Menu

Czasy szkolne - jakie macie wspomnienia

Jakie macie wspomnienia z czasów szkolnych? Miło wspominacie tamte czasy, czy też zdecydowanie wolicie do tego nie wracać? Czy nauka przychodziła wam łatwo, czy też musiałyście włożyć sporo wysiłku w przygotowanie się do lekcji? Czy sprawiałyście kłopoty rodzicom i nauczycielom? Opowiedzcie jakimi byłyście uczennicami!

Ania
 1540  7

Znajdź pytania na ten sam temat:

Szkoła i Kształcenie nauka szkoła czasy szkolne

Odpowiedzi

koza54
raczej miło wspominam czasy szkolne mimo, że miałam problemy z nauką. Problemem dla mamy stałam się dopiero w szkole średniej, bo zupełnie olałam szkołe ale teraz za to nadrabiam (kciuki)
mammma
byłam kujonem, w okularach. zbierałam nagrody i świadectwa z czerwonym paskiem. czasem chętnie wróciłabym do szkoły, zwłaszcza na studia :))
Kordelia
Czasy szkolne wspominam bardzo miło.......... w podstawówce i szkole średniej należałam do najlepszych uczennic........ niestety później podjęłam niewłaściwą decyzję (jeśli chodzi o moją edukację) i teraz tego żałuję :(
aniol
czas szkolny to trauma hihi zle wspominam podstawowke mialam dziwne nazwisko i mnie kazdy nauczyciel dobrze pamietal a pani z chemi uwziela sie na mnie i robila wszystko by mnie udupic,strasznie bylo uczylam sie slabo wiec tym gorzej dla mnie ja bym niechciala wrucic juz do szkoly potem w technikum bylo ok to milo wspominam nadrobilam zaleglosci i fajnych nauczycieli mialam.na wagary oczywiscie chodzilam nieraz.
daryjka87poznan
Wspominam miło czasy szkolne, ale tylko czasy gimnazjum i z lekka liceum. Nie uczylam sie wzorowo ale przechodziłam z klasy do klasy i to było najwazniejsze .Problemy dopiero zaczełam siac pod koniec gimnazjum i w liceum bo wtedy dopiero zaczeły sie wagary.
Panterka
Mam mieszane uczucia.. Raczej lubiłam szkołę, ale jakoś nie mogłam się porozumieć z kolegami i koleżankami.. Miałam przyjaciółki w innych klasach... Jedynie w technikum, całe 4lata siedziałam i przyjaźniłam się z jedną dziewczyną...

Co do nauki, to było ok.. Mogło mnie nie być i dwa tygodnie ale przychodząc na lekcje znałam odpowiedzi na niemal wszystkie pytania.. A wystarczyło, że sobie przejrzałam dany temat w książce itp. Prymusem nie byłam tylko dlatego, że mnie to nie kręciło (krejzolka)..
tymianek
uwielbiałam czasy szkolne, tyle, że ja więcej byłam na wagarach niż w szkole. Jak zaczęłam "szaleć" w 7 klasie podstawówki, tak skończyłam na klasie maturalnej. No , a na studiach się uspokoiłam, inni szaleli, a mnie to już nie bawiło. Do kujonów nie należałam, ale mam raczej ścisły umysł, także pomimo częstej nieobecności w szkole ( liceum) problemów z nauką ( a raczej jej nadrabianiem) nie miałam. Nawet nigdy nie "kiblowałam", co mi groziło co roku, ale zawsze się wyrabiałam z poprawkami. A najlepiej wspominam maturę , gdzie zdawałam egzamin łączony , żeby dostać się od razu na studia ( i się dostałam), przez co zostałam znienawidzona przez kujonów z mojej klasy, którzy albo się nie dostali, albo ledwo, ledwo dostali się na swoje studia.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.