Menu

Czy to już jest nałóg?

Witajcie Mamuśki. Przytoczę Wam pewną historię, którą znalazłam na zaprzyjaźnionym blogu. "Dwoje młodych ludzi, od kilku lat są małżeństwem, nie mają dzieci. Wiodą normalne życie, praca obojga pozwala żyć na odpowiednim poziomie. On zawsze uśmiechnięty choć władczy, ona cicha i uprzejma. Tych dwoje ludzi ma własny sposób na urozmaicenie wspólnych chwil, dla nich relaksem jest butelka wódki, czasami na jednej się nie kończy. Wystarczą kanapki i butelka by impreza była udana. Zawsze sami, nie potrzebują innych do towarzystwa.
Nikogo namawiać nie trzeba, na rzucone przez jedną stronę hasło druga natychmiast zareaguje żywiołowo. I tak wygląda każdy weekend, niekiedy przytomnie kładą się do łóżka innym razem padają na twarz a "film" się urywa. Oni się nie kłócą, tam nie ma wyzwisk czy innych nagannych zachowań jakich zwykle dopuszczają się ludzie pod wpływem alkoholu.
W poniedziałek niczym wzorowi pracownicy wędrują w kierunku pracy. Im nie zdarza się zawalić codziennych spraw, mają poczucie obowiązku. Zawsze czekają do piątku, te dwa weekendowe dni są tylko dla nich i ich małych przyjemności..." I pytanie do Was - czy to jest już nałóg? Mnie osobiście "nałóg" kojarzy się ze złymi nawykami, które wyrządzają krzywdę ludziom uzależnionym i ich bliskim. A tutaj - wydaje się, że nikt nikomu krzywdy nie robi. Chociaż cotygodniowe "małżeńske libacje" w 4 ścianach też nie wydają mi się normalne. Co o tym myślicie Mamuśki?

Czy opisaną sytuację uważasz za nieszkodliwą?

Kairra
 1508  36

Znajdź pytania na ten sam temat:

alkohol w weekendy

Odpowiedzi

Zana
każdy robi to co lubi .. w opisanej sytuacji nikt nie krzywdzi nikogo, nie przeszkadza ani nie rujnuje to ich małżeńskich relacji i funkcjonowania w społeczeństwie ... co w tym złego że będąc bezdzietnym małżeńtwem imprezują ,nawet jeśli co weekend jeśli w poniedziałek jak nowo narodzeni stawiają się w pracy....dla mnie to szybciej jedno piwko co dziennie to nałóg niz libacja co weekend do zalania w trupa
maminka
zgadzam sie z Kasia13!!! dla mnie to nalog niestety...
Kordelia
Nie wiem czy już nałóg ....... ale z pewnością ich sposób na spędzanie weekendów, taka forma relaksu ...... myślę, że lepiej byłoby gdyby zamiast sięgania po alkohol znaleźli sobie jakieś zdrowe hobby- wspólne wędkowanie, wspinaczka skałkowa, czy coś w tym rodzaju....... bo po jakimś czasie to picie może stać się wielkim problemem (pout)
Magdzik
Dla mnie to nałóg, a krzywdę robią każde sobie...
cela
Podpisuję się pod wypowiedzią @ Kasia13

O ile nie szkodzą sobie na wzajem i społeczeństwu to można uważać, że to ich sprawa...???
Że dobrze się bawią w weekend...?

A co będzie za jakiś czas...?
Czy nadal nic nie zawalą w pracy lub w domu...?

Dla mnie ta sytuacja jest chora... i smutna!!!
A dlaczego np. nie dać coś z siebie innym i w tym mieć zadowolenie i radość...?
Matina
no to ja tak geodonna(placze)
Magdzik
"...Zawsze czekają do piątku, te dwa weekendowe dni są tylko dla nich i ich małych przyjemności..." Czekają do piątku, bo....???????? Chcą się napić, czy chcą się zabawić, niekoniecznie przy alkoholu? Oto jest pytanie...
tymianek
(kwiatek) ja bym to nazwała pijaństwem, bo nie piją dzień w dzień , po prostu tak sobie spędzają week w swoich czterech ścianach
Magdzik
Raz na tydzień i co tydzień!(krejzolka)(krejzolka) A dwa dni weekendu naprawdę można zupełnie inaczej spędzić niż tylko przy alkoholu...
karolincia
tak to jest nałóg nie liczy ilośc nawet ale regularność jezeli muszą sie napic to jest nałóg
Kairra
Zauważ Kasiu, że oni nie muszą być po pijaku, by chcieć być ze sobą sam na sam.
Potrafią być ze sobą też na trzeźwo - w tygodniu, po pracy, przecież mieszkają razem.
A alkohol zapraszają do siebie na weekend.
Magdzik
Lampka wina do obiadu, drink wieczorem... owszem... wszystko w granicach rozsądku i umiaru. Ja też sobie czasem na to pozwalam... czasem jeden dzień w tygodniu, a potem dopiero za 2 tygodnie, za miesiąc... Ale jeśli zdarza się to regularnie (w tym przypadku CO WEEKEND!), no to dla mnie to jest jasne...
amalka
A ja jestem ciekawa jaką formę przybierze ich rytuał gdy pojawi się dziecko...
Od lat nie wzięłam do ust żadnego alkoholu (z piwem włącznie) i jestem jego przeciwniczką. Nigdy też nie byłam pijana i może dlatego nie rozumiem powodów dla których ludzie sobie popijają, tym bardziej "rekreacyjnie"... Raczej nie dla smaku bo o ile wino czy likier jakiś smak mają to wódka do smacznych raczej nie należy.
Co do alkoholików- nie każdy to menel śpiący na ławce w parku. Wielu to ludzie wykształceni (mniej lub bardziej), na stanowiskach... Przykładni- wydawałoby się- obywatele, wiecznie na kacu, z przygodnymi partnerami w sypialni. Wiem- nie o takich ludziach mowa w pytaniu, jednak i oni to dla mnie coś anormalnego.
@Bestyjko mój kolega miał padaczkę alkoholową w wieku lat 19 więc nieźle "eksperymentował"
cela
Dziewczyny, poszukajcie sobie na necie stronek, na których wypowiadają się osoby uzależnione od alkoholu... Niemal każda z nich twierdzi, że zaczynało się to bardzo niewinnie i w małych ilościach bądź raz na jakiś czas ale jednak regularnie...
Odsyłam do lektury, a wówczas zmienicie zdanie na ten temat.
cela
@melissa (spi)(spi)(spi)
amalka
@ melisa nie wypowiedziałam się by mi gratulowano a tym bardziej by ktoś mi współczuł, bo współczuć to można raczej dziewczynie rzygającej gdzieś w bramie blokowiska albo mającej troje dzieci, każde z innym bo pijana nie pamiętała nawet kto ją wyobracał. Więc nie! Nie musisz mi współczuć. Jednocześnie nie zauważyłam bym uraziła kogoś moją wypowiedzią. Jesteśmy dorosłe i mamy własne życie i swój sposób na to jak je przeżyć. Mój jest taki, Twój inny i OK! Kup sobie flachę i wypij jeśli ma Ci to ulżyć.
clyde22
Znowu Mamuśki.... (awve)
Wypowiem się i ja, a co?
Ja piję częściej od nich. Nieregularnie. Okazyjnie. Czasem w weekend. Czasem w tygodniu. Ale mówię: CZĘŚCIEJ! Czasem piwo, czasem pół, czasem gorzałkę, czasem winko. Lubię, ale nigdy nie kosztem obowiązków.
Jestem nałogiem? Jestem gorszy, czy lepszy od przyp adku powyżej?
Geodzia, Matina, szukacie towarzystwa?(smiech)(smiech)(smiech)


Co do pytania... Ja nie oceniam, bo dużo przecież jest niedomówień.
Weekendy mają dla siebie i dla gorzałki. Nikt nie mówi, że wieczorów po pracy nie mają dla siebie i nie rozmawiają ze sobą, jeśli nie ma flachy na stole?
Nikt nie mówi, że społeczeństwo, poza ich pracą, nie ma z nich pożytku? Może wieczorami latają po świecie i udzielają się społecznie?...
amalka
@melisa nie wypowiedziałam się by mi gratulowano a tym bardziej by ktoś mi współczuł. Współczuć to można dziewczynie rzygającej w bramie blokowiska lub takiej co ma troje dzieci, każde z innym bo pijana nie pamiętała nawet kto ją wyobracał. Jesteśmy dorosłe i każda ma własny rozum, własne życie i własny pomysł na to jak je przeżyć.Ja mam taki, Ty inny i OK! Idź i kup sobie flachę i bachnij kielicha jeśli ma Ci to ulżyć.
amalka
Przepraszam. Napisałam dwa razy bo nie zauważyłam, że wyskoczyło za 1ym razem
clyde22
Melissa (prezent)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.