Menu

Dzieciobójstwo

Ostatnio coraz więcej czyta i słucha się o rodzicach, którzy uśmiercili własne dzieci.
Znalazłam artykuł, w którym za taką samą zbrodnie rodzice dostali odmienne wyroki, czy także uważacie to za absurd?

http://infobot.pl/r/FQj

artanis
 602  8

Znajdź pytania na ten sam temat:

sąd dzieciobójstwo wyrok skazani sprawiedliwość

Odpowiedzi

lusilla
masakra - dożywocie powinni dostać
lusilla
U nas niestety kary śmierci nie ma - dlatego napisalam dożywocie, ale jakby była to jestem tego zdania co marcela25
Ju25lka
Brak słów
eunika
Nie mam pytań - dali sędziemu w łapę czy co? Ehh wkurzyłam się, brakuje mi też słów.
kasia13_archiwum
Ostatnio czytalam taki ciekawy artykol, w niemieckiej gazecie Stern, poswiecony wlasnie dwom dzieczobojczyniom. Chodzilo tam o to, aby dojsc tam, do tego, co sklonilo te kobiety do takiego potwornego czynu.
Jedna z tych kobiet byla osoba psychicznie niedojrzala. Cale zycie uciekala od odpowiedzialnosci. Zyla w taki sposob, ze co z oczu, to i z serca. Jak zachodzila w ciaze, to po prostu o tym nie myslala. W ten sposob urodzila donosila swoja pierwsza ciaze. Nawet nie myslac o niej. Urodzila synka i oddala go do domu dziecka. Potem poznala swojego terazniejszego partnera. Zaszla z nim w ciaze, ale znowu nie umiala sie przed soba przyznac, ze jest w ciazy. Wiec mu nie powiedziala. On odkryl to przypadkowo. Jak ta ciaza wyszla na jaw to ona mu powiedziala, ze to nie jest jej 1. dziecko. On kazal jej przysiac, zeby nigdy wiecej mu zadnej ciazy nie przemilczala... bo inaczej on ja oposci. Ale ona przemilczala mu kolejna ciaze. Bole przyszly nagle, dziecko urodzila w wannie. Jak teraz to powiedziec? Postanowila dziecko gdzies podrzucic. Blakala sie po ulicach. Bylo ciemno. Do domu nie mogla wrocic. Udusila dziecko i wsadzila do szuflady w zamrazarce w piwnicy. Wiecej o tym nie myslala... nie chciala. Ktoregos razu jednak te mysli przyszly znowu i wyslala meza, aby poszedl na dol po pizze. Sama wyszla z domu. Jak wrocila maz nic nie powiedzial. Pare dni pozniej przyszla policja i zatrzymala ja. Kobieta dostala 10 lat wiezienia.
Druga z tych kobiet to 20 latka. Ta ciaza byla je 5. 2 pierwsze byly poronieniami, 3. uzasadniona medycznymi grundami aborcja, 4. to jej w tym czasie 14 miesieczny synek. Maz brutalny, bil, powiedzial, ze nie chce wiecej dzieci, ze jak jeszcze jedno, to ja zostawi. Ale stalo sie. Znowu zaszla w ciaze. Dziecko urodzila w domu na toalecie. Wziela je w ramiona, utulila. I nagle przyszedl strach. Meza nie bylo w domu, synek spal. Ubrala szybko dzidzie, wlozyla w kartonik i postawila niedaleko domu na oszronionej trawie. Nawet sie nie obejrzala. Uciekla szybko do cieplego domu. Maz wrocil, i jak zwykle poszedl. A ona siedziala oniemiala i nic nie czula. Kompletnie nic. Uprzatnela lazienke. Zmyla slady krwi. Maz jak wrocil zapytal czy jednak byla w ciazy i poronila. Tak... poronilam. Powiedziala. Tego samego dnia starszy mezczyzna odnalazl jej zamarznieta coreczke w kartoniku. Szukali matki poprzez proby dna. Znalezli... Dostala 10 lat. Siedzi teraz w wiezieniu i opowiada wszystkim, ze zamierza jeszcze dokonczyc szkole... itd. Ani slowy o coreczce. Jakby nigdy nie istniala.
Te obydwie kobiety mialy te sama psychiczna wspolna ceche. Nie umialy przejac odpowiedzialnosci za wlasne czyny i potrafily bardzo dobrze wyrzucic z mozgu wszystko to, co obciazalo ich sumienie.
Byly rowniez uzaleznione od swoich partnerow zyciowych. Nie umialy za siebie za odpowiadac... nie mowic juz o nowym zyciu rozwijajacym sie w ich lonie.

Powiedziec o tym, ze to straszne... to chyba jednak za malo.
Na to nie ma slow...
artanis
Wydaje mi się, że jednak w przypadku ojca, który dostał 5 lat, to była chwilowa niepoczytalność. Mężczyźni nie mają wrodzonego instynktu macierzyńskiego, nie czują aż takiej więzi z dzieckiem, wydaje mi się, że to był po prostu wypadek, bardzo tragiczny w skutkach. Nie katował dziecka, nie podrzucił go świadomie do śmietnika ani nie schował w zamrażarce. Potrząsnął zbyt mocno, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji, a gdy przyszły próbował ratować dziecko, sam oddał się w ręce policji i z pokorą bez apelacji przyjął wyrok twierdząc, że w pełni na niego zasługuje, a największą karą jest strata dziecka, co zapewne do końca życia będzie gryzło jego sumienie.
Nie chodzi o to, że mam współczucie do niego i jego zachowania. Mnie też czasem synek wyprowadza z równowagi i muszę wziąć 10 głębokich oddechów, żeby go nie uderzyć. Wydaje mi się, że młodzi rodzice powinni mieć wsparcie psychologów, może wtedy rzadziej dochodziłoby do temu podobnych tragedii.

Zupełnie inaczej jest w sprawie uniewinnionych rodziców. Takie osoby po prostu nie powinny mieć dzieci, tu żaden psycholog nie pomoże.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.