Menu

Co byscie zrobiły???

Pytanie, co byscie zrobily w takiej sytuacji? ....Brat mojego męza jest alkocholikiem, jest to rodzina patologiczna, nie utrzymujemy z nimi kontaktów praktycznie wcale...:/ Gdy mój maz był 12 latkiem jego brat wyjechal do Gdanska, tam poznal swoja zone i zalozyl rodzine...zaczol pic alkochol, jego zona tez nie swiecila przykladem...doszlo do tego ze nie majac pracy, mieszkania, zamieszkali w jakims barakowozie na dzialkach wraz z 3 dzieci.Podczas jednej z libacji opieka spoleczna odebrala im dzieci.Oni nigdy ich nie szukali..:( Potem mieli nastepne dziecko , nastepnie wrocili w rodzinne strony gdzie urodzila sie nastepna dwojka dzieci.O tamtych chyba zapomnieli, czego nie umiem zrozumiec.Zreszta jak mowilam nie jest to normalna rodzina...Ich najstarsza córka odebrana przed laty jest juz pełnoletnia, w momencie odebrania rodzicom miala 6 lat, wiec sadze ze to pamieta.Chcielibysmy z mezem Ja odszukac.Pytanie jak? i Czy powinnismy ?Co byscie zrobiły na naszym miejscu?Czy szukałyscie kiedys kogos z domu dziecka?wiecie od czego zacząc?(pokoj)(pokoj)(pokoj)

aniula
 937  26

Znajdź pytania na ten sam temat:

Partnerstwo i Rodzina osoba zaginiona patologia dom dziecka

Odpowiedzi

Juli1303
Na początku powiem , że wspaniałe jest to , że chcecie ją odszukać. Ja bym zaczęła od portali społecznościowych- to jakby nie było jest baza osobowa, że tak powiem. Potem możesz pojechać do Gdańska i popytać w domach dziecka i w urzędach
MiJa
A do czego potrzebna wam jest jej osoba? Teraz? Jak jest już dorosła? Gdzie byliście jak potrzebowała waszej pomocy? Nie wyobrażam sobie ,żebym nie wiedziała ile dzieci ma mój brat i gdyby tułały się po domach dziecka napewno bym utrzymywała z nimi kontakt,zabierała na święta czy wakacje a gdybym miała możliwość wzięłabym w rodzinę zastępczą...to najbliższa rodzina...a dzieci niczemu winne nie są ,że mają takich rodziców,.
kaisaa4
to jest twój wybór. ja bym chyba nie mogła nie wiedzieć co się dzieje z moimi siostrzenicami. musiałabym je odwiedzac, znać odszukałabym je. z zaczełabym sprawdza czy nie ma jej gdzieś na portalach społecznościowych. nigdy nie szukałam nikogo kto mieszkał w domu dziecka więc nie wiem jak zacząć w ogóle takie poszukiwanie.
monique25
myślę że juz trochę za póżno (pokoj)zbyt wiele czasu upłynęło ;ma już na pewno swoje życie ; a jeśli będzie chciała sama odszuka rodzinę
flame123
(wow) ją chcecia odszukać, a resztę dzieci także?
Mam takie zdanie jak @MiJa i @Patuchaa
jolla30
ja bym nie pozwoliła zabrac dzieci mojego brata do domu dziecka...a teraz po tylu latach wydaje mi sie bez sensu szukanie jej
Juli1303
Czasu nie cofniemy. A łatwo powiedzieć komuś czemu nie wzięłaś dzieci do siebie? To nie jest wszystko takie łatwe i proste...uważam , że to sprawa dość ciężka, ale podejrzewam, że dziewczyna ucieszyłaby sie, bo każde dziecko marzy o tym by odnaleźć rodzinę...będzie to bolesne, ale też budujące
natuuusia19
a ja sie z toba nie zgodze Patuchaa... tez czesciowo wychowywalam sie w dd... pozniej mialam szczescie trafic do rodziny zastepczej ale jak mialam 16 lat znow wrocilam do dd bo moj opiekun prawny byl powaznie chory i zmarl.... sprobowac mozecie... ja popimo tego, ze byly rozne wersje mojego pierwszego trafienia do dd cale zycie chcialam odnalezc swoja biologiczna mame ii rodzenstwo... chociazby dlatego zeby zadac im pytanie "dlaczego"... poza tym zgadzam sie MiJa......
aniula
Po pierwsze hmmm,,,jak te dzieci zabrano,byłam dzieckiem i mój maz równiez, wiec trudno byłoby od nas wymagac zebysmy wtedy je wzieli do siebie, po drugie nawet sie wtedy z mezem nie znalismy.A kiedy zamieszkalismy razem nawet nie mielismy ku temu warunkow bo ledwo wiazalismy koniec z koncem.Nikt nie mial pojecia gdzie sa te dzieci.Za reszte rodziny meza sie nie wypowiem, kazdy sadzi za siebie...Mój maz wychowal sie od 10 roku zycia bez matki, a ojciec po smierci matki sam byl jak dziecko, leczyl sie psychiatrycznie...wiec nie jest to łatwa sytuacja...Co do reszty dzieci...ja ich nie wyrózniam,Oni byli mali, mogli zostac adoptowani, moga tego nie pamietac, nie miec pojecia o swoim pochodzeniu....sama nie wiem..Chcialabym odnalezc cala trojke, nawiazac jakis kontakt.Nie wiem rzecz jasna czy oni sobie tego zycza.Tu mozemy sobie gdybac.@Mija...żeby zostac rodzina zastepcza trzeba miec do tego warunki, a my bylismy dwojka małolatow wiec wybacz.Nawey po slubie zaden sad nie przyznal by nam dzieci, nie mielismy nawet stalej pracy , a warunki mieszkaniowe pozostawialy wiele do zyczenia.Nie wystarczy fakt ze jestesmy rodzina...:(
MiJa
Ale można było pojechać na święta do domu dziecka i odwiedzić?Kupić czekoladę?Pobawić się?...utrzymywać kontakt...napisałam ,że w rodzinę zastępczą wzięłabym jakbym miał warunki...ale napewno bym jeździła w miarę możliwości albo chociaż dzwoniła...żeby te dzieci wiedziały ,że jest ktoś kto o nich pamięta...kocha ich...
aniula
siostrzenica meza ma teraz 20 lat, ja 28.....maz 29....wiec róznica wieku miedzy nami jest niewielka, Jak mielismy to zrobic skoro nikt nie ma pojecia gdzie byly zabrane te dzieciaki....nawet gdybysmy to zrobili jak poznalam sie z mezem to i tak bylo by to juz po wielu latach niestety...Zreszta nie wiem jak to wyglada nawet prawnie, Czy domy dziecka wogule wyrazaja zgode na cos takiego...nie mam pojecia...(pokoj)
MiJa
Ty to Ty...bo jesteś "obca"...ale ,że mąż się tą sprawą nie interesował to się dziwię...
Kasia1978
gdzie byliście jak ona najbardziej potrzebowała waszej pomocy......
aniula
Interesowal sie....chyba nie czytałas uwaznie @Mija....napisałam ci w jakiej rodzinie wychowal sie moj maz....zostal pol sierota w wieku 10 lat, ojciec byl w szpitalu psychiatrycznym, męzem zajmowalo sie tyle o ile starsze rodzenstwo...byl dzieckiem niedopilnowanym, bez nalezytej opieki, wychowany w ubogiej raczej rodzinie....nawet gdyby chcial, nie mial srodkow finansowych bo wieku 16 lat musial pracowac na wsi zeby zarobic chociazby na nowe spodnie....Dodam ze w okresie jak te dzieci zabrano, brat meza nie utrzymywal z rodzina kontaktu, wszyscy dowiedzieli sie o tym dopiero po 2 latach od tego zdarzenia...
aniula
Jeny, dziewczyny zacznijcie czytac uwaznie.....(krejzolka) mozecie mnie krytykowac, męza równiez...ile ludzi tyle opini i ja to szanuje(kwiatek)



ale przeczytajcie prosze dokladnie co napisalam, bo tak jak napisala @ Patuchaaa bylismy w podstawówce(krejzolka)
Kasia1978
a później....wiem..poczytałam odpowiedzi..ale czas płynął i nawet minimalny kontakt nie został nawiązany..
dobrze ,że choc teraz(kciuki)
Kasia1978
a kto zabrał im te dzieci??może tam trzeba zacząc się dowiadywać?ten dom dziecka nadal istnieje?może trzeba tam zostawić informacje,że chcecie kontaktu...
aniula
My nie wiemy totalnie nic, nie mam pojecia kto dokladnie im te dzieci odebral, dokad je zabrano, nawet nie znam dokladnej daty tego zdarzenia ani dat urodzin tych dzieci....(placze)(placze)(placze) To jak szukanie igły w sgtogu siana...Brat meza widac nie przejol sie zbytrnio calym zajsciem, bo jedyne co zrobil w kierunku rodziny to ....wyprodukowal ...ze sie tak wyraze kolejna 3 dzieci , aby zatruc im zycie niestety....Od niego nie dowiemy sie nic, nawet dat urodzin dzieci...(pokoj)(pokoj)(pokoj)
aniula
Ja sobie zdaje sprawe z tego ze oni moga nie chciec kontaktu, sęk w tym jak sie tego dowiedziec skoro nie wiemy nawet gdzie byli...nie wiem nawet czy zostali w Trójmiescie czy przeniesiono ich gdzies indziej, nie wiem czy sa razem czy rozdzieleni...nie znam procedur z tamtych lat(pout)
aniula
Od niego niestety sie nie dowiem.....podejrzewam ze wogule gdybym wspomniala o moim pomysle to byla by nieziemska awantura...ech..(krejzolka)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.