Menu

Delikatna sprawa...

Dziewuszki moje, proszę Was o radę w bardzo delikatnej sprawie...

Mam grupę kilku świetnych koleżanek. Około roku temu, dołączyła do nas nowa kobietka- mama dwóch chłopców. Fajna babeczka, wesoła, rozsądna, serdeczna... bardzo ją lubię. Jest jednak mały problem. 7mioletni problem, w postaci jej pierworodnego... Tak- wiem jak to brzmi... Dziecię jest agresywne, ulubioną zabawą są przepychanki, szturchańce, bicie, strącanie z drabinek, rzucanie patykami... Nie ma znaczenia wiek oraz płeć "przeciwnika". Obrywa się i dziewczynkom (5ciolatki) i chłopcom... Mój Krzysio jest silny (nie wiem skąd u niego taki "pałer") i gdy się ostatnio zmęczył powtarzaniem "daj mi spokój", przygrzmocił dość solidnie młodszemu koledze. Tamten wstał, pojęczał, pokwękał i... znów się rzucił na Juniora (zla) Koniec końców- zgarnęłam synka i wróciłam do domu. Takich sytuacji było już kilka... Każdy z "naszych" brzdąców (z wyjątkiem Krzysia) płakał już przez "łobuza". Cieszy się on złą sławą również w przedszkolu- kadra sobie nie radzi. Jego mama również niestety... Dziecię nie uznaje autorytetów i w odwłoku ma uwagi czy kary... Neurolog orzekł dyspraksję i żadnych innych zaburzeń nie stwierdził (wow) Nie wiem czy to złe wychowanie, czy problem leży gdzieś w zaburzeniach rozwojowych. Sęk w tym, że sytuacja dobija i mnie i resztę dziewuszek, bo o ile z mamą chłopca chcemy się spotykać, to z nim samym... niekoniecznie. Nasze dzieciaki nie są idealne. Nie raz, nie dwa dochodziło do małych spięć, wystarczyła jednak nasza interwencja lub w ogóle się bez owej obchodziło i znowu świetnie się bawiły. Czasami jest ich cała grupka (5- 6 "małolatów" w różnym wieku) i nie wiemy, że mamy dzieci. Takie są zgodne... No i teraz moje do Was pytanie- co tu robić w takiej sytuacji? Przecież nie możemy się wiecznie wykręcać, gdy koleżanka proponuje "kawkę"...

amalka
 426  6

Znajdź pytania na ten sam temat:

6-13 lat Wychowanie niegrzeczne dziecko

Odpowiedzi

Elfka
Sama nie wiem. Jak ostatnio zdobyłam się na szczerość wobec głównego agresora w grupie gdzie bawiło się moje dziecko to solidnie oberwałam za otwarcie gęby i delikatne zwrócenie uwagi rodzicom. Płacę za to do teraz, ale za to agresor odpuścił, a jego rodzice mają na mnie focha. Sytuacja jest bardzo niezręczna. Może zasugerować mamie tego łobuziaka co by skorzystała z fachowej pomocy, lube same jej swoją zaproponujecie? Wątpię co by sama tych jego grzeszków nie widziała i skoro jest mądra, rozsądna i serdeczna to zrozumie. Każda dobra matka , choć swe dzieci kocha to widzi jak ma nawalone w pampersie i go zmieni tak? Więc nawet jak się bezgranicznie wielbi swe dziecię to jego paskudne wady też widzimy. Tak działa zdrowy rozsądek rodzica. Ja bym w jej sytuacji przemyślała słowa koleżanek i jakoś działała i pracowała z tym maluchem, szukała przyczyn z każdej strony. Znam niestety więcej przypadków zaślepienia rodziców, nie dających sobie nic na swojego nieznośnego dzieciaka powiedzieć, a sam dzieciak pięknie to wykorzysta, manipuluje, wypiera się tego co zrobił. Ostatnio nawet miałam taki kłopot ze strony nieżyczliwej koleżanki mojej młodej.
Poskutkowała jak na razie (wątpię, że na dłużej) moje pogadanie z winowajczynią bo jej ojciec udawał, że mnie nie słyszy i miał w dupie to jej dokuczanie innym.
Są ludzie i parapety jak to się mówi. Wyczujcie ją, jak znacie to wiecie jak zareaguje. Może focha walnie, ale jak pomyśli, postawi się w Waszej sytuacji to zacznie działać, a jakby Was o wsparcie poprosiła to sabat zwołacie i co wspólnie uradzicie ;-) No bo przeca w kupie siła i każda dzieci ma to wie co robić.
amalka
Myślę, że kobitka dostrzega problem. Nie bardzo sobie jednak radzi... Jakiś czas temu spotkałyśmy się w większym gronie i po niespełna połowie godziny, byłyśmy tak wymęczone, jak po dobie spędzonej z trzydzieściorgiem dzieci... Mama Miglanca popłakała się z nerwów i bezsilności a on... miał to w odwłoku. Nawet gdy próbowałyśmy mu wjechać na ambicję.

Tata chłopca ma większy posłuch, jednak całymi dniami pracuje...

Mam nadzieję, że źle mnie nie zrozumiecie. Ja naprawdę jestem mega cierpliwa i wiele rozumiem. Moje dziecko też pokazuje czasem różki (choć od dłuższego już czasu nie mam zastrzeżeń) ale gdyby się tak zachowywało... sprzedałabym na Allegro (aniol)

Najchętniej zaproponowałabym koleżance, by dziecię do psychologa zabrała czy cuś... Boję się jednak, że się obrazi.
Elfka
Ech, ciężka sprawa.
Coś na rzeczy jest, jakieś zaniedbanie wychowawcze, czy brak ojca w domu..sama nie wiem już. Musi coś dziewczyna patrzeć dalej bo mały zbir jej wyrośnie.
Chyba lepsza szczerość i obraza niż wieczna męka przy spotkaniach.....
koza54
Może faktycznie porozmawiaj sam na sam z koleżanką aby się wybrała najpierw sama do psychologa albo nawet do psychiatry, bo problem jak widać jest spory a jak ona sobie nie radzi, co widać (a pewnie sama tego nie przyzna od razu) to może jak Ty pierwsza zaczniesz rozmowę to i ona się otworzy i chętnie przyjmie jakieś rady. Najważniejsze to nic jej nie wyrzucać i nie wytykać a wiem, że tego nie zrobisz, bo mądra Amalka z Ciebie :)
jagoda30
Chyba mamuśka zaspała pod względem wychowawczyn i to ładnych parę lat,jednak myślę,że jeszcze z siedmiolatkiem można sobie poradzić.Jeśli ona sama ma za słaby charakter niech pomoże tatuś,albo jakiś pedagog.Spróbuj z Nią delikatnie pogadać,jeśli mądra(a piszesz że tak) powinna zrozumieć.Jeśli nie,strzeli focha i będziecie miały z głowy koleżankę i jej syna.Innego wyjścia nie widzę.
jagoda30
PS. Ja sama od dwóch dni prowadzę wojnę z najmłodszą częścią rodziny.Jak by ją ktoś szalejem nakarmił,wszystko na nie,na przekór, a kłamie w żywe oczy.Dzisiaj jest w domu od 15tej,a już zdążyła mnie milion razy z równowagi wyprowadzić,przed chwilą zbiła słoik ze smalcem,a twierdziła,że ona w kuchni nic nie robi,a już na pewno nie bawi się słoikami.(zla)
Podejrzewam,że to z nudów,bo nie ma Maćka w domu.Nakrzyczałam,popłakała, przeprosiła i poszła robić swoje dalej.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.