Menu

Czy rodzice mają jeszcze coś do powiedzenia?

Mój 10-letni syn w ferie wyjeżdża do ciotki mojego męża. Odkąd poszedł do szkoły zawsze w wakacje i ferie odwiedza ich (ciotkę i jej męża) i bardzo mu się tam podoba. To starsi ludzie blisko 80-letni, ciotka nie ma swoich dzieci dlatego traktuje mojego syna jak własnego wnuka.
Oni są bardzo aktywni, dużo podróżują po świecie, wujek jest wysportowany, startuje regularnie w maratonach rolkarzy, pływa, jeździ na nartach-to człowiek wicher. Co najważniejsze obcykany we wszystkich cudach techniki, także syn tam uwielbia przebywać.
Jest mały problem- dowiedziałam się potajemnie od teściowej, że chcą zrobić małemu niespodziankę i zabrać go na parę dni do Niemiec (w Berlinie mają mieszkanie gdzie by mieszkali). To jest inf. top secret, bo ma to być dla nas wszystkich niespodzianka. No właśnie w tym problem, że nas nikt nie zapytał o zdanie. Ferie zaraz się zaczną a my zastanawiamy się z mężem jak w sposób delikatny dać im do zrozumienia, ze sobie tego nie życzymy.
Nasze argumenty:
-nie chcemy żeby syn był poza granicami kraju bez nas
-brak przygotowania do takiego wyjazdu (syn ma tylko legitymację szkolną, paszportu czy dowodu dla dziecka nie zdążymy wyrobić-zresztą nikt oficjalnie nas nie poinformował)
-boimy się, że gdyby (odpukać) coś się stało, to będą mieć jakieś problemy (pamiętam ile oświadczeń, zgód musieliśmy dać jak syn jechał na zieloną szkołę) także jakby coś to będą nas ściągać do Niemiec, bo to nie są nawet jego dziadkowie (ciotka jest siostrą mojego teścia i chrzestną mojego męża)
- bardzo boimy się o syna, w ostatnim czasie prześladował nas pech, dużo złych rzeczy nas spotkało, stąd po prostu chyba nas tu szlag trafi w czasie tego wyjazdu

Oni twierdzą podobno (wiem to od teścia), że nie potrzeba naszej zgody, nikt ich nie będzie ich sprawdzał...
Ja im ufam ale nie chcę, żeby mieli problemy jakby coś, no i my przy okazji też, a już nie chcę mysleć co syn by przeżył.
Pamiętacie historię dziadka z własną wnuczką na wczasach w Grecji? Skończyło się dla dziadka w areszcie a dziecko czekało na rodziców w jakimś domu dziecka czy coś.
Nie wiem, może przesadzam, ale mi ten wyjazd ni jak nie leży. Co innego Bydgoszcz, gdzie mieszkają, tam w każdej chwili możemy interweniować, ale Berlin stanowczo nie!
Jak im to przekazać, żeby nie urazić? Poradźcie coś.

MMama1975
 361  8

Znajdź pytania na ten sam temat:

6-13 lat ferie zimowe wyjazd dziecka za granicę

Odpowiedzi

MaLaCzarna
Nie no , fajna niespodzianka zwłaszcza dla rodziców... Oj nie chciała bym nigdy aby ktoś mnie postawił w takiej sytuacji i co najważniejsze na pewno bym się nie zgodziła...
Elfka
Cóż, dzwonisz i rozmawiasz. Nie ma bata tak na ostatnią chwilę. Możecie mi tu nawrzucać, że panikara ze mnie, ale dokładnie tak samo bym się czuła jak Ty Mmama1975 i robiłabym wszystko, alby zagadać do tej rodziny i powiedzieć co czuję.
Nie podoba mi się to. Nikt nie będzie za mnie decydował gdzie ma dziecko przebywać pod opieką rodziny i robił z tego tajemnice. Niespodzianka, niespodzianką, ale to jest nieodpowiedzialne zachowanie. Może tak jest ze mną bo miałam jedną niefajną sytuację i się nastresowałam jak mi wujostwo dziecka mimo już moich gróźb z wycieczki nie chciało odwieźć, a jeszcze mi dziecko koń nadepnął w stajni, w której było bo wielce ciotka niedopilnowana. Niby inna sprawa, ale jakoś bym miała obiekcje. To jest wjazd za granicę i wiele się może wydarzyć, a nie są to młodzi ludzie.
jagoda30
Niech to będzie niespodzianka,ale dla dziecka,nie dla rodziców.Dziecko nie ma dokumentów,ubezpieczenia za granicą,wujostwo też już nie najmłodsze wiekiem,do Berlina jednak daleko...
kama86
Zadzwon i im to powiedz.Nikt nie ma prawa stawiać Was w takiej sytuacji.
Nie pozwoliłaby na wyjazd dziecka za granicę. ..
MMama1975
Czyli nie szaleję, nie panikuję bez przyczyny (co sugeruje moja teściowa). Myśmy 2 razy od tego czasu jak się dowiedziałam rozmawiali i ani słówkiem nie wspomnieli nic o tej "niespodziance". Ja to wiem od teściowej a ona zadzwoniła tylko dlatego, zebyśmy przygotowali dokumenty i ze szybko mam iść do notariusza, że to tylko parę groszy kosztuje takie upoważnienia dla nich, no i żebyśmy szybko dowód wyrobili....
na co ja: zaraz zaraz, po pierwsze czy nas się ktoś pyta o zgodę, czy my tu coś do powiedzenia mamy? No i obraza była 2 dni, ale nagle spoko jak o terrorystach zaczęli gadać.

Na razie cicho siedzimy, nie przyznajemy się, że wiemy. Syn tylko legitymację będzie miał i tyle i kartę chip NFZ jakby trza było do lekarza. Jak mąż syna do nich zawiezie to im powie. Mam nadzieję, że po ostatnich wydarzeniach z terrorystami we Francji, manifestacjami i zatrzymaniami w Niemczech, dadzą sobie spokój.
kama86
Nie szlaejesz i nie panikujesz :) zz Toba wszystko jest ok..
Szaleju to sie najedli ludzie ktorzy zaprponowali taki bezsensowny pomysl.
Runka
na twoim miejscu bym nie czekala do momentu jak maz zawiezie syna do nich. zadzwonilabym juz teraz i na spokojnie bym probowala powiedziec co mysle o ich niespodziance, a gdy beda sie upierac to poprostu bym powiedziala ze mlody nie przyjedzie.
Nie masz pewnosci ze jak maz porozmawia z nimi oni i tak nie zrobia po swojemu?? to nie jest wyjazd nad nasze morze a juz duzo dalej do niemiec.... nie zgodzilabym sie na takie niespodzianki.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.