wydekoltowane bluzeczki hihi Od lat nie czułam się tak wspaniale bo towarzyszący mi od dawna ból odpuścił niemal całkowicie. Jak szalona ganiałam po sklepach kompletując wyprawkę, czytałam co tydzień jakie zmiany zaszły w rozwoju mojego Skarbusia i płakałam opowiadając mężowi ile "fasolka" ma już centymetrów, że widać już cechy anatomiczne a gdy tylko maleństwo zaczęło słyszeć mój głos, czytałam, śpiewałam i opowiadałam o wszystkim w koło. Z dietą nie było problemów bo od lat stosuję "lekką kuchnię". A jednak mimo sielanki były i ciężkie chwile... Kobiety w mojej rodzinie mają krótką szuyjkę macicy i z tego powodu ciąża była zagrożona. Lekarka do której chodziłam prywatnie skierowała mnie do założenia krążka. Zareagowałam jednak alergicznie na lek a do tego Krzysio był już nisko, co zaowocowało tym, iż przy próbie założenia krążka wręcz wrzeszczałam z bólu. Skończyło się na szewku. Przy badaniu serduszka dzidziusia, raz pojawił się dodatkowy skurcz a raz jednego nie było i zawisła nad nami groźba wady serduszka. Przeżyliśmy to strasznie bo na specjalistyczne badanie musieliśmy czekać ponad miesiąc. Miesiąc stresu, ogromnej niepewności i wizyta w "Pomniku". USG trwało 1,5 godziny a ubaw był przy tym straszny bo gdy lekarka chciała oglądać kręgosłup- maluszek odwracał się przodem, gdy chciała zbadać serduszko- wypiął pupcię, gdy chciała sprawdzić oczka- pokazał tył główki, poprosiliśmy o zdjęcie pysiaczka- wtulił się i nakrył rączką :) Do tego wiercił się okropnie i albo kopał w aparacik, albo uderzał w niego piąstkami. Lekarka śmiała się komentując, że nasza Iskierka to wyjątkowo niewspółpracujący pacjent :) Wreszcie padły te upragnione słowa- SERDUSZKO JEST ZDROWE :) :) :) Po prostu miesiąc wcześniej było maleńkie i takie zaburzenia są częste. Uffff... Poczuliśmy się tak lekko... Zdjęcia buźki nie udało się zrobić, jednak nie wyszliśmy z pustymi rękami- nasz maluszek pokazał nam to co uznał za stosowne i do domku wróciliśmy z fotografią jąderek i siusiaczka :) Tego dnia poznaliśmy płeć dzidziusia i dzidziuś został Krzysiem. Mój tata na wieść, że będzie wnusio, popłakał się strasznie bo miał dwie córy, wnusię i nareszcie został "dziadkiem". Od tej pory wszystko przebiegało wspaniale. Z dnia na dzień byłam bardziej "skopana" i jak raz dostałam kopniaka pod żebra aż się zwinęłam. Krzysio był bardzo ruchliwym lokatorem. Porodu nie będę opisywała- bo nie o to chodzi w pytaniu- ale był łatwy, lekki i przyjemny :)
Zazdroszczę "brzuszkom" mijanym na ulicy :)
Dużo zdrówka dla mam w ciąży i dla Waszych Skarbeńków.
renata29
Na początku były okropne mdłości i fatalne samopoczucie.Dopiero w ostatnim trymestrze czułam się naprawdę fajnie ale wtedy też musiałam leżeć.Zachcianek nie miałam,odrzuciło mnie od słodyczy i pewnie dzięki temu niewiele przytyłam:)Najgorsze wspomnienie to ciągła zgaga.Teraz jestem w drugiej ciąży i jest o wiele lepiej:)
aniol
dobrze wspominam ciaza byla zaplanowana i udao sie za pierwszym podejsciem w moje urodziny wiec byla tym bardziej szczegolna .maz powiedzial ze to prezent urodzinowy i tak blo na poczatku bylo sporo nerw ale to problemy w pracy wiec szybko poszlam na zwolnienie i potem juz bylo super jedyne dolegliwosci to wymioty do 6 miesiaca byly ucaizlwe i meczace.ale po za tym nic mi niedolegalo bylo super wyciszylam sie zero nerw sama radosc i raasncy brzusio.kulinarnie do polowy ciazy tylko slodkie bulki ciastka itp a druga polowa zmienila sie bardzo bo od 6 miesiaca tylko kwasne ogorki kapusta cytryny itp .potem wspaniale kopniaki i dziwne ruchy dziecka niezapomniane chwile ale i bolesne bo byl malym rozrabiakiem w brzuszku .potem szybki malo bolesny porod na szczescie bez problemow i wielkie szczescie na moim brzuszku zaraz po urodzeniu .ciaze wspominam bardzo milo i juz tesknie za druga ale niewiem czy jeszcze bedzie mi to dnae ze wzgledow zdrowotnych i chyba tym razem niebylo by juz tak wesolo i milo bo czekala by mnie lezanka cala ciaze.ale czas pokaze.
truska
wow, ciaza to magiczny , cudowny, niesamowity stan! czulam sie blogo! na samym poczatku mialam minimalne nudnosci, ale po nich szybkie sniadanko (a jadlam sporo, ale zdrowo) i do pracy na pieszo (25 min), pracowalam w przedszkolu do 7 m-ca ciazy, czulam sie bardzo dobrze, ale po kazdym powrocie zapadalam w blogi sen....uwielbialam aktywnosc, spacery, gimnastyke, basen, uczestniczylam w zajeciach tanecznych (choc czasami ciezko bylo do konca wyzwolic swoja taneczna energie z wielka "pilka"; a zachcianka pojawila sie raczej przy koncu ciazy - powidla!!!! nie moglam bez nich zyc! powtarzam, ze ciaza to tak niesamowite szczescie, radosc, cud, ze brakuje slow na glebsze okreslenie tego stanu; jedyna rzecz, ktora mnie denerwowala, to potrzeba fizjologiczna , wiecznie pelny pecherz, nocne wycieczki do wc....to mnie wyprowadzalo z rownowagi;) pozdrawiam wszystkie przyszle mamy - w stanie blogoslawionym i zycze codziennie tej magii!
mammma
było minęło. nie ma nad czym się rozwodzić. w naszym kraju, w którym służbą zdrowia rządzi biurokracja-nfz, ciąża to ekstremalna przygoda. poród to jak rosyjska ruletka. totalny żywioł. były zwroty o 180 st. ale jakoś wyszłyśmy z tego cało. poza tym nadmierne rozpieszczanie się w ciąży sprzyja depresji poporodowej. takie są moje refleksje na ten temat.
daryjka87poznan
Najpiekniejszy okres w moim zyciu chodz ciaze niestety przechodziłam bardzo nerwowo.
Iwona1977
ja moglabym w ciazy byc caly czas ...ale nie rodzic :) ja mam taka nature ze mnie zawsze w szerz bardzej roslo a brzuszek mialam maly ,,, takze za kazdym razem nikt nawet nie przypuszczal ze jestem w ciazy,tylko ze sie upaslam :) zadnych zachcianek,mdlosci ( poza trzecia ciaza bo dostalam je dopiero w 7 mc i strasznie spuchly mi stopy) poza tym w kazdej ciazy pracowalam fizycznie bo czulam sie fantastycznie ...no poza ta trzecia gdzie musialam zrezygnowac ,ale nie ze wzgledow zdrowotnych tylko dlatego ze stopy w zadne obuwie mi sie nie miescily haha :) po domu chodzilam w samych skarpetach
emikacpi
Ja też bardzo bardzo miło wspominam okres w moim życiu kiedy byłam w ciąży , na poczatku 1 trymestr wymiotowałam duzo spałam i zle sie czułam , w drugim juz bylo widac brzuszek a kiedy synus zaczał kopac w moim brzuszku byłam w siódmym niebie ;) wieczorami zaczynał swoje figle i razem z mezusiem bawilismy sie z nim. W trzecim trymestrze miałam duzo energi , bardzo cieszyły mnie zakupy , przygotowanie małemu łozeczka , ciuszków a w ostatnio miesiacu bardzo nie moglismy sie doczekac naszego synusia ;) w 3 kwietnia przez cesarskie ciecie doczekalismy sie 3,5 kg Synka ktoremu dalismy na imie kacperek ;) Bardzo bym chciała jeszcze raz przezyc to od nowa gdyz bardzo sa to codowne chwile dla przyszłej mamy ;)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.