Menu

Czy są tu dziewczyny które poroniły?

Własnie mi się to przytrafiło a jestem tu nowa i chciałabym wiedzieć jak to było u was

magdalenkacz1
 480  12

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli poronienie

Odpowiedzi

LaMandragora
Poronilam w 18. tygodniu.


Tu zakladalam grupe dla mam, ktorym to sie przytrafilo. Mozesz pisac tu, ale mozesz tez pisac w grupie.

http://www.netmama.pl/grupy/detail/mamy-ktore-poronily-badz-stracily-dziecko-235
olenka78
Jak bylo? Szok,bol,straszne krwawienie.....a ze dostalam leki podtrzymujace to one chyba caly dramat spowolnily czyli wydluzyly w czasie.....
(glaskac)(glaskac)
lola86
8 tydzień tylko lekkie krwawienie zero bólu . 22tydzień straszny ból krwotok ,badanie przez lekarza który odesłał mnie do domu . Wszystko ok , a za 2 godziny byłam z powrotem na czyszczeniu . Jedna ciąża donoszona , brat bliźniak mojego dziecka niestety nie doczekała rozwiązania . 16 tydzień i 6 tydzień parę tygodni temu .W piątek pochwaliłam się mężowi a w poniedziałek już było po wszystkim . Ciesze się że nie powiedziałam nikomu innemu , nie lubię się tłumaczyć co się stało i słuchać jesteś młoda będziesz miała dzieci w brud .
JUSTYS
W 9tygodniu ciąży dostałam brązowych plamien myślałam.,że to nic groznego pojechaliśmy na pogotowie bo wykonaniu usg stwierdzono że nie widać bicia serduszka.Zatrzymano mnie na oddziale ,zeby następnego dnia inny lekarz wykonal usg w celu potwierdzenia.W tym samym dniu wykonano mi zabieg po 3godz wypisano do domu.Po miesiącu od poronienia ponownie zaszlam w ciaże,połowa już za nami;-)
magdalenkacz1
Cieszę się że ci się udało JUSTYS. Jednak po takich wypowiedziach mam ochotę jeszcze raz podjąć próbę starania. Ja mam dwoje dzieci i dwa poronienia.
Lena1982
Ja poroniłam dwa razy,w ósmym i dwunastym tygodniu.Za każdym razem ból brzucha i krwawienie,niewielkie.Potem szpital i zabieg.
To było po pierwszej córce.Teraz mam dwie córki i dwa poronienia za sobą.
anulka2281
Straciłam dziecko dwa razy. Pierwszą córeczkę w 36 tg dokładnie miesiąc przed terminem porodu. To było najbardziej traumatyczne przeżycie jakie kiedykolwiek mnie spotkało;( Ciąża od początku przebiegała prawidłowo i do dzisiaj nie wiadomo co się stało. Dostałam mega dawkę hormonów na wywołanie porodu. Ból był koszmarny, ale jeszcze bardziej bolało mnie to że nigdy nie usłyszę płaczu Amelki. Później szybko zaszłam w kolejną ciążę, ale w 5-6 tygodniu zaczęłam krwawić. Okazało się że mam zbyt niski poziom progesteronu żeby Dzieciątko mogło się utrzymać. Pomogła terapia hormonalna i po dwóch cyklach starań znowu udało mi się zajść w ciążę. W 16 tygodniu ciąży okazało się że córcia jest chora. Miała wytrzewienie jelit. Kolejne tygodnie ciąży przebiegały na ciągłych badaniach i jeżdżeniu po lekarzach po całej Polsce. W końcu w 33 tygodniu ciąży trafiłam do CZMP w Łodzi. tydzień później lekarz zdecydował się na cesarskie cięcie ponieważ malutkiej groziła samo amputacja jelit. Na szczęście po miesięcznym pobycie w szpitalu wyszłyśmy do domu:) Dzisiaj Lileczka ma niespełna dwa latka i ma się dobrze:) Zostały nam tylko blizny i przykre wspomnienia... Jesteśmy najlepszym dowodem na to że nie wolno się poddawać i trzeba walczyć do końca nawet jeśli życie daje nam popalić.
olenka78
Anulko(kwiatek)
anulka2281
Kochane dla takiego uśmiechu jakim darzy mnie dzisiaj moja córeczka można znieść wszystko:) Warto walczyć o swoje marzenia wbrew temu co nam los szykuje. Pozdrawiam wszystkie Mamy Aniołków(serce)
anulka2281
Nawiązując jeszcze do pytania Geodonny... Kochana pamiętam jak po śmierci Amelci odwiedziłam kilku lekarzy ginekologów z całą moją dokumentacją ciążową i wynikami z sekcji córeczki, żeby ustalić co się tak naprawdę stało. Każdy z nich potwierdził że ciąża przebiegała prawidłowo i że czasami po prostu się tak dzieje. Jeden z lekarzy dodał że nawet gdybym była pod stałą obserwacją w szpitalu moje dziecko raczej by nie przeżyło, bo w takich przypadkach liczą się ułamki sekund. A nawet jeśli by przeżyła to mogłaby się urodzić z niedotlenieniem i porażeniem mózgowym.Nigdy nie zapomnę jak zapytał czy chciałabym mieć takie upośledzone dziecko i stwierdził że to może lepiej że tak się stało... Zalałam się łzami i wyszłam z gabinetu. Lepiej?! Oddałabym wszystko żeby tylko mieć Ją przy sobie! Po Jej śmierci nic już nie będzie takie jak dawniej. Kochałabym Ją bez względu na to jaka by była, bo była częścią mnie. Miała takie samo prawo do życia jak każdy z nas.
Myślę że nic nie jest w stanie usprawiedliwić matki, która decyduje o śmierci swojego dziecka.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.