Menu

dość!!!!!!!!!!!

mam już dość ciągłego wymyślania i robienia obiadów!!!jejku jak mnie to wkurza ostatnio że muszę stać przy garach,czasami tak myślę jak było fajnie zza panienki nic mnie tak nie obchodziło bo miało się swoje sprawy......jakie te życie jest....w kółko toczy się,my odchowamy nasze bobasy pójdą w swoje strony tyle człowiek się na martwi chowa ,noce nie śpi a i tak od nas odejdzie,takie życie i co jeszcze nas czeka chowanie wnuków.....patrzę na place zabaw to 9 z 10 tam pilnujących dzieciaczki to włąanie babcie dziadki.....zastanawiałyście się czasmi jak to będzie jak będziemy babciamy,będziecie pilnowały pociechy waszych dzieci,czy jednak sobie odpuścicie i niech dzieci same sobie radzą????

smerrfetka
 740  13

Znajdź pytania na ten sam temat:

Opieka nad dzieckiem czas

Odpowiedzi

monique25
jak dożyje to będe pomagac tak jak moi rodzice nam pomagaja (grins)
betty
tez niekiedy mam dość tej monotonii... ciągle sprzatanie, pranie, prasowanie, gotowanie, zakupy... dlaczego nie można posprzątać raz na miesiąc i będzie czysto(grins) kurcze no tak bym chciała żeby zabawki same się sprzątały(grins) czasem mam takie chwile zwatpienia i wtedy jade sobie gdzieś odreagować(grins) no ale niestety każda z nas tak ma i taki nasz już los(krejzolka) pocieszam się tym że niektórzy mają gorzej...
a co do bycia babcią to na pewno moja córka bedzie zawsze mogła na mnie liczyć i nigdy jej nie odmówie pomocy... mam wspaniałych rodziców i teściów którzy chętnie się małą zajmują... ja będe taka sama!!!
emiliab
To straszne wybieganie w przyszłość. Pewnie pomogę, ale tylko jak mnie o to poproszą moje dzieci.
Tosia
ja nie nazekam na gotowanie... bo robie zdrowy obiad w 30 minut... :)..
nie prasuje bo nie lubie, nie odkurzam bo moj maz odkurza, wkladam rzeczy do zmywarki ale wyjmuje maz bo ja nie lubie (grins) , 2 razy w tygodniu razem sprzatamy zeby bylo w miare czysto... wlasciwie to nie nazekam wcale (grins)
betty
hehe Tosia ja też nie nażekałam przed porodem... ale niestety jak przyjdzie dziecko to już jest troszke inaczej.... zresztą zobaczysz sama... ja też kiedyś byłam taka pewna siebie....
Tosia
betty@ domyslam sie i wcale sie nie odcinam od tego ze bede marudzic za jakis czas:)... jednak mam sporo znajomych takich jak ja... ktozy chwytaja sie wielu sposobow zeby sobie ulatwic zycie... od sprzataczek 2 razy w tygodniu po nianie itp...

ale jak bedzie no nie wiem nie wiem... bo jeszcze na taka pania do pomocy trzeba zarobic... (grins)
Tosia
u mnie ejst o tyle dobrze, z emoj maz zje wszystko (grins) ... czasami sie zastanawiam czy jak przypale obiad to on wogole zauwazy... na zkde pytanie "jak smakuje?" odpowiada... moze byc ... (grins)
aniula
a ja tez mam juz dosc tej monotonii..ciagle to samo , obiadki tez musze kombinowac bo moj maz nie lubi cebuli , pora, czosnku, wiec naprade musze sie troszke pomeczyc.......no i wszystko na mojej glowie....(pout)
przydalby sie urlop....ech(pout)(pout)
Achcha
Czytałyście ok. miesiąca temu w Wysokich Obcasach artykuł "Matki, żony i frustratki"? @Smerrfetka - właśnie jesteś na tym etapie. Chociaż nie przejmuj się - to jest czasowe a w depresje się przeradza rzadko. Jak to przeczytałam to się uśmiałam. Myślę, że każda z nas to ma od czasu do czasu. Nie łam się!(kciuki)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.