Menu

Czy istnieje jakaś szansa?

Witam.Może któraś z Was pomoże.Mąż jest zameldowany od 15 lat w mieszkaniu socjalnym ,w którym mieszka teraz jego siostra z mężem i córką pełnoletnią,a wcześniej mieszkała jeszcze jego mama i on .Po jej śmierci,aby utrzymać tak duże mieszkanie siostra męża musiała donieść dokumenty,że nadal zamieszkuje tam mój mąż,bo nie należało by się im takie mieszkanie.Mąż od wielu lat tam nie zamieszkuje,tylko wynajmujemy domy.Teraz mieszkamy u jego drugiej siostry ,która każe nam się wyprowadzić i nie mamy gdzie pójść.Czy dałoby się coś załatwić z tym u burmistrza i to mieszkanie podzielić na 2 mniejsze,czy nic się nie da zrobić?Nie wiem co mamy zrobić.Atmosfera tutaj jest nie do zniesienia.

symbianka
 342  13

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli Partnerstwo i Rodzina dom zameldowanie prawo

Odpowiedzi

amalka
Powiem Ci tak- z siostrą u której mieszkacie się Wam nie układa, "mieszając" w życiu drugiej i z nią przejdziecie "na noże". Nie wiem czy bym tego chciała... Nie znam Waszej sytuacji (finansowej szczególnie) ale wolałabym chyba wynająć choćby jakąś klitkę (przynajmniej na początek) i nie kłócić się z nikim.

Co do podziału mieszkania- ludzie latami czekają na przydział. Wątpię czy znajdzie się mieszkanie ot tak- na Wasze życzenie/ prośbę. Z resztą by otrzymać lokal socjalny, spełniać trzeba konkretne warunki. No i nie oszukujmy się- rzadko są to mieszkania tak naprawdę nadające się do życia w nich. Na ogół wymagają sporego nakładu finansowego, zwykle ulokowane w nieciekawym sąsiedztwie...

Najlepiej popytajcie "u źródła". Z całego serca życzę, by wszystko się Wam poukładało (kwiatek)
MMama1975
Po pierwsze dowiedzcie się czy istnieje możliwość zamiany tego mieszkania na 2 mniejsze. Czeka Was trudna rozmowa z siostrą męża, bo może w to mieszkanie zainwestowała, wyremontowała-nie wiadomo jak to przyjmie...ale warto już teraz to wszystko uregulować...zanim siostrzenica założy rodzinę-wtedy pewnie sami będą chcieli zamienić na 2 mieszkania.
Moja mama odpuściła w podobnej sytuacji (chodziło akurat o dom i działkę po dziadkach) i zgodziła się aby dziadkowie przepisali wszystko na wujka. Były uzgodnienia tylko ustne: przede wszystkim mieli się opiekować dziadkami, że możemy tam zawsze przyjechać np w wakacje, że wujek wydzieli mamie część działki, gdyby chciała tam na starość zamieszkać i wybudować sobie coś małego. Sytuacja teraz wyglada tak: po śmierci dziadka babcia zdana jest tylko na siebie, jak potrzebuje pomocy musi im płacić, w ogóle wszystkie rachunki ona im opłaca, zrobiła remont tego domu za pieniądze z ubezpieczenia po dziadku, praktycznie utrzymuje ich wszystkich z emerytury po dziadku, bo tam nikt nie pracuje tylko wujek ma rentę (na utrzymaniu babci są: wujek, jego żona-która nigdy nie pracowała-mój kuzyn, kuzynka ze ze swoim bezrobotnym mężem i ich dziecko) Także oni wszyscy żyją z renty wujka i emerytury babci. Mąż mojej kuzynki czuje się tam gospodarzem. Gdy odwiedzamy babcię daje nam odczuć, że to on jest u siebie a nie my. Teraz mama żałuje swojej decyzji. Latem sprzedali komuś kawałek działki, który miał być dla mamy...itd-nie będę już przynudzać. Jeszcze tylko jedno-podobno babcia sama sobie rąbie drzewo i myje okna ma 90 lat. Kuzyneczka całymi dniami lepi tipsy, piłuje i ozdabia.Po śmierci babci ma się z mężem wprowadzić do jej mieszkania-póki babcia żyje to remontuje tam co może-potem tylko rzeczy przeniesie i gotowe! Jak coś babci kupujemy np z gospodarstwa domowego, to zaraz tam u nich ląduje. Niedługo będzie tak, ze nie będzie po co tam jeździć-trzeba by się sądzić.
symbianka
Ja jestem zameldowana u moich rodziców,a mąż u swojej siostry.Teraz to nawet nie wiem jak to mieszkanie nazwać.Mieszkał mąz z rodzicami ,siostra i szwagrem w innym mieszkaniu.Tam przerobili ten budynek na szkołę,wiec dostali mieszkanie niedaleko w bloku.Tato męza zmarł,więc mój mąz dostał jedno mieszkanie z mamą,a szwagierka z męzem i córką drugie.Po śmierci mamy męża szwagierka połaczyła te 2 mieszkania ,ale żeby je zatrzymac musial byc tam zameldowany mój mąż nadal,bo inaczej by im zabrali.Niestety atmosfera byla nie do zniesienia,dali mu odczuc,że nie jest mile widziany,więc wyprowadzil sie do tej siostry co my teraz mieszkamy.Potem poznał mnie,wiec wynajelismy dom i tak cały czas wynajmujemy i syn zmienia szkoły.Myślelismy,ze tutaj bedzie nam dobrze,bo my u góry,szwagierka z synem na dole,ale niestety.Teraz nie mamy sie gdzie podziać.Ach szkoda gadać.
symbianka
A co do siostry która tam mieszka,to owszem wyremontowała,ale za kasę którą mama zostawiła mojemu mężowi,a oni potrafili po świńsku ją zabrać.Szwagierka az tak dobrych kontaktów nie utrzymuje,jedynie siostrzenica męża jest chrzestną naszego synka
amalka
Dlatego nic nie powinno być załatwiane tak "na morde". Na wszystko trzeba mieć papierolgię...
MMama1975
no dokładnie, Amalka ma rację

ale widzisz, skoro dało się 2 mieszkania połączyć w jedno, to i w drugą stronę się da, tylko musicie się zastanowić czy ryzykujecie konfliktem, czy idziecie w swoja stronę

moja mama chciała do sądu iść ale ją powstrzymałam, bo i tak byśmy tam nie jeździli
amalka
Widzisz- w świetle prawa, nasze mieszkanie jest tylko moje. Moja była książeczka mieszkaniowa, mój był pełny wkład, moje nazwisko panieńskie widnieje w księdze wieczystej, bo nie byliśmy jeszcze małżeństwem. Na temat P nawet w dokumentach nie ma wzmianki. Planujemy jednak udać się do notariusza by dokonać stosownych zmian. Życie różnie się układa i w razie mojej śmierci, większe prawo do mieszkania ma moja siostra, niźli małżonek. Dzieci również od rodziców się odwracają i wówczas dochodzi do dramatów...

Mam nadzieję, że się Wam uda. Powodzenia.
MMama1975
Kurcze, ja też mam tak-ja jeszcze będąc panną kupiłam mieszkanie, wzięłam kredyt (który razem spłacamy), księga jest na mnie. I co, trza do notariusza zapierniczać, bo mi mężusia jak zemrę wredna synowa wywali z domu.
...eech, ja mam pełno takich rzeczy do załatwienia i to się tak odkłada, odkłada
MMama1975
No i co tam Symbianka, co rozważacie?
Bo ja sobie tak myślę, że nie da się tak pod ścianą wszystkich nagle poustawiać. Wy potrzebujecie lokum już teraz, natychmiast. Tego nie da się teraz załatwić na szybko. Osobiście nie wyobrażam sobie przeprowadzki i równocześnie jakichś "przepychanek" z rodziną. Odłożyłabym temat zamiany mieszkania, w którym druga siostra mieszka,jak będziecie już mieli swoje wynajęte, wtedy na spokojnie próbowałabym się dogadać. Nie może tak być, że Wy się tułacie gdzieś.
Życzę Wam pomyślnego załatwienia spraw, trzymajcie się(kciuki)
MMama1975
Przypomniała mi się jeszcze taka historia (z życia wzięta):

Kuzynka mojego męża jako dziecko uciekła z siostrami i mamą od ojca tyrana. Tułali się kilka lat a "tatuś sobie rządził w dużym mieszkaniu.

Gdy zmarła ich mama, kuzynkę wzięła do siebie babcia a starsze siostry były już dorosłe i założyły rodziny. W międzyczasie świeżo upieczony wdowiec zapoznał macochę, która miała też swoje dzieci, wzięli ślub i mieszkali sobie we czwórkę w tym mieszkaniu.

Z czasem mąż pokazał swoje prawdziwe oblicze ale nowa żona okazała się silniejszym przeciwnikiem - to jego wywaliła za drzwi. Stoczył się na dno-pod koniec życia wylądował w jakimś przytułku. Wtedy tata przypomniał sobie, że ma jeszcze dorosłe córki. Zmarł na raka a ostatnią szklankę wody podała mu najmłodsza, bo starsze nie wybaczyły. Tamte dzieci nawet na pogrzeb nie przyszły i ich matka też (ale w sumie to się nie dziwię wcale).

W każdym razie- do czego dłuuuga drugą drogą zmierzam (grins)- ta najmłodsza jak się dowiedziała, że macocha postanowiła zamienić to mieszkanie na 2 -jedno dla siebie, drugie dla swojej córuni z mężem- to się w dziewczynie zagotowało, że z jakiej racji- przecież to mieszkanie dostała kiedyś jej mama i ojciec. Kuzynka męża miała wtedy naprawdę trudną sytuację, przede wszystkim mieszkaniową. Babcia już wtedy nie żyła, siostry miały swoje sprawy... No i uregulowała to na papierze a macocha musiała pożyczkę brać, żeby ją spłacić.
Najlepsze, że te siostry się na nią poobrażały, że im wstydu narobiła.
amalka
Bo w rodzinie to bywa często tak, że póki jest dobrze, to jest dobrze. Gdy w grę zaczynają wchodzić pieniądze (szczególnie jeśli u kogoś ta sfera życia utyka) ludzie o więzach krwi zapominają. Żrą się dosłownie nad grobem zmarłego, o to co kto "po nim" zagarnie dla siebie (placze) Smutne to ale prawdziwe.

W chwili obecnej nie chce mi się wierzyć, że moja siostra mogłaby się sądzić z P o nasze mieszkanie, ale ostatnio tak jej odbija, że kto ją tam wie...
amalka
To też Wam coś opowiem...
Gdy leżałam w szpitalu, sporo rozmawiałam z jedną salową. Kobieta ciepła, serdeczna... ale jakaś smutna. Gdy opowiedziała mi o swoim życiu, popłakałam się jak dziecko. Ona już nie płakała. Brakło jej łez... (pout)
Po śmierci męża, mieszkała z synem. Dobry był chłopak i dumna była z niego. Na studiach poznał dziewczynę, zakochał się, planowali ślub. Matka miała duże mieszkanie i nie chciała sama zostać jak palec, zatem zaproponowała, by się młodzi wprowadzili. Na początku było dobrze, ale się synowa szarogęsić zaczęła, o wszystko miała pretensje, zapraszała znajomych, imprezowała do późna, męża wzięła pod pantofel, teściową miała za nic... Po poważnej rozmowie wszystko się uspokoiło i wróciło do pozornej normy. Kobieta zapisała mieszkanie młodym i... to był błąd. Życie stało się piekłem, syn stawał po stronie żony... Któregoś dnia matka wyszła z domu "jak stała" i wyjechała. Pracę znalazła, jakiś kąt... Dowiedziała się, że ponoć syn jej szuka, jednak nie chciała być odnaleziona. Poszła tylko na policję i poinformowała, że żyje. Zaznaczyła jednocześnie, iż nie chce by "dzieci"znały jej miejsce pobytu...
MMama1975
Nieźle.(smutna)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.