Menu

Czy związek na odległośc ma sens?

Jestem z chłopakiem od dwóch lat, on pracuje w Norwegii ja mieszkam w Polsce, średnio widzimy się raz na 2 misiace, kocham go i chciałabym założyć rodzinę, ale wiem że albo rybki albo akwarium, albo on zjedzie do Polski, albo ja wyjade do Norwegii, i ja właśnie chce pozostać w Polsce, boje się też że jeśli to wszystko się przeciągnie on może kogoś tam mieć. CZy ktoraś z Was żyje w związku na odlegość, czy małżeństwie? jak sobie radzicie? jak długo to u Was trwa?

miszka27
 512  16

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli Partnerstwo i Rodzina związek na odległość

Odpowiedzi

miszka27
Dziękuje za odpowiedź!
clyde22
Na mój gust na odległość to nie ma sensu... Związek to bycie razem i życie wspólnymi sprawami...
estrilla
Nie mam z tym doświadczenia, ale mam kolegę który wyjeżdza za granicę i nie raz mi opowiada "co mężowie" tam robią oczywiście nie można wszystkich wkładać do jednego garnka.
sque
No cóż z mężem jesteśmy już 5 lat po ślubie a od 3 lat żyjemy na odległość, ja w Polsce, on w Danii. Na początku było ciężko, ja z małym dzieckiem bez pomocy, ze wszystkim na mojej głowie, ale jakoś się przyzwyczaiłam i doszłam do ładu ze wszystkim. Wszystko było by ok, widzimy się co miesiąc przez tydzień, córa jest szczęśliwa a ja, zaczynam wpadać w depresję. Za 2 tygodnie będą moje 30 urodziny, a ja nie osiągnęłam nic oprócz założenie rodziny i wspaniałej córci. Nie mam szkoły, nie mam pracy, coraz większe są problemy, zaczęły się moje zdrowotne i powoli to że żyjemy w rozłące zaczyna mnie przytłaczać, przestaję mieć siły na cokolwiek. Także związek na odległość to naprawdę bardzo ciężka sytuacja. Ja również nie chcę wyjeżdżać, a mąż nie chce tam zostawić pracy bo tu w Polsce robiąc to samo nigdy by nie zarobił tyle co tam, a nie możemy sobie pozwolić na taką zmianę dochodów.
Nena
Ja dla swojego szczescia zostawilam Polske i przenioslam sie 2500 km do hiszpani. Oboje wiedzielismy ze jesli chcemy byc razem to razem a Nie ja w polsce a on tam. Potrzebujesz wsparcia ciepla na codzien a nie raz na x czasu- to dobre na krotka mete ale nie na zwiazek dlugotrwaly.
Mam tu kolezanke ktorej maz w norwegii znalazl sobie inna i ma z nia dziecko a kolezanka wysyłała pieniadze tu zarobione na ich dom co on wydawal na kochanke.
Anulkaa
Napisałaś że żyjesz z chłopakiem na odległość. Ja tez tak miałam, on w Niemczech a ja w Polsce, potem zaszłam w ciąże i zdecydowałam się że chcę w Polsce być i w Polsce urodzić. I jak córcia miała 2 miesiące to wyjechałam do Niemiec. I co? Docieraliśmy się rok, uważam że w związku na odległość ludzie nie mogą tak do końca się poznać (chodzi mi o pary które nie sa małżeństwem, bo napisałaś że to na razie tylko chłopak), bo jak on przyjeżdżał na tydzień w miesiącu to fruwaliśmy w obłokach, kino, pizzeria, wyjazdy. A wspólne życie nie tylko na tym polega. I w ostateczności okazało się ze jednak nie jesteśmy tak zgrani i nie mamy tych samych poglądów i planów na przyszłość. Obecnie od ponad miesiąca mieszkam sama, zakończyłam to.
Więc jeśli mogę to radziłabym ci postawić kawę na ławę, z tym że chciałabyś abyście mieszkali razem i założyli rodzine. I cos razem zdecydujcie, a jesli on Ci powie że jeszcze nie jest gotowy albo znajdzie inna wymówkę to to będzie tylko oznaczało że tak naprawdę ten związek i tak by nie przetrwał. Żeby było dobrze musza obydwoje chcieć. To samo się tyczy ciebie, bo jak nie chcesz wyjechać a on nie chce zjeżdżać do Polski to to ani jego ani ciebie nie uszczęśliwi. Nawet jak weźmiecie ślub i będziesz miała dziecko a on będzie dalej za granica to Ty się będziesz czuła tak samo, samotna i nieszczęśliwa, ciągle będzie Ci czegoś brakowało do szczęścia. Ja wiem teraz z własnego doświadczenia ze o swoje życie i marzenia trzeba samemu zadbać, bo nawet się nie obejrzysz a mina kolejne 2 lata a Ty dalej będziesz czekać na niego i odliczać dni.
Życze powodzenia, aby ci się wszystko dobrze poukładało (kwiatek)
Majaaaaaa0000
Nie mogłabym tak,żyć...A jesli Facet Cie kocha wroci do Ciebie do Polski i bedzie chciał spedzać każda chwilę z Tobą...
Tuptolek
Myślę, że co innego jak ten związek trwał o wiele dłużej gdy mieszkaliście razem w kraju, a co innego gdy na taką rozłąkę narażony jest "młody" związek. W takiej sytuacji nie decydowałabym się na małżeństwo. Może wyjedź do niego na wakacje. Zobacz jak to jest mieszkać tam i mieszkać z nim w ogóle. A później musisz zdecydować, ale nie ma się co ukrywać, że dobre to jest na krótki czas i dla par z dłuższym stażem, a nie na długo i dla takiej młodej pary jak Wy. Pozdrawiam
LaMandragora
Nie ma dwoch takich samych relacji partnerskich. Sama przemysl, co rzeczywiscie czujesz, ktora z tych obu mozliwosci, bylaby dla CIEBIE mozliwa...
Nikt Ci tu nie odpowie.
Piszac, ze to niemozliwe... nikt nie ma wgladu w Wasza konkretnie relacje, w to, jak silna jest miedzy Wami wiez.
Piszac, ze to mozliwe... podobnie.

Zastanow sie, przemysl, ewentualnie porozmawiaj ze swoim ukochanym... i wtedy podejmij decyzje. Sluchaj sie swojego serca i tego, co ono Ci podpowiada. Nikt z nas nie przezyje zycia za Ciebie, stad tez nie mamy prawa mowic Ci, co powinnas zrobic. ;)

Powodzenia... i szczesliwej decyzji. (prezent)
LaMandragora
A... i jeszcze jedno. Milosc to nie tylko oczekiwanie... ale tez wychodzenie drugiej osobie na przeciw, przede wszystkim. Jezeli jest idealna wymiana... oboje mysla o partnerze, to wtedy jest idealnie. Postawa roszczeniowa, ze on cos zrobi dla mnie lub ze ona zrobi cos dla mnie, nigdy zrodlem szczecia nie byla...
Ale to tak na marginesie.
Nalecialosc tarocistki... za duzo w takich problemach siedze na co dzien... (grins)
Runka
przez rok z mezem mieszkalismy osobno ja w kolobrzegu on w szczecinie... przyjezdzal na weekendy co tydzien, czasem co dwa.... i niestety malo brakowalo aby nasz zwiazek sie rozpadl... wkoncu postanowilam ze sie do niego do internatu wprowadze z synem wzielam kilka najpotrzebniejszych rzeczy, i pojechalam przez dwa tygodnie spalismy na podlodze w pokoju ok 10 m2... po tym czasie sie nasz zwiazek umocnil wynajelismy mieszkanko i na nowo zaczelismy odbudowywac nasze relacje... stwierdzilam ze nigdy wiecej dobrowolnie nie naraze naszego zwiazku na tak dlugie rozstanie (wyjatkami sa wyjazdy sluzbowe meza)
goskapolak
Żyl am tak prze dwa lata,potem przeniosłem się do męża...
Sorki za błędy .
MamaMaya
sque napisała:
No cóż z mężem jesteśmy już 5 lat po ślubie a od 3 lat żyjemy na odległość, ja w Polsce, on w Danii. Na początku było ciężko, ja z małym dzieckiem bez pomocy, ze wszystkim na mojej głowie, ale jakoś się przyzwyczaiłam i doszłam do ładu ze wszystkim. Wszystko było by ok, widzimy się co miesiąc przez tydzień, córa jest szczęśliwa a ja, zaczynam wpadać w depresję. Za 2 tygodnie będą moje 30 urodziny, a ja nie osiągnęłam nic oprócz założenie rodziny i wspaniałej córci. Nie mam szkoły, nie mam pracy, coraz większe są problemy, zaczęły się moje zdrowotne i powoli to że żyjemy w rozłące zaczyna mnie przytłaczać, przestaję mieć siły na cokolwiek. Także związek na odległość to naprawdę bardzo ciężka sytuacja. Ja również nie chcę wyjeżdżać, a mąż nie chce tam zostawić pracy bo tu w Polsce robiąc to samo nigdy by nie zarobił tyle co tam, a nie możemy sobie pozwolić na taką zmianę dochodów.

wybacz ale co cię tu trzyma, jeśli nie masz pracy ani szkoly jak piszesz, w Danii mogłabys znaleźć pracę choćby jakies sprzątanie i całkiem nieźle byś zarobiła (w sensie w porównaniu z polskimi zarobkami), córcie masz małą nauczy się języka, zaaklimatyzuje. bedziesz blisko męża i będziesz chyba szczęśliwsza niż tu sama?

ja wiem jedno że gdybym miała męża/chlopaka/narzeczonego za granicą to nie wahałabym się ani chwili tylko bym wyjechała do niego.
renata29
Od początku znajomości z obecnym mężem jesteśmy w takim związku.Przez pierwsze pięć lat pracował w Polsce i był w domu co tydzień,czasem co dwa.Teraz wyjechał za granicę i przyjeżdża co dwa miesiące.Oczywiście teraz bardziej tęsknię ale jestem przyzwyczajona do takiego układu.Da się :)
sque
Trzyma mnie tu rodzina, z którą żyję bardzo blisko pomimo odległości 100km, starają się być u nas jak najczęściej. Trochę się pozbierałam i zdecydowałam że od września zaczynam szkołę dwuletnią, żeby mieć zawód. Będzie ciężko ale mam nadzieję, że jednak dam sobie radę. A boję się wyjechać, bo to jest dla nas bardzo duże ryzyko, że się nie uda i wszystko stracimy. Poza tym jestem jedną z tych osób które nie lubią ryzyka, zwłaszcza jesli chodzi o swoją rodzinę. Nie zarzekam się, że nigdy nie wyjadę ale na obecną chwilę nie.
MamaMaya napisała:

sque napisała:
No cóż z mężem jesteśmy już 5 lat po ślubie a od 3 lat żyjemy na odległość, ja w Polsce, on w Danii. Na początku było ciężko, ja z małym dzieckiem bez pomocy, ze wszystkim na mojej głowie, ale jakoś się przyzwyczaiłam i doszłam do ładu ze wszystkim. Wszystko było by ok, widzimy się co miesiąc przez tydzień, córa jest szczęśliwa a ja, zaczynam wpadać w depresję. Za 2 tygodnie będą moje 30 urodziny, a ja nie osiągnęłam nic oprócz założenie rodziny i wspaniałej córci. Nie mam szkoły, nie mam pracy, coraz większe są problemy, zaczęły się moje zdrowotne i powoli to że żyjemy w rozłące zaczyna mnie przytłaczać, przestaję mieć siły na cokolwiek. Także związek na odległość to naprawdę bardzo ciężka sytuacja. Ja również nie chcę wyjeżdżać, a mąż nie chce tam zostawić pracy bo tu w Polsce robiąc to samo nigdy by nie zarobił tyle co tam, a nie możemy sobie pozwolić na taką zmianę dochodów.

wybacz ale co cię tu trzyma, jeśli nie masz pracy ani szkoly jak piszesz, w Danii mogłabys znaleźć pracę choćby jakies sprzątanie i całkiem nieźle byś zarobiła (w sensie w porównaniu z polskimi zarobkami), córcie masz małą nauczy się języka, zaaklimatyzuje. bedziesz blisko męża i będziesz chyba szczęśliwsza niż tu sama?

ja wiem jedno że gdybym miała męża/chlopaka/narzeczonego za granicą to nie wahałabym się ani chwili tylko bym wyjechała do niego.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.