Menu

Depresja poporodowa

Właśnie przeczytałam, że: "Narodziny dziecka to najpiękniejszy moment w życiu kobiety. Jednak prawie 80 proc. matek tuż po porodzie wpada w depresję. Przyczyny depresji poporodowej nie są do końca wyjaśnione. Stan przygnębienia zdarza się nawet u kobiet, u których poród przebiegał w spokojnej atmosferze, które urodziły zdrowe dziecko i mają wielkie wsparcie ze strony partnera. Głównym sprawcą depresji są zmiany hormonalne jakie zachodzą w organizmie kobiety po urodzeniu dziecka."

Jak to było u was? Czy znany jest wam termin depresja poporodowa?

carla1978
 828  17

Znajdź pytania na ten sam temat:

Poród depresja poporodowa depresja po porodzie depresja

Odpowiedzi

hildzia
Mnie też to na szczeście ominęło
Matina
Ja tak jak Agnieszka. Byłam sama i te kolki. Malutka aż siniała z bólu i dostała czopki z psychotropem. Bałam sie jej to podać więc nosiłam na rękach. Padałam ze zmęczenia. Doszło do takiej depresji, że nie chciałam Małej! Pytałam co ja zrobiłam? Po co mi to było? A teraz dałabym sie pokroić za nią. Na szczęście to mija i zamienia się w piękną miłość.
artanis
Między depresją poporodową, a euforią spowodowaną narodzinami dziecka jest jeszcze tkz. Baby Blues... mnie troszkę dopadł w 2m-cu życia Grzesia. Zmęczenie i karuzela hormonów troszkę mnie drażniły i ta zazdrość, że mąż tak zwyczajnie wychodzi sobie do pracy, gdy ja nawet nie mogę bez strachu wziąć prysznica;)
avialle
@artanis: doskonale to rozumiem. Najgorszy jest strach. Pierwsze tygodnie życia Filipa, bałam się iść do wc, bo uważałam, że powinnam stale warować przy łóżeczku, bo a nuż się obudzi i mnie nie będzie!? Do tego spadek hormonów na łeb na szyję i płacz z byle powodu. I najbardziej denerwujące pytania męża: ale co ci jest, boli cię coś? - nie nie nie - to czemu płaczesz? - jak odpowiedzieć jak sama nie wiem czemu?!
avialle
@Martina: też tak czułam :/, po co mi dziecko, ja chcę znów swoje życie. Pierwsze dni po porodzie wyobrażałam sobie wciąż sytuację, że ktoś je chce i czy umiałabym oddać?, myślę, że tak! Przykre, że wiele matek nie umie o tym mówić i skrywa w głebi początkową niechęć do dziecka uważając ją za coś strasznego, przecież to obcy człowiek, musimy go poznać i pokochać.

Oczywiście teraz oddałabym za niego życie, a nawet gdyby trzeba było przeszła poród kilka razy ;), a było strasznie!
renatka
Nie miałam możliwości aby się zastanawiać tuz po urodzeniu synka bo oboje byliśmy w niezbyt ciekawym stanie a potem cieszyłam się że synek żyje i że ja żyję ,potem pomagali mi rodzice i jak byłam zmęczona to oni zajmowali się małym a nawet spali z nim:)w nocy,dawali jeść(z butelki).W ogóle miałam dużo pomocy bo i Michał mi bardzo dużo pomagał,często karmił Adrianka jak ja spałam..Wszyscy cieszyli się że zarówno ja ,jak i dziecko przeżyliśmy.Mało jest matek które od początku kochają swoje dzieci,wiele z nich dopiero jak ujrzy swoje maleństwo uczy się je kochać...A hormony robią swoje czyli chwieją nasza psychiką..

Ps.Wszystkim matkom życzę takiej opieki ze strony bliskich jaką ja miałam:)
ania77
Mnie dobydl "Babyblues" jeszcze w szpitalu, w 3-im dniu po cesarce. Na szczescie tylko na jeden dzien, ale wtedy beczylam o bylo co. Myslalam ze sobie z niczym nie poradze, ze to wszystko za wiele. Ale szybko przeszlo! A znam kobiety ktore musialy byc leczone na depresje poporodowe stacjonarnie.
Franc3ska
Jak rodziłam Mateuszka byłam w szpitalu w sali połogowej z dziewczyną, która miała bardzo ciężki poród, trwał ok. 14h. Urodziła naturalnie, ale potem w ogóle nie chciała patrzeć na dziecko, ona leżała w łóżku, nie chciała karmić piersią, a dzieckiem cały czas zajmowały się położne na oddziale. Na szczęście z tego co wiem, pod opieką i przy wsparciu bliskich udało jej się z tego wyjść i cieszyć macierzyństwem.
kasia13_archiwum
Ja mialam babyblues w jakies 2 tygodnie po urodzeniu Yasminy... Ciagle na mojej piersi... Jak odkladalam spiaca do lozeczka to budzila sie na nowo i krzyczala... Bylo mi bardzo ciezko, szczegolnie, ze byla jeszcze niespelna 4 letnia Fatima, ktora rowniez potrzebowala matki...
Dodam, ze rowniez nie mialam z nikad pomocy... a to byl taki okres, ze maz nie za bardzo poczuwal sie do czegokolwiek...
Na szczescie przeszlo samo...

Choc wiem, ze taka prawdziwa depresje poporodowa trzeba leczyc farmakologicznie.
kasia13_archiwum
Dodam, ze wlasnie w tym momencie moja polozna doradzila mi dokarmianie malej... Dokarmialam ja tak przez ok. 3 tygodnie... po tym czasie, w ktorym to udalo mi sie wrocic do rownowagi... wrocilam znowu do wylacznego karmienia piersia...
Dagcze
hmm dziewczyny nie straszcie mnie... każdy medal ma dwie strony...
Dagcze
kurcze kij hehe:) nie wiem skąd mi się medal wziął
Martita
u mnie nie bylo tak zle chociaz momentami tez zastanawialam sie po co mi to wszystko...ale kochalam dzieciatko moje od samego poczecia i nie moglam sie doczekac jego spojrzenia tak wiec zastanawialam sie nad tym jak sobie poradzic z tym moim szczesciem i negatywne mysli odkladalam na bok...:)) ale rozumiem te dziewczyny ktore mniej sobie radza z takim doswiadczeniem bo kazdy inaczej reaguje na stres...najwazniejsze jest pozytywne myslenie nawet jesli nie ma przy nas nikogo.trzeba skupic sie na sobie i na naszym malenstwie dla ktorego jestesmy caaaalyyyyyym swiatem :))
joka26
Poczytałam o depresji poporodowej, też przez to przeszłam.
Dlatego z mojej perspektywy uważam że ważne jest aby razem z mężem/partnerem uczestniczyć w zajęciach szkoły rodzenia. Tam ten temat jest szeroko omawiany (bynajmniej u nas). Mój mąż "mądrala" uważał że on wszystko wie i nie musi chodzić na zajęcia, ja nie nalegałam i w krytycznym czasie po porodzie nie potrafił mi pomóc.
Pierwsze 3m-ce stracone, szkoda tego czasu....
kasia13_archiwum
@Martita... nie zgodze sie z toba, ze tu samo pozytywne myslenie pomoze, jezeli brakuje wsparcia... Przyczyna depresji poporodowej jest w duzej mierze hustawka hormonow i uczucia, ktore biora wtedy gore sa tak irracjonalne, ze naprawde ciezko w danym momencie nad nimi zapanowac... Nie na darmo po niemiecku nazywaja sie heultage... czyli placzliwe dni...
Co ciekawe... o ile po 1. porodzie, gdzie ogolne czlowiek jest najmniej przygotowany nie mialam zadnych problemow, o tyle po 2. porodzie, ktory byl zdecydowanie latwiejszy... mialam wlasnie strasznego dola...

Poza tym wlasnie tym sie charakteryzuje depresja, ze wtedy wlasnie widok malenstwa powoduje u nas frustracje, czujemy sie niezaradne, zle matki... nie napawa nas niczym pozytywnym...

Dlatego, jesli taki stan sie utrzymuje trzeba zwrocic sie po pomoc...
ania77
Nie znam depresji ciazowej ale trzymam za Ciebie kciuki @Magic, zeby obylo sie bez srodkow farmakologicznych i zeby szybko minela!
SweetAge
Ja mialam Baby Blues-a przez 2 mc po cc :( Nie moglam zaakceptowac nowej sytuacji (mimo ze synek byl planowany) , nie radzilam sobie , balam sie ze nic mi sie nie uda i wogole.... doszedl jeszcze stres zwiazany z trudna sytuacja bo gdu rodzialm brakowalo mi 3 mc do 18-tki i balam sie ze mi zabiora Patryka... wszystko naraz spadlo na mnie jak grom z jasnego nieba.... na szczescia jakos po nowum roku (po 2 mc) mi to minelo i juz jest dobrze wszystko :)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.