Menu

Datki pieniężne - wspierasz finansowo potrzebujących?

Jakiś czas temu przeprowadzono w Londynie eksperyment, którego efekt zaskoczył wielu. Angielska instytucja charytatywna "The Pilion Trust" wysłała młodego człowieka zaopatrzonego w szyld z napisem „Fuck the poor“ na jedną z bardziej uczęszczanych ulic w mieście. Wielu przechodniów było zszokowanych, czemu otwarcie dali wyraz. Jednak gdy w drugiej części eksperymentu ten sam mężczyzna odwrócił swój transparent, wzywając tym razem do finansowego wsparcia ubogich, został przez większość napotkanych osób całkowicie zignorowany. Celem projektu było zwrócenie uwagi na potrzeby ubogich i uwrażliwienie społeczeństwa na problem biedy. Co sądzisz ogólnie na temat gotowości ludzi do wspierania potrzbujących? Uważasz, że jest na zadowalającym poziomie czy raczej niewystarczająca? Jak to jest w Twoim przypadku? Wspierasz finansowo potrzebujących?

NetMamaTeam Team
 516  7

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli Praca i Finanse datki pieniężne

Odpowiedzi

jagoda30
O dżizys, czy te pytania są zadawane,żeby zrobić jakiś wywiad psychologiczny?Określić profil osób na tym portalu? tak to wygląda,wszystko: "co Wy myślicie" "jak robicie" "co robicie"?Wszystkie pyt są tak tworzone,żeby z nas wyciągać informacje.
amalka
Najbardziej "podoba mi się" tekst jaki słyszałam wczoraj- "Nie będę pani ściemniał. Złotówki mi na flaszkę brakuje" (krejzoka) (krejzolka) Wiem jednak, że są ludzie faktycznie w potrzebie...

Nigdy nie zapomnę pewnej sytuacji... Miałam naście lat. Rodzice pojechali na całotygodniowe zakupy a ja byłam w domu z siostrą. Do drzwi zapukała starsza kobieta a za nią chowały się dwie kilkuletnie dziewczynki. Babci odebrano prawo do renty i straciła środki do życia. Prosiła o odzież, buty, pożywienie... a my (przed zakupami) mięliśmy w lodówce "tylko światło". Kobieta przeprosiła i poszła dalej. Rzuciłyśmy się z G na kuchnię i wyszperałyśmy co się dało (makaron, kaszę, ryż, konserwy, owoce, słodycze...) Spakowałam wszystko do torby i pobiegłam za babcią i wnuczkami. Akurat wychodziły z naszej klatki. Miny kobiety nie zapomnę do końca życia... Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Była to starsza z dziewczynek. Wróciła się raz jeszcze podziękować...

Inną historię opowiadała mi siostrzyczka. Do drzwi zapukała kobieta. Opowiedziała swoją historię, poprosiła o pożywienie i znów ta sama sytuacja- właśnie zbierali się na zakupy i niewiele mięli. G pozbierała co mogła... Chwilę później całą rodziną stali przed Biedronką. Nagle ze sklepu, z zapakowanym po brzegi koszem wyszła kobieta, której chwilę wcześniej (jak sądzili) pomogli. Stanęła przed "wypasioną furą" i pakowała zakupy do bagażnika. Zauważyła moją siostrzyczkę, spojrzała na nią i uśmiechnęła się ironicznie. G poczuła jakby jej ktoś przywalił jej w twarz mokrą szmatą... Stała skołowana a kobieta wsiadła do samochodu i odjechała...

Mój tato z kolei opowiadał, jak podeszła do niego dziewczynka i poprosiła o coś do jedzenia dla siebie i ojca. Tato się wkurzył, że zapewne pijany ojciec wysyła na żebry dziecko ale kupił małej bułki, kawałek kiełbasy i obserwował... Mężczyzna i dziewczynka natychmiast zaczęli jeść. Podszedł, porozmawiał i... poszedł do sklepu po mleko, czekoladę, chleb... Opowiadał nam wszystko ze łzami w oczach.

Innym razem "głodny" człowiek, na taty oczach wywalił bułkę do kosza, złorzecząc na "frajera co mu kasy nie dał"...

Jak widać- sytuacje są różne. Można wspomóc potrzebującego lub naciągacza... Ludzie oszukani nie są już tak skorzy do pomocy...
amalka
Oj tam, oj tam... Były już "dziwniejsze" pytania. To nie jest na temat "amerykańskich naukowców", czy "jak można przeczytać na portalu...".
katarynka3311
MI się zdarza wspierać, nie zastanawiam się czy to oszust, czy nie. Sytuacje są różne, a mi nie ubędzie jak dam złotówkę czy dwa. A już zawsze wrzucam pieniążki "ulicznym grajkom". Uwielbiam muzykę, a jak tak ktoś zdobywa pieniążki, to też daje coś od siebie. Mniejszy lub większy talent.
kama86
Pieniedzy staram sie nie dawac,za to jedzeniem nie odmowie pomocy..
Wole pojsc do sklepu i kupic potrzebujacemu jedzenie,niz wyciagnac pieniadze i dolozyc sie do butelczyny.

Najbardziej szlak mnie trafia jak widze kobiety z kilkumiesiecznym dzieckiem na reku proszacej o pieniadze(pout) Tutaj to sie zdarza bardzo czesto..Nie wiem dlaczego tak jest? brak bezsilnosci,zaradnosci? czy zwykly wyzysk przez litosc..
Bestyjka
Pieniądze przelewam na konta (nie prywatne) chorych dzieci, na ulicy pieniędzy nie daję. Jak ktoś mnie pyta czy dam mu na chleb czy coś do picia to pytam się czy mu kupić. Jak mnie menel zaczepia to daję 1zł bo z nimi nigdy nie wiadomo.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.