Menu

Czy jestem dla niej wazna?

Glupie pytanie: czy moja corka mnie kocha? :( Pytam Was, bo nie wiem, dlaczego tuli sie do babci, wyciaga rece do taty, a na mnie tylko uwaznie patrzy... Kocham ja bardzo, okazuje to przytulaniem, czulosciami(bez emocjonalnej przesady), nigdy nie dostala klapsa. Od malego konsekwentnie ja ucze, rozsmieszam, dbam. I czuje sie jak intruz w jej malym swiecie. Mama mowi, ze przesadzam, a ja nie czuje z nia kontaktu :(( Syn ma 2 mce i z nim porozumjiewam sie lepiej niz z mala, ( ktora jest ogolnie oszczedna w okazywaniu emocji. ) Mozliwe ze to z powodu pracy - chodilam do pracy na 7, wracalam okolo 16, a potem latanie po domu i czasu dla niej mialam niewiele. Teraz spedzamy cale dnie razem bo jestem na macierzynskim, widze niejaka poprawe, ale i tak jestem zalamana. :(
Do tego szybko sie rozpraszam probujac sie z nia bawic; z natury jestem szybka, a do dzieci trzeba cierpliwosci. Lepiej mi wychodzi uczenie jej jazdy na rowerku i szalenstwa na podlodze niz dlugie nasiadowki.
POdsumowujac: czuje, ze w zyciu mojej malej sa wazniejsze osoby i choc ciesze sie, ze w naszej rodzinie panuje milosc, to serce mnie boli. Marze o tym, zeby sie do mnie przytulila, bo w koncu nigdy jej nie odepchnelam.
POradzcie mi cos; staram sie nie przenoscic tego na nasze kontakty, ale czuje ze mnie ten zal w koncu wykonczy.

Mamuskax2
 611  7

Znajdź pytania na ten sam temat:

1-3 lat Wychowanie dziecko 18 miesiecy

Odpowiedzi

Mamuskax2
Tak, zgadza sie.
Ale depresja poporodowa odpada :)
Nanya
Też miałam takie myśli, bo wydawało mi się, że Miko traktuje mnie jako element wystroju domu (nie pracuję, non stop siedzę z dzieckiem). Jak przychodził ukochany tatuś, czy babcia (a nawet wujek - mój brat), to aż piszczał z radości i rzucał im się na szyję. Jak mnie nie było 3-4 dni, to się nawet ze mną nie przywitał, jak wróciłam do domu. Miko ma teraz 2 lata i 2 miesiące i nadal ubóstwia tausia, dziadków i wujostwo, ale... jak go coś boli to do mnie, jak go coś wystraszy to do mnie - jestem dla niego opoką. Tatusia widzi rano, wieczorami i w weekendy, dziadków i wujków co kilka dni, a ja... ja jestem zawsze i zawsze będę. Coraz częściej się do mnie przytula bez powodu, naśladuje mnie (pomaga w sprzątaniu, wrzuca rzeczy do pralki, itp.), czesze mi włosy, obdarza najpiękniejszymi uśmiechami na świecie.
Więc... jak to mówi mój kochany mąż: matka jest tylko jedna! Żadna babcia, tatuś, kochana ciocia jej nie zastąpią, nawet wtedy, gdy jest to pracująca mama.
Po prostu bądź przy niej, a myślę że szybko okaże Ci swoją miłość, bo to że Cię kocha, jest pewne. Nigdy w to nie wątp!!! Ona się teraz musi nauczyć, jak to jest mieć mamusię non stop w domu, no i jeszcze dzielić się nią z barciszkiem. To dla niej całkiem nowa sytuacja - mama w domu, braciszek, cały świat stanął na głowie. Pozwól jej przywyknąć.

Powodzenia!
Mamuskax2
Hm, zazdrosc chyba nie, bo to trwa nieco dluzej niz od porodu, a poza tym cala uwage poswiecam jej kiedy maly spi czy jest z babcia, tak zeby nie czula sie odrzucona.
Bardzo bym chciala Melisso, zebys miala racje, ale tego wlasnie nie widze.

Calkiem mozliwe ze to tylko powsicagliwosc z jej strony, bo nie nalzey do dziweci wylewnych. Ja odwrotnie i dlatego mnie to tak meczy.
Mamuskax2
Ogromnie Wam dziekuje za te wypowiedzi!! Naprawde sa pocieszajace, bo z tego wynika ze to jakas w miare norma, a nie jedyne odstepstwo - tak wynika z wypowiedzi zwlaszcza Nanyi i Sisko. Czyli nie bede sie zadreczac i dalej bede robila swoje.
Magic, zawsze robimy to co mala wymysli, tyle ze po pracy robie to niejako mechanicznie (jestem zmeczona :/, mysle o zakupach, praniu i takich tam przewspanialych rzeczach. Do tego mieszkamy z tesicami i jak rozumiecie, w domu musi byc czysto :/).
Ciezko sie przestawic na potoraroczna zmiennosc tematow. Ale do tego czytania nieco dluzej faktycznie sie zmusze :)) W koncu to zawsze powos do przytulania.
Raz jeszcze dziekuje za podniesienie na duchu!
Mamuskax2
Dzieki Melissa - jest dokladnie tak jak piszesz. Moja tez kocha tatusia, kotry w domu jest o wiele krocej. Mnie faktycznie ma na tacy wiec pewnie i to jest powodem. Ale! Tak jak pisala Nanya, po 4 dniach w szpitalu mala patrzyla na mnie jak na obrazek, ale to ja ja przytulalam i calowalam.

Najwyrazniej za bardzo biore do siebie te rzeczy i potem sie zadreczam.
Jezu, zanim urodzilam dzieci bylam silna, odporna i stabilna emocjonlanie ;) I nie raz doradzalam innym. Ech.
mammma
podobno dzieci im bardziej kochaja tym bardziej są nieznośne. mala czuje ze Twoja milosc jest bezwarunkowa i na zawsze, a innych kokietuje, przymila sie i zabiega o ich wzgledy. Moja corka tez daje mi popalic i nieraz wybucham, potem ja zaluje i tak w kolko. ona sie buntuje, a ja tez mam ograniczona cierpliwosc. badz konsekwentna w swoich dzialaniach.zle chwile mina. trzymam kciuki i pozdrawiam
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.