Menu

Depresja poporodowa

Miałyście jakieś chwile zwątpienia po porodzie i poczucie że sobie z niczym nie radzicie że macerzyństwo was przerasta? Mnie to osobiście na szczeście uniknęło, ale siostrę chyba dopadło :( Chciałabym jej pomóc jakoś ale JAK???

Monarri
 663  12

Znajdź pytania na ten sam temat:

depresja

Odpowiedzi

kasia13_archiwum
Mialam tak jak mala miala 2 tyg. Moglam plakac i plakac i plakac... Bylam po prostu przemeczona. 2. dzieci... maz ciagle w pracy... Yasmina ciagle wiszaca na cycku.
Pamietam, ze zadzwonilam do mojej poloznej a ona powiedziala, ze skoro jestem taka przemeczona to powinnam zaczac mala dokarmiac...
Jakos mna to wtedy potrzasnelo i wzielam sie w garsc.

Co do twojej siostry... to moze jest po prostu przeciazona... Moze potrzebuje wsparcia...
Ale jezeli pomimo pomocy jej to nie przechodzi to warto przejsc sie z tym do lekarza. Nie leczona depresja poporodowa moze nieladnie ewoluowac... i leczyc ja mozna czasem tylko lekami.
kasia13_archiwum
Bo to sa hormony... Dlatego to jest niezalezne od nas...
krasna1
Właśnie wróciłam ze szpitala
boli mnie tyłek,kupy od soboty nie robiłam,rwie mnie szew,obkurcza mi się macica i boli jak przy porodzie,mam nawał pokarmu,trzecią noc z kolei nosiłam dziecko na rękach,od rana boli przy siusianiu
DEPRESJA-CO TO JEST???
tlolek
Gosia ja własnie przez brak pokarmu ryczałam ....tymbardziej że zaraz po porodzie ta "pani" co miała pomagac w problemach laktacyjnych wyzwała mnie od wyrodnych matek bo pokarmu nie mam 4 godz po porodzie....strasznie psycha mi siadła
ania242
krasna1 mnie jak bolalo przy sikaniu to kazali mi jak siedze na muszli z dzbanka lac letnia wode i jednoczesnie sikac i wode lac i tak za kazdym razem i dos czesto sie podmywac.a szew to normalne ze cie rwie.pierwsze dni po porodzie beda bolec.bynajmniej ja tak mialam.i duzo kazali odpoczywac zeby szwy nie popekaly bo to jeszcze gorzej boli mi 2 szwy sie rozeszly i o tydzien dluzej mi sie wszystko goilo.glowa do gory dasz rade
kasia13_archiwum
Nam kazali chodzic robic nasiadowki juz w szpitalu... W lazience byly takie specjalne wanny do nasiadowek, a obok saszetki z gotowymi roztworami...
avialle
heh... podobnie jak @renia3 10 dni w szpitalu i ostra żółtaczka wpędziły mnie w totalny rozstrój, brak pokarmu, kobiety z plamami na koszulach i dziećmi na rękach, a moje w inkubatorze na drugim końcu korytarza, ogromny ból, (Filip urodził się w moich wielkich mękach wychodząc główką i ramionkiem) cała porozrywana, szwy nawet teraz trochę bolą..
płacz bez powodu, a już spazmy na pytania męża "co ci jest??", nie miałam ochoty patrzeć na dziecko a tu jeszcze okazuje się, że ono długo, długo będzie dla Ciebie pasożytem, jak hubka dla drzewa i bez Ciebie ani rusz... teraz oddałabym życie za niego, wtedy miałam ochotę oddać jego...
Straszne chwile, i gdzie ten opisywany szeroko "cud narodzin"?? dla mnie trauma, ktorej nie chcę powtarzać..
aga76ta
ja podobnie jak gochasta. tylko jeszcze w szpitalu. synek co chwila przy cycu, mleko leci, on je a wieczorem ok 23 placz ze nie idzie go uspokoic....podaje piers on wypluwa, na rece, chwila ciszy i znowu, lece do pielegniarki a ta mowi, ze on glodny i przyniosla mu flaszke no i ja w ryk, dziecko cisza, bo je i najadl sie. a w domu podobnie, tylko jeszcze dochodza ´´czule´´ pretensje meza: cos widocznie z twoim mlekiem nie tak, masz go za malo (a samo z piersi tryskalo) i jak placze niby z zartem ale mowil do synka: chodz do tatusia, bo mama nie moze cie uspokoic......myslalam, ze go udusze!!!! wtedy ryk, ze jestem fatalna matka, ze nawet wykarmic dziecka nie moge, ze nie moge uspokoic itd. a maz z usmiechem....przeciez zartuje. ach ci mezczyzni.........zbesztalam go, zeby nigdy tak nie zartowal, a jak mu cos sie nie podoba, to moze sie wyniesc :-)
irekzboralski
pierwszy dzień po wyjśćiu ze szpitala ryczałam jak wół..,Miki nie chciał wcale leżeć w łóżeczku tylko Go nosić ewentualnie trzymać na kolanach i nigdzie sie ruszyć bez Niego nie mogłam.Jak tak ma teraz wyglądać moje życie to ja sobie nie poradzę...i wielkie buuuuuu:(((bo skąd brać siły i czas na resztę...ale jakoś pcham te wózek do przodu:)
tlolek
bo dziewczyny prawda jest taka że dziecka trzeba sie nauczyć i macierzyństwa też....ja dopiero gdzieś po 4 miesiacach się wyciszyłam i uspokoiłam i zrozumiałam że jednak da sie wszystko pogodzić i znacznie lepiej teraz daje sobie rade z dzieckiem
madusia
ja mialam choc nie chcialam z poczatku dopuscic do siebie mysli,ze to depresja..dopadla mnie jeszcze w szpitalu-mialam komplikacje ratowali mnie i malego i po porodzie nie chcieli mi dac(pielegniarki z oddzialu noworodkow) zobaczyc,przytulic Wiktorka..zaczelam wtedy myslec "co by bylo,gdyby..",pozniej sie okazalo,ze mial silna zoltaczke i ze musi byc naswietlany-nie zapomne widoku jak lezal taki drobniutki w pampersie i z opaska na oczkach w inkubatorze...gdy juz wrocilam do domu to juz byla ze mna masakra-maz ciagle w pracy,ja nie wytrzymywalam z poczuciem winy,z bolem,z dala od rodziny-bylam praktycznie ciagle sama z malym...dopiero sie uspokoilam ja przyjechalam do mamy na 2tyg.-teraz tez czasem lapie jeszcze dola,ale duzo pomaga mi moj maz nie pozwala mi sie smucic i rozpamietywac tylko cieszyc sie,ze mamy zdrowego synka..

z doswiadczenia pisze,ze zeby pomoc Twojej kuzynce to musisz byc z nia,nie zostawiac jej..
ania242
dla mnie moj maly dzien po urodzeniu nie chcial jesc ale nie plakal,ale tez w pierwszych dniach po porodzie myslalm ze przezuce go na butle bo mnie strasznie piersi bolaly zanim sie zassal to straszny bol ze plakac sie chcialo ale bylo to przea tydzien lekarka mowila ze ja tak mam bo musi mi sie mleko unormowac i potem bedzie dobrze.i do tego smarowalam piersi mascia bethathem.to troche lagodzilo bol.po tyg bylo juz normalnie.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.