Menu

do Mam z większych miast :)

zastanawiam sie nad wyjazdem do Wrocławia na stałe,mieszkałabym u babci..ale jest pełno "ale" zaczynając od miliona wymyślonych przez moja babcie problemów ,kończąc na moich obawach,że tam byłabym zdana na siebie-tzn.odprowadzanie i przyprowadzanie małego do i z przedszkola,przerażają mnie też dojazdy wszędzie-od mojej babci do centrum jedzie sie dwoma tramwajami i jednym autobusem,bo wszystko rozkopane przed euro,gdzie tu u mnie cale miasto przejdę na nogach w 40 minut..

jak sobie dajecie rade w dużych miastach z dziećmi i pracą,macie kogoś kto Wam pomaga np.z przyprowadzeniem dzieci z przedszkola,mieliście ten luksus ,że mogłyście w pracy dogadać się co do godzin pracy??odważyłybyście się na taka przeprowadzkę w nieznane?

madusia
 790  25

Znajdź pytania na ten sam temat:

radzenie sobie przeprowadzka duże miasto

Odpowiedzi

Juli1303
Zaryzykuj, ludzie radząsobie w obcych krajach , aty nie poradzisz sobie w innym mieście?/ Trzymam kciuki- może tam was czeka miła niespodzinka od życia??
aniula
Ja mieszkałam 19 lat w Bydgoszczy i przeprowadziłam sie na wies...to bylo dopiero okropienstwo, zero mozliwosci, zero komfortu w czym kolwiek itd.Mieszkalam tam 7 lat....teraz od pol roku mieszkam w Niemczech nie znajac praktycznie jezyka...i musze liczyc na siebie bo mąz pracuje caly dzien....i radze sobie, nie zawsze jest lekko ale daje rade...sama chodze do banków, na poczte, zakupy, do przedszkola, do tego pracuje 3 dni w tygodniu....wiec mysle że nie taki diabeł straszny...(prezent)
madusia
mnie przeraża to,że p.będę musiała zwlekać Wiktorka rano z łóżka,pędzić z nim do przedszkola i dopiero wieczorem znowu będziemy się widzieć ;/

a co do chodzenia po Wrocławiu to czasem czuje sie jak jakaś mała wypuszczona zoo ;) ale wiem,że przyzwyczajenie robi swoje
aniula
I piszac , ze nie znałam jezyka mówie serio....(grins) jadac tu umiałam moze z 15 słow po niemiecku(pokoj)(pokoj)(pokoj)
Beki
Ja z małej miejscowości wyjechałam do ukochanego poznania, totalnie mi wówczas nie znanego.. pierwsze pół roku wyłam, bo za dużo ludzi, bo korki, bo tramwaje i autobusy, bo wszędzie daleko, bo głośno, bo wyścig szczurów... itp. Po 6 latach tam spędzonych śmiało stwierdzam, że tam znalazłam swoje miejsce na ziemi.
Niestety wróciłam rodzinnej mieściny, ale zamierzam znów się tam przenieść i to z dzieckiem. (kciuki)
madusia
@atena o to właśnie mi chodzi;/ moja babcia chce nam pomóc,ale sie boi nie wiadomo czego np.co z moją szkołą,co z Wiktorkiem,co z przedszkolem,a co jak będę zarabiać np.500zł to jak wtedy sobie poradzę,a co jeśli i tak w kółko.. chciałam też jechac z tego powodu,że babcia ma 71 lat,jest po wypadku,a idzie jeszcze do pracy,bo z emerytury nie da rady utrzymać mieszkania i siebie
aniula
co do wstawania rano i zwlekania sie.....mysle ze czy we Wrocławiu nczy to w rodzinnym miasteczku to chyba i tak predzej czy pozniej cie to czeka....synek ci rosnie , obowiazki równiez, ja tez wstaje o 6, szykuje siebie i dzieci , zawoze je do przedszkola ( w te dni co pracuje , w pozostale chodzimy na pieszo )po czym jade do pracy 35 km i pozniej spowrotem pedem zeby zdazyc bo przedszkole do 14....i dzien leci do tego dom itd.....takie zycie..(cukierek)
aniula
Cięzko ci doradzic....nie wiem jaka masz obecnie sytuacje, czy pracujesz itd....jak teraz zajmójesz sie synkiem...A babcie jak to babcie, czesto przesadzaja(grins)
madusia
@aniula mi nie chodzi o to,że musze wcześniej wstać,żeby cos robić tylko o to,że nie wyobrażam sobie tego,że małego budzę o 4 czy 5 ,żeby zawieżć lub odporowadzic go do przedszkola i dopiero wieczorem go odbierać-niestety nie mam auta i tłukłabym się busami,co innego jak ma sie auto
madusia
@aniula teraz jestem w trakcie nauki-jeszcze rok mi został i własnie myślałam,żeby od września dać małego do przedszkola i ja bym w końcu poszla do pracy
aniula
ale dlaczego masz zrywac malego o 4 czy 5?przy dobrej organizacji wyszykujecie sie rano w 40 minut, a przeciez w duzych miastach jest po kilka przedszkoli na 1 osiedlu, nie powiedzine jest ze bedziesz musiala go wozic przez cale miasto(smutna) a czy w twojej miejscowości masz wieksze mozliwości?Ja uwazam że zawsze im wieksze miasto tymm łatwiej o prace, przedszkole itp(prezent)
aniula
no i chyba w sumie przedszkole zazwyczaj sa otwarte od 6.30- 8, do 15.30-18......i to zazwyczaj te dlugo otwarte to przedszkola prywatne(pokoj) a wiec drogie(pout)
aniula
przedszkola*(krejzolka)
LaMandragora
11 lat mieszkam za granica... z dala od rodziny. Tu przychodzily na swiat moje dzieci i radzilam sobie ze wszystkim sama. Z pierwszym, drugim, trzecim dzieckiem... Jak trzeba sobie poradzic, to i sie poradzi... :) Moja zasada to nie zastanawianie sie nad wszystkim... zamiast sie zastanawiac trzeba dzialac... a jak dziewczyny juz napisaly "kto nie ryzykuje ten nie ma".

Sama zadecyduj... czy jestes na tyle silna, aby podjac ryzyko?


Nie wiem rowniez skad to, zeby dziecko budzic o 4. czy 5. rano.
Nawet szykujac cala trojke nie musialam nigdy tak wczesnie wstawac. Po prostu wszystko przygotowuje wieczorem, rano budze corki i po prostu... szykujemy sie... a to zajmnuje dla mnie i trzech corek... ok. godzine. Nie wiecej... ze sniadaniem inclusive.
madusia
@aniula państwowe sa przeważnie do 17ej,a prywatne kosztuja ok.tyś.zł,czyli jakbym miała go tam dać to bym zarabiała tylko na przedszkole
aniula
państwowe sa tez w róznych godzinmach, zazwyczaj w malych miastach krócej....i bardzo czesto tylko do 16(pokoj) A piszac o prywatnym wcale ci go nie sugerowalam (prezent) ...wiem jaki jest tego koszt
sheryl
Ja bym się przeprowadziła, ale ja znowu uwielbiam duże miasta, nienawidzę za to małych. No i właśnie w małym miasteczku przejdziesz wszędzie na nogach, w dużym jestem przyzwyczajona, ze wszędzie jeżdżę i szybko docieram - mam tu na myśli metro - niesamowita wygoda.
Przedszkola są od 7-17, przy czym godz. 7 nie jest obowiązkowa, zależy od tego na którą ty masz do pracy...i pewnie będzie jakieś w pobliżu, nie będziesz musiała budzić dziecka o 5.
Tuptolek
(kwiatek) Piszesz o mieszkaniu w nowym mieście, a tu gdzie mieszkasz, jak Ci jest? Tu nie możesz poszukać pracy??
kreskah
ja mieszkałam 8 lat w dużym mieście i nie wyobrażałam sobie powrotu do rodzinnej "dziury". jak nam się urodziło dziecko, po 3 miesiacach podjęliśmy decyzję o przeprowadzce do rodzinnego miasta, jak mała miała 8 miesięcy się przeprowadziliśmy. teraz córka ma 15 miesięcy, wkrótce będę miała drugiego dzidziusia, mieszkamy w tej "dziurze" spłacamy kredyt i nie żałuję tej decyzji.rodzina na miejscu, wszędzie blisko, rata kredytu 3x niższa a zarobki prawie takie same. żyje nam się wolniej, ale tak bardziej "rodzinnie", wygodniej.
madusia
@Ewcik jak dwie osoby pracuja i nie zarabiaja najnizszej krajowej to sobie moga pozwolic na przedszkole za 650zl czy wiecej,mnie nie bedzie stac na takie na pewno

@Tuptolek nie chodzi,ze jest zle choc tak naprawde nic nie ma oprocz multuma aptek,bankow,Zabek i Biedronek-zero perspektyw na jakis rozwoj ,chodzi mi glownie o malego-mysle,zeby on mial jak najlepiej
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.