Menu

czy to koniec... ? ;(

Drogie mamy, ja i mój mąż nieustannie się kłócimy, wyzywamy, nie szanujemy się wzajemnie... Gdy powiem parę słów za dużo to przychodzę i przepraszam, a jemu z kolei przychodzi to z wielką trudnością... Dziś rano jednak przyszedł i mnie przeprosił ale powiedział tak: chciałem Cię przeprosić bo wczoraj Ty mnie przeprosiłaś więc teraz chyba moja kolej...
To już niestety nie jest to co kiedyś,mąż zmienił się o 360 stopni a my nawet rok nie jesteśmy po ślubie... Wcześniej był łagodny, umiał ze mną rozmawiać, umieliśmy dojść do porozumienia, okazywał mi swoją miłość... A teraz? Okazuje, ale tylko wtedy gdy chce mu się bzykać... Ja już nie mam siły, tyle razy próbowałam z nim rozmawiać, próbowałam coś naprawić (on twierdzi, że on też), ale nie da się, no kur*a się nie da! Nie mam już siły na to wszystko, Mamy pół roczne dziecko, mamy duży dom (to jego rodziców dom), a ja nie mam gdzie pójść, bo co zrobię z synkiem? Trzymam się specjalnie dla mojego Szkraba, ale ile jeszcze dam radę to nie wiem... Proszę poradźcie mi coś bo nie chcę, żeby moje dziecko pochodziło z rozbitej rodziny, bo wiem co to znaczy dla małego dziecka...

mamaFilipka
 945  16

Znajdź pytania na ten sam temat:

Niemowlęta Partnerstwo i Rodzina kłótnia mąż dziecko rozwód

Odpowiedzi

Magdzik
Myślę, że powinniście przeprowadzić poważną rozmowę, w której każde z Was przedstawi swoje bóle i racje. Potem wyciągnąć wnioski z tej rozmowy i ustalić jakiś kompromis i zasady wspólnego życia... Inaczej się chyba nie da, a pamiętajcie przede wszystkim o dziecku, które rozumie i widzi więcej niż myślicie. Powodzenia(kwiatek)
krzysia
Powazna rozmowa jest bardzo wazna moze to tylko chwilowy kryzys, moze warto od siebie odpoczac nabrac do tego dystansu, tylko nie wiem czy to mozliwe ze wzdledu na dzicko Wiem jtylko jedno Wasz syn na pewno nie bedzie szcześliwy jak bedziecie sie ciagle kłócic dziecko to wyczuwa a chyba jego usmiech powinien byc najwazniejszy Wierze ze dasz rade i na pewni znajdziecie jakies rozwiazanie Pozdrawiam
domiska
moim zdaniem masz troche dziwne podejscie do sprawy -rozbita rodzina nie oznacza zawsze zycie osobno-nieraz rozbita rodzina to taka w ktorej niby zyje sie razema le jednak w nienawisci i wiecznym niepokoju. MOJA RADA JEST TAKA narazie walcz o wasze malzenstwo rozmawiaj z nim duzo -inaczej jestw sytulacji gdy on juz nie bedzie chcial rozmawiac !! to oznacza ze mu juz nie zalezy !! wiec wal o malzenstwo ale nei za wszelka cene-bo godnosc zyciowa ci sie nalezy.Czesto kobiety nie maja gdzie isc bo dla faceta spalily wszystkie mosty niestety i teraz poza nim nie maja nikogo-jezeli tak jest czas odbudowywac te mosty na nowo -onmoze wiedziec ze itak nie masz gdzie isc wiec zostaniesz mimo wszystko.
Magda78
wyszłam za mąż mając zaledwie 19 lat...8 miesięcy po ślubie zaszłam w ciążę, potem macierzyńskie no i wychowawcze...i wtedy zaczęło się psuć...zaczęły się wyzwiska, awantury, potem doszły rękoczyny...tłumaczyłam sobie, że może to rzeczywiście znów moja wina i po raz kolejny kuliłam ogon i brałam winę na siebie...chciałam wszystko ratować ze względu na dziecko...ale później nie zważał już nawet na fakt, że dziecko widzi i słyszy jak mnie traktuje...po 12 latach męki odważyłam się i złożyłam pozew o rozwód...doprowadził do tego, że razem z córką (ma 10 lat) jesteśmy pod opieką psychologa i musiałyśmy uciekać z własnego mieszkania, żeby nie zrobił dziecku krzywdy...córka nie chce go znać i ucieka na sam jego widok...teraz oczekuję drugiego dziecka...poznałam kogoś i udało mi się stworzyć szczęśliwy związek...Oliwia szybko zaakceptowała nową sytuację i czeka na braciszka...
zastanów się czy warto to ratować...nawet przez wzgląd na dziecko...czasem lepiej zaczynać wszystko od nowa niż ciągnąc wózek, bo będziesz cierpiec nie tylko Ty, ale przede wszystkim dziecko...
powodzenia...(kciuki)
chwiejna
Jakbym czytala o sobie. Jutro mija rok jak wzieliśmy ślub, nasz synek ma 8 miesiecy Przed slubem bylo o niebo lepiej, maz mnie szanowal, przytulal jak bylo zle, jak doprowadzil do placzu to przepraszal. A teraz krzyczy na mnie, wyzywa mnie, nie liczy sie ze mna, gdzies ma to ze juz sie wykanczam nerwowo. O przeposinach nawet nie mysli. Tez trzymam sie dla synka, ale jak tak dluzej bedzie to nie dam rady, zwlaszcza, ze jak krzyczy to przy malym nie liczac sie z tym, ze on juz duzo rozumie i sie boi krzykow i przeklenstw. I nie wiem czy nie lepiej bedzie mi odejsc z dzieckiem niz zeby sie meczyc i zeby niunio na tym cierpal. A mily jest wlasnie tez tylko wtedy jak chce sie bzykac, a jak mu mowie nie to kolejna wojna. Bez sensu, zyc sie nie chce. Mysle ze on jest jeszcze dzieckiem psychicznie ale zanim dorosnie i zmadrzeje to ja juz bede sobie ukladac na nowo zycie.
domiska
chwiejna -ja bym odeszla -takie jest moje zdanie.
zuzanna
Zaledwie jesteś rok po ślubie i już myślisz o rozwodzie.Daj szansę temu zwiazkowi.powinnaś się cieszyć ,że mąż przyszedł i przeprosił,bo z czasem wogóle przestanie.
Ja też przeszłam przez to-kiedy pojawiło się dziecko zaczęły się problemy ,potem były kłótnie,ciche dni ,o mały włos się nie wyprowadziłam,trwało to może z pół roku ,aż w końcu zrozumiałam że nie warto tak się kłócić o byle pierdoły.Doszłam do wniosku,że muszę ratować to małżeństwo.Nie żałuję ,ustąpiłam ,przestałam wymagać ,dorosłam do roli matki i żony.A teraz jest tak jak powinno być zawsze mogłam i mogę liczyć na męża (choć wcześniej tego nie doceniałam).Zawsze mi pomagał przy dzieciach ,pomaga w sprzątaniu itd... Udało nam się bo kiedy przychodzą do nas dzieci i mówią ale jesteście wspaniali,kochamy was,to wtedy wiem ze było warto walczyć.Nasze małżeństwo to kompromis i chociaż ja częściej przepraszam choć nie zawsze moja wina ,ale wiem że mi jest łatwiej zrobić pierwszy krok.Męższczyzna to małe dziecko trzeba pochwalić choćby za pierdołę przytulić ,pogłaskać i mówić ,że się go kocha choć czasami nieodwzajemni.
Daj szansę mężowi,no chyba ,że się zacznie dziać tak jak u Magdy78.
lusia82
wiesz co ja tez mialam taki problem teraz juz jestesmy 3 lata po slubie ale 1 rok byl straszny wzielismy slub w marcu a w 5 miesiecy pozniej urodzilam synka wtedy wszystko sie zmienilo mąż pracuje od rana do wieczora nie moglam na niego liczyc w wielu sprawach bo go po prostu nie bylo nie dawalam sobie rady dotego doszly kłótnie o pierdoły ktore jeszcze bardziej mnie dolowaly czulam ze dopada mnie jakas depresja nie wiem kiedy od jakiego momentu zaczelo sie to wszystko zmieniac na lepsze ale to nas kosztowalo wiele zmian wyrzeczen łez kłótni i wyjasnien daj mu jeszcze szanse ja wiem po swoim przykladzie ze trzeba nauczyc życ sie jako małżenstwo bo co innego jest jesli jestesmy w luznym zwiazku
patrycja21
rozumeim cie bo ja mam dokłądnie tak samo , ciagle jest lepiej i gorzej aleto wciażwraca, dlatego jeslinie umiecierozmawiać to nie ma nadziei ja tez trzymam sie dlamoejej córeczki
Zana
ja akurat nie doradzę wiele ...a moze bardziej wole ugrysc się w jężyk ...nie jestem dobrym doradcą w tej kwestii bo ja z moimi doswiadczeniami nie wierze w zadne poprawy faceta .... ja mam jedno zdanie na ten temat ...spróbowac ratowac ale nie czekać w nieskonczonosc na rezultaty ...bo jesli nic sie nie zmieni teraz to obudzisz sie za 20 lat spojrzysz w lustro i dojdziesz do wniosku ze zmarnowalas sobie życie ....a zdanie "dla dobra dziecka" w domu gdzie nie dzieje się dobrze wnerwia mnie strasznie ....bo jak jest zle to wlasnie dla dobra dziecka powinno sie rozstac póki jeszcze w zgodzie ....tylko szczęśliwi kochający się rodzice = szczęśliwe dziecko...
i tu do zuzanny ...nie koniecznie zgodzę się z wypowiedzią ze dobrze że chociaz przeprosił ...łaske zrobił ???...czytałaś z jakiego powodu przeprosił ???...tylko dlatego że jego kolej no masakra jakaś ...ja osobiscie wole żeby nie przepraszał wogóle niz ma robic to bo jego kolej ...nie na tym rzecz polega ...
aniol
Zuzanna (grins)(grins)(kwiatek) gratuluje wytrwalosci i zycze MamieFilipka zeby tez sie ulozylo.czesto mezowie sie zmieniaja po slubie i po urodzeniu dziecka czasami potrzeba dlugiego czasu zeby sie przyzwyczail do nowej roli.Rozmowa i jeszcze raz Rozmowa,ale jesli to bedzie dlugo trwalo a ty masz byc z dzieckiem nieszczesliwa musisz pomyslec o innym wyjsciu i niepatrz na to ze rozbita rodzina walcz o szczescie dla dziecka bo to jest najwazniejesze,czasami szczesliwsze sa te mamy ktore same wychowuja dzieci niz te w malzenstwie gdzie musza znosic ponizenie i smutek...(kwiatek)(grins)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.