Menu

Czy mój mąż jest nadopiekuńczy?

Jak tylko Leon mruknie mąż już się dopatruje, że coś go boli, że coś się dzieje. Nie mówię już o płaczu!! Wtedy to najchętniej dzwoniłby po pogotowie bo dziecko płacze. Jak mały ma coś w ręce (dużego np telefon) to już mu to zabiera, bo sobie zrobi krzywdę, jak ma rozchyloną bluzeczkę to za nim lata i zapina, żeby się nie przeziębił. Zwariować można! Odkurza 3 razy dziennie, żeby mały usiłując raczkować nie ubrudził rączek bo je wkłada do buzi i będzie miał w buzi pleśniawki. Ja tego dłużej nie wytrzymam! Przecież nie można dziecka chować pod kloszem! Poradźcie co mam zrobić!?

lilique
 1425  10

Znajdź pytania na ten sam temat:

Niemowlęta Opieka nad dzieckiem dziecko nadopiekuńczość

Odpowiedzi

justa
Zdecydowanie sie z Tobą zgadzam - Twój mąż trochę przesadza z ta opiekuńczością. Może jakaś pogadanka z pediatrą pomoże mu trochę wyluzować?
artanis
Może spróbuj podesłać mu parę artykułów na temat alergii wśród dzieci, które były wychowywane w sterylnych pokojach. Przecież każdy wie, że brudne dziecko = szczęśliwe dziecko. Zaproś też męża do oglądania super niani, bo to właśnie dzieje się z dziećmi, jeśli rodzice są na każde piśnięcie...
lilique
To jest naprawdę jakaś paranoja! Rozmawiamy o tym codziennie po 15 razy. I nic - a że skąd ja mogę wiedzieć... i na nic tłumaczenia, żeby sobie przypomniał jak to się zachowywał jako dziecko. Chodziło się po drzewach, gryzło trawę (nikt nie myślał czy jest obsikana czy nie), jabłka z drzewa itd i nic nam nie jest ! Najgorsze jest to że mąż nie należal do tej pory do obsesyjnych czuściuchów. nawet jak małemu spadnie smoczek w domu na wyodkurzaną podłogę to nie wystarczy wg. niego opłukać przegotowaną wodą - musi być wrzątek! Coraz częściej się o to kłócimy.
hogata
Zdecydowanie jest nadopiekuńczy, musisz z nim siąść i poważnie porozmawiać bo obawiam się, że problem z dnia na dzień będzie coraz większy.
ivka
Powiem Ci, że u mnie też ten temat był wałkowany ale nie z mężem a moją siostrą. Mieszkają w pobliżu i przychodziła mi pomagać. Wieczne zwracanie uwagi, że jak mogę brać dziecko na ręce jak nie umyłam wcześniej rąk - a przecież wcześniej szorowałam butelki... itd. Generalnie chciała mi zrobić sterylne warunki. Dlatego doskonale rozumiem co czujesz... Tylko ja miałam łatwiej - po prostu podziękowałam za taką pomoc. Ty sobie na to raczej nie możesz pozwolić. Jak nic nie zrobisz to będzie coraz gorzej. Pomyśl co będzie się działo jak dziecko zacznie chodzić i poznawać świat z tej perspektywy... To chyba już nie wyjdzie z łazienki tylko będzie szorowało rączki! Poproś może Twoją mamę o pomoc, lub teściową jak ma z nią lepszy kontakt. tak żeby nie czuł się osaczony, a jednak żeby docierało to do niego.
cebulka
Twój synek jest jeszcze mały i to naturalne że tata dziecka sie o niego martwi. Mały pewnie zaczął niedawno raczkować i to nowa sytuacja dla Twojego męża. Ja bym nie robiła z tego problemu i odczekała parę miesięcy. Myślę, że sie przyzwyczai do tego że dziecko wszystko bierze do buzi, że jak dostanie smoczek niewypażony to sie nie rozchoruje, itd. Moja córcia ma już prawie 3 lata a ciagle jeszcze przyłapuję ją na tym że wkłada do buzi najmniej odpowiednie rzeczy (ostatnio jadła piasek w piaskownicy). Twój synek jeszcze zdąży się uodpornić ;)
lilique
Czyli uważasz, że mu to przejdzie? Ja nie wiem - ale wątpię. Jak jeszcze nie raczkował to było to samo - mały wkładał paluszki do buźki leżąc w łóżeczku to tata zaraz leciał z chusteczkami nawilżonymi, żeby umyć rączkę - bo zarazki! Naprawdę nie przesadzam, ale nie wiem jak to mężowi wytłumaczyć. Jak będzie chuchał i dmuchał jak dotychczas to na małego zawieje i już będzie chory! Może mu jeszcze maseczkę ochronna założy! To normalne, że dzieci wkładają wszystko do buzi - czy klocki, czy kamyczki, patyki czy co znajdą na swej drodze - maż tego nie rozumie i po każdym takim incydencie najchętniej poleciał by do lekarza!
Marlena
Przede wszystkim spokojnie, bez krzyków i kłótni bo zaniepokoicie maluszka. Może po prostu ty rób po swojemu a mąż niech robi po swojemu! Przy Tobie malec się trochę uodporni, a przy mężu będzie jak dotychczas. Bo jak żle to rozegrasz to efekt może być taki, że mąż w ogóle przestanie się zajmować maluszkiem, bo dojdzie do wniosku, że do niczego się nie nadaje, że wszystko robi źle...
Hindi
Kochana powinnas byc dumna ze swojego meza!moj to jak mial malego wykapac to zapieral sie rekami i nogami,a odkurzacz nawet nie wie jak wyglada.Mysle ze jest to kwestia czasu-ta nadopiekunczosc...jesli nie to u Ciebie w domu maz bedzie od dbania i paniki a Ty od rozpieszczania :)
artanis
Dumna nie dumna, nie powinien przesadzać. Koleżanki mąż też uważał, że wszystko wie najlepiej. Cały czas ją upominał, że wszystko robi źle, wręcz ksiązkowo wychowywał córkę, opamiętał się dopiero, gdy podczas prasowania mała złapała za kabel od żelazka i oparzyła sobie rączki. Na szczeście nie ma blizn... Jakkolwiek musiało dojść do takiej tragedii by uświadomił sobie, że jednak nie jest najmądrzejszy na świecie...
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.