Menu

Czy powinnam zareagować??

Mam chrześnicę Julię, która ma prawie 2 latka (12 listopada będzie miała). To jest córka mojego kuzyna. Od jakiegoś czasu zauważyłam że z dzieckiem się źle dzieje. Rodzice od początku bardzo ją rozpieszczali, a żona mojego kuzyna od początku za każdym razem kiedy Julka jęknęła biegła do niej "bo dziecku się krzywda dzieje", krótko mówiąc jest panikarą i jest jak na mój gust "odrobinę" nadopiekuńcza... Dziecko ma omdlenia polegające na tym że jak się zanosi z płaczu to jakby brakuje jej tchu i wygląda jakby traciła przytomność. Lekarze nie mogą znaleźć przyczyny i twierdzą że jest to rodzaj szantażu, że mała symuluje. Julka najczęściej płacze kiedy czegoś nie dostanie ( takie wymuszanie). Do tego jeszcze zauważyłam że oni w ogóle z nią nie rozmawiają, niczego jej nie tłumacza. Jak żona kuzyna karmi małą to Julka w tym czasie grzebie rękami w talerzu, krzyczy, tupie nogami, skacze i w ogóle robi co chce, a mnie się wydaje że dziecko powinno się chyba uczyć jeść na siedząco np przy stole albo w siedzisku... Przynajmniej postarać się nauczyć... Dziś byliśmy u Julki w szpitalu bo ma zapalenie oskrzeli i zachowanie moich kuzynów i małej mnie poraziło(nigdy) . Najpierw mała co 5 minut mówiła że chce siku po czym jak kuzynka sadzała ją na nocnik to mała posiedziała pół minuty i mówiła że już nie chce (oczywiście siku nie zrobiła). I tak przez pół godziny kuzynka sadzała ją chyba ze 20 razy, za 10 razem zaczęła grozić małej że "jeszcze raz a dostaniesz po dupie". Po tym 10 razie podeszłam do Julii i zaczęłam tłumaczyć jej że jeśli będzie mamę tak oszukiwała to w końcu mama jej nie uwierzy i nie posadzi jej na nocnik i będzie musiała posikać się w majtki, powiedziałam jej żeby więcej tak nie robiła. Niestety ani kuzyn ani jego żona nie przyłączyli się do mojego morału tylko stali obok i się głupio uśmiechali. A za kilka minut kuzyn znów posadził ją na nocnik i znów zrobiła ich w balona i tak to trwało w nieskończoność. Potem kuzynka karmiła małą (oczywiście Julka stała na fotelu obok kuzynki i grzebała w talerzu raz chciała jeć a raz nie, a kuzynka zamiast wytłumaczyć jej że jeśli będzie jadła to będzie silna i szybciej wyzdrowieje to zadawała małej głupie pytania w stylu "będziesz jadła czy nie, bo już mnie denerwujesz". Potem mała uderzyła ją w twarz a kuzynka dała jej w tyłek. Julka się rozpłakała (zanosiła się) a ta szybko wzięła ją na ręce pobiegła do zlewu i dziecku zimną wodą w twarz (żeby nie zemdlała chyba). Potem przytuliła małą i powiedziała do niej "nie płacz, wiem że jesteś zdenerwowana że musisz być w szpitalu, nie płacz już" i zaczęła mi tłumaczyć że dziecko jest nerwowe odkąd przyszło do szpitala i co chwilę płacze... Moim zdaniem mała płakała bo dostała w tyłek i należało jej wytłumaczyć że nie wolno nikogo bić... To tylko część takich sytuacji, nie jestem też w stanie ich tak realistycznie opisać, ale powiedzcie mi czy ja przesadzam? Mam nadzieję że coś z tego zrozumiałyście... Nie mam własnych dzieci i nie jestem pewna czy dobrze to oceniam(smutna) . Jednak wQrzam się za każdym razem kiedy z mężem odwiedzamy Julkę, bo nie mogę patrzeć jak to dziecko się marnuje. Czy jeśli nie przesadzam to powinnam zwrócić im uwagę że popełniają błędy?

joana1983
 1253  10

Znajdź pytania na ten sam temat:

1-3 lat Wychowanie dziecko 2 lata wychowanie

Odpowiedzi

Zana
.....ona to da dopiero im popalić ....właśnie przez ich durne postępowanie ...a Ty kochana - nie przesadzasz .... ale i tak nie wierze że wezmą to do siebie ....
paulaa
masz racje kochana ale jeżeli zwrócisz im uwagę to obrażą sie na 100 procent.Oni sądzą że dobrze wychowują swoje dziecko
myszka838383
masz rację..ale ja nie zwracałabym uwagi w takiej sytuacji.
kasia1
Może w jakiś delikatny sposób podpytaj kogoś z rodziny kto jest z nimi blisko czy też zauważył takie zachowanie może wspólnie łatwiej będzie coś zaradzić to że dziecko da im popalić nie raz przez takie ich wychowywanie to jeden problem ale szkoda dziecka (wow)
poppy11
Rodzice postępują żle z wychowaniem Julki.No ,ale cóż jeśli oni sami tego nie zrozumieją to nikogo moim zdaniem się nie posłuchają.A co do tego sikania to powiem Ci,że ostatnio moja 2,5 letnia córeczka wyprowadzała mnie z równowagi :)W domu wołała dosłownie co parę minutek siku siku.... wysadzałam ją na nocnik i nic...i tak non stop.Potem musiałam pojechać do odległego miasta i córka ciągle mama siusiu Nie wiem ile zatrzymywałam się podczas tej drogi ale sporo razy.Okazało się ,że mała przeziębiony ma pęcherz i dlatego te uczucie ciągłego sikania.Po zażyciu leków przeszło jej i teraz siusia normalnie.Także możliwe że Julka ma podobny problem.Serdecznie pozdrawiam
beatka7623
Rzeczywiście zachowanie rodziców jest chore (chora) Nie wiem jakie są układy miedzy wami ale z doświadczenia wiem że rodzice nie chcą słuchać krytyki Im się wydaje że wychowują dziecko najlepiej i tylko oni je znają a innym wara od oceniania Pewnie że możesz spróbować im wytłumaczyć ale mówię raczej to nie działa pewnie tylko się obrażą i tyle Życzę powodzenia.(awve)(awve)
kasiunia1
kasia13(klaszcze)(klaszcze)
anulaw
Zachowanie rodziców na pewno nie jest dobre,ale szczerze wątpie czy coś da jak zwrócisz im uwagę.Co najwyżej mogą mieć do ciebie pretensje,tym bardziej że jak mówisz nie masz własnych dzieci,co na pewno ci zarzucą.
AniaSCh
A ja się moje drogie wyłamię i powiem, że nikt nie powinien się wtrącać do wychowania czyjś dzieci(zlosc), piszesz że nie masz dzieci więc nie powinnas oceniać postępowania rodziców bo nigdy nie wiadomo jakie będzie twoje maleństwo, a wierzcie mi drogie mamy, że wam się może wydawać, ze dobrze wychowujecie swoje dzieci, a za plecami ktoś wam nieźle obrobi tyłek.
Nasza córeczka ma 5 lat jest bardzo zdolnym, ale jednocześnie trudnym w wychowaniu dzieckiem i możesz mi wierzyć że dokładamy z mężem wiele starań aby zmienić jej zachowanie. Byłam z córeczką również u psychologa bo też obawiałam się że może źle z nią postępujemy, ale on rozwiał moje obawy wręcz nawet dodał otuchy i powiedział, że Julcia jest poprostu bardzo emocjonalnym dzieckiem.
A co do częstego siusiania to też są silne stany emocjonalne u dziecka(u nas też tak było) i w tym przypadku faktycznie nie wolno krzyczeć na dziecko bo tylko się ten stan pogłębia
domiska
szkoda mi tej dziewczynki,bo jak pojdzie do szkoly-do wiekszej grupy ludzi to dozna wielkiego szoku! a rodzicow mi nie szkoda -niech robia jak chca ,na bank julcia im sie pozniej odwdzieczy!! tylko zeby pozniej nie plakali ze byli takimi super rodzicami a ona teraz jest be bo pozwalanie na wszystk doslownie to nie jest ani dobre wychowanie ani nie oznacza bycia dobrym rodzicem.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.