Menu

Czego nauczyłaś się od swoich wychowawców?

Kochane, dzisiaj 14 października i chociaż w tym roku to niedziela, to niemniej jednak zgodnie z kalendarzem mamy Dzień Nauczyciela. Chciałam Was dzisiaj zapytać, jak wspominiacie swoich nauczycieli i wychowawców? Jakiej mądrości życiowej się od nich nauczyłyście i kto był Waszym największym autorytetem? Ja w liceum strasznie bałam się swojej nauczycielki z biologii, bo była baaardzo surowa, ale za to bezkonkurencyjna w swojej dziedzinie i do matury przygotowała mnie popisowo, za co jestem jej niezmiernie wdzięczna. A Tobie co przychodzi do głowy, gdy myślisz o swoich nauczycielach i wychowawcach?

Ania
 622  7

Odpowiedzi

emiliab
Niestety mam podobne doświadczenia jak Geodonna23@. Jedynie raz trafiłam na historyka z powołania, który był strasznym seksistą, ale historią potrafił nas zainteresować.
renata29
Miałam super nauczyciela od konstrukcji budowlanych.Surowy ale potrafiący docenić człowieka.Często opowiadał nam ciekawe historie,nigdy się nie nudziłam na jego lekcjach.
amalka
O nauczycielach z podstawówki nie mogę powiedzieć nic nadzwyczajnego, liceum to już inna bajka... Wychowawczyni była młodziutka (po raz pierwszy miała "swoją" klasę) i niewiele od nas starsza. Jeszcze nie zżarła jej rutyna. Znała nas na tyle, że potrafiła poznać po naszym zachowaniu, że coś jest "nie halo". Naprawdę była wsparciem gdy zmarł tato koleżanki a ta się załamała i niemal zawaliła klasę maturalną (zdała dzięki pani K), gdy w domu innej z uczennic działo się baaardzo nieciekawie (tu pomogli też rodzice mojej szkolnej przyjaciółki, bo przygarnęli dziewczynę pod swój dach), gdy chłopak kolejnej zginął tragicznie, wreszcie gdy ja sama miałam problemy... Nie powiem, że pozwalała nam na wszystko i zawsze była super. Gdy sama miała zły dzień, potrafiła nieźle zaleźć nam za skórę no i jako nauczyciel była wymagająca. Po szkole część z nas przeszła z panią K "na Ty" :)

Pamiętam też panią od fizyki... Podczas pierwszego apelu szkolnego, część uczniów ją "wybuczała", gdy dyrektorka przedstawiała kadrę. Budziła postrach w szkolnych murach, jako nauczyciel ogromnie surowy. Na przekór wszystkiemu usiadłam w pierwszej ławce przy biurku i... pokochałam fizykę tak bardzo, że mając mierne i dostateczne z matematyki, z fizyki byłam druga/ trzecia w szkole, czego pojąć nie mógł nikt :) Maturę planowałam z tego przedmiotu.

Polonistka (jak u @Geodzi) była wspaniała, choć do kielicha ostro zaglądała i bywało, iż lekcje na kacu prowadziła :)

No i pani od przedmiotów zawodowych- taka "swoja babka".

Fajnie też wspominam kilku wykładowców. Szczególnie profesorów od statystyki i pedagogiki socjalnej.
mycha2706
W podstawówce miałam wychowawcę, którego bali się wszyscy. Był malutki,wyglądał jak z kreskówki szczurek,ale był taką kosą, ze przed lekcjami rosyjskiego i niemieckiego uczniowie DOSŁOWNIE się modlili. Jako, że nigdy nie miałam problemów z nauką ominął mnie stres, chociaż można było oberwać kijkiem po łapach za gadanie. Jednak kiedy w moim życiu wydarzyła się tragedia to On stanął po mojej stronie, On jako potężny autorytet w szkole był zawsze przy mnie. Nie posądzałabym Go o takie "ludzkie odruchy",ale pozory mylą. Drugim nauczycielem była historyczka,to Ona zaszczepiła we mnie miłość do historii, nauczyła mnie grac na fortepianie i pomogła przejść z moim buńczucznym charakterem przez okres nastoletni.Miałam też matematyczkę w podstawówce, która na wieść o tym, że nie zamierzam iść do liceum tylko zawodówki o mało nie dostała zawału( nie wiem co mi odbiło,wzorowa uczennica,świadectwa z czerwonym paskiem i chciałam iść do handlówki) przyszła do mnie w dniu egzaminu,kiedy leniwie otworzyłąm drzwi w piżamie narobiła mi takiego rabanu,ze w ciągu 10 minut byłam gotowa na egzamin.Bluzkę mi prasowała:) W szkole średniej matematyka to świetna zabawa, zagadywanie nauczycielki, która nie nauczyła nas NICZEGO... To samo było z fizyki,chemii. Miałam świetnego profesora z PO, było zabawnei,ale wiedzy jako takiej nie posiadłam;)
aniol
Podstawówke wspominam jak senny koszmar nauczyciele w wiekszosci terroryzowali słabszych .Pania od chemi ktorej niepodobało sie moje nazwisko to niewspomne bo chcialam ja wtedy udusic hihi teraz to sie z twego smieje ale mam tylko nadzieje ze moje dziecko nietrafi na takich idiotow ,jedynie wychowawców trafiałam w miare solidnych i o dobrym sercu.potem handlówka nauczyciele tragiczni szkoda słow potem technikom ekonomiczne i tu narescie chciało sie chodzic i uczyc nauczyciele w wiekszosci niewieel starsi od nas sympatyczni usmiechnieci otwarci na ludzi i ich problemy te 3 lata wspominam fajnie i bez wiekszych nerw.Ale czy czegos sie nauczyłam nie nietrafilam na to cos czym mogla bym sie kierowac w zyciu .Mam nadzieje ze mój syn lepiej trafi.
daryjka87poznan
Nauczycielie raczej nie nauczyli mnie nic specjalnego. Wspominam tylko bardzo dobrze nauczycielke od angielskiego. Reszta była mi obojetna.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.