Menu

Dysleksja

U Anki w klasie na 27 dzieci jest 8 ze stwierdzona dysleksją... powiedzcie mi czy to nie kapkę za dużo? Jak ja chodziłam do szkoły nie było mowy o dysleksji nawet te dzieciaki, które miały problemy ponosiły tego kosekwencje i uznawane to było za brak znajomości zasad ortograficznych. I w wypadku klasy córki jestem również przekonana, że na pewno z tych 8 dzieci może jedno faktycznie ma problem a reszta to moim zdaniem pójście na łatwiznę. Jak można "obiat"? Może faktycznie nie umiem pojąć tego problemu bo go nie mam, ale czy nie wystarczy sprawdzić? Zastanowić się chwilkę?!

Nie odbierzcie tego jako zarzut do kogokolwiek. Zwykłe błędy zdarzają się każdemu w pośpiechu z przeoczenia czy po prostu są to literówki i nie czepiam się bynajmniej blędów na forum. Interesuje mnie sam problem dysleksji. Macie lub miałyście styczność z tym problemem??

kosia
 424  14

Znajdź pytania na ten sam temat:

dysleksja

Odpowiedzi

itaka
mówisz o dysortografii :) ? Jeżeli chodzi o dysleksję to obecnie dzieci powinny iść do 1 klasy z umiejętnością czytania i pisania - nic na to nie poradzimy... Więc wychodzi na to, ze za mało rodzice poświecają czasu dzieciom na czytanie i nauke pisanie nawet poprzez formę zabawy.
kasia13_archiwum
Z jednej przesady w druga...
Nie podoba mi sie to, ze kiedys dysleksje lekcewazono.
Moja siostra jest dyslektykiem i rodzice naprawde zadawali sobie mnostwo trudu, zeby jej pomoc... sami siedzieli z nia godzinami, rozne korepetycje...
I co z tego, ze sie nauczyla czegos? Ze napisala na temat i pieknie, jak pani dawala jej paly za bledy...
Szok normalnie.
Rodzice chodzili po roznych poradniach psychologicznych... mieli papierek, a nauczyciele nie chcieli tego uznac...

A w tym przypadku, ktory tu opisujesz... nie wiem... czy rzeczywiscie wszyscy to dyslektycy czy raczej wynik zaniedbania rodzicow.

Z drugiej strony latwo oceniac... Tak jak w przypadku mojej siostry. Nikt nie byl winny... Dyslektyk to po prostu dyslektyk...

Mi rodzice np. nigdy nie musieli pomagac i pisalam bez bledow...
kasia13_archiwum
@itaka... dokladnie... dysortografia... :)
kosia
Macie rację źle nazwałam!!

Ale naprawdę wydaje mi się że zdobycie takiego papierka to łatwizna i nie jest to żaden problem. Patrząc na statystyke w tej klasie to prawie 1/4 społeczeństwa miałaby ten problem. A te dzieciaki z tego korzystają ile wlezie!!!
kasia13_archiwum
No i co gorsza... szkodza tym co maja naprawde ten problem. Bo... nauczyciel patrzy na to wszystko z przymrozeniem oka, nie mowiac, ze z lekcewazeniem, i osoba, ktora rzeczywiscie ma ten problem... coz... jest mierzona ta sama miara co oszusci...
kasia13_archiwum
@gochasta... nie zgadzam sie z toba! Naprawde widzialam, jak moja siostra kula, jak moi rodzice jej pomagali i osobiscie sie angazujac i wywalajac kope kasy na korepetycje...

Ja mialam 2 razy korepetycje... co to znaczy? Po prosty przy mojej siostrze mialam 2 razy okazje cos sie zapytac, jak czegos nie rozumialam... 5 minut i wiedzialam o co chodzi... moja siostra wszystko ok... ale te bleeeedy!!! Szok...
kasia13_archiwum
po prostu*
carla1978
@gochasta - "Z dysleksji nie można się wyleczyć, nie można z niej wyrosnąć. Zostaje z człowiekiem na całe życie. Można jedynie nauczyć się z nią sobie radzić."
alinagj1o2
Zgadzam się z Kasią 13.Dawniej lekceważono ten problem nie znaczy że go nie było.Wiem sama po sobie,tyle co ja się nasiedziałam napisałam ,tyle co rodzice i starsza siostra poświęciła mi czasu to powinny być kapitalne efekty.Niestety nie dawałam z pisownią sobie rady.Moje siostry są po studiach jedna nawet po polonistyce,ja skończyłam liceum.Tylko moja rodzinka wie ile czasu poświęcałam na naukę i naprawdę mi na niej zależało.Zgadzam się też z tym że teraz coś za dużo tych dzieci z różnymi stwierdzonymi problemami .
kosia
@alinagj1o2: ale nie zrobiłaś ani jednego błędu... to chyba jednak efekty są!!
alinagj1o2
Bo w laptopie błędy są poprawiane,i tu jest plus i cała zabawa.Jak podkreśli na czerwono jak pani w szkole.Po prostu z tym się da żyć ,ludzie mają różne wady i zalety.
ODYNIECKA
Mój syn też ma "papierek z poradni", potrafił napisać pół wyrazu, w jednym wyrazie zrobić kilka błędów, napisać wyraz kilka razy i w każdym wyrazie zrobić inny błąd. o odrabianiu lekcji nie było mowy, nigdy nie miał nic zadne a pisanie wypracowań to dwa zdania. Było mi wstyd bo jestem nauczycielem i nie potrafiłam poradzić sobie z własnym dzieckiem. Musiałam srawdzać każdy zeszyt, ćwiczenia, książkę i brudnopis bo nigdy nie było wiadomo gdzie moja pociecha zapisała pracę domową. Do 4 klasy nie przeczytał ani jednej książki. W 4 klasie trafił na cudowną polonistkę, która tak zaszczepiła w nim czytanie, wysłała nas do poradni i na reedukację. Do tej pory nikt nie widział problemu a to co działo z moim synem uważano za normę i mówiono tak trzeba. Obecnie po 4 latach reedukacji mój 14- latek czyta książkę dzienie, odrabia lekcje sumiennie, nie robi błędów. Okazało się, że czytanie spowodowało uaktywnienie pamięci wzrokowej. Nie czytając nie miał obrazu wyrazu i pisał jak uważał za stosowne. Teraz zastnawiam się czy warto dalej starać się o papierek skoro właściwie wszystko minęło z czym były kłopoty a z dodatkowego czasu jaki mu przysługuje nigdy nie korzystał.
kamilka86
moja nauczycielka od polskiego powiedziala ze dyslekcja wynika z lenistwa u dziecka a takze u rodzicow....ale oczywiscie sa tez dzieci ktore w rzeczywistosci maja z tym duzy problem
alinagj1o2
kamilka86 twoja nauczycielka nie była jeszcze starej daty?.Bo mówiła straszne głupoty.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.