Menu

dziecko płacze podczas karmienia piersią

Cześć Dziewczyny,

Chciałabym pomóc przyszłym i obecnym mamom w interpretacji zachowań własnego dziecka, zwłaszcza tym, które mają pierwsze dziecko i są zagubione.
Moja młodsza córeczka ma obecnie 11 tygodni. Jestem zwolenniczką karmienia piersią i nie wyobrażam sobie, że moje dziecko miałoby być karmione sztucznym pokarmem (oczywiście jest to indywidualny wybór każdej mamy).
Ostatnie 6 tygodni to był dla mnie koszmar. Mała nie chciała jeść, płakała przed jedzeniem w trakcie jedzenia i po jedzeniu. Płakała za każdym razem kiedy próbowałam przystawić ją do piersi. Wyrywała się, płakała w niebogłosy i wierzgała mocno nóżkami. Dziwne było to, że w nocy jadła normalnie, bez płaczu i opróżniała całe piersi. Słabo przybierała na wadze. W 5 i 6 tygodniu tylko 80 g. na tydzień, potem ok. 140 gram na tydzień(minimum przy karmieniu piersią to 120 g). W pierwszych 4 tygodniach swojego życia przybrała 1,5 kg ! Kiedy miała 6 tygodni poszłam na szczepienie. Lekarka powiedziała mi, że dziecko jest leniwe i że mam dokarmiać sztucznym mlekiem. Byłam bliska depresji. Nie zaczęłam dokarmiać tylko postanowiłam że zaczekam i zobaczę jak będzie przybierała w następnych tygodniach. Jej zachowanie podczas karmienia nie zmieniło się, to było traumatyczne przeżyci, męczyłyśmy się obie. Kiedy mała miała 8 tygodni oświeciło mnie i domyśliłam się, że boli ją brzuszek. Zaczęłam czytać na ten temat. Podobno podczas ssania gazy znajdujące się w jelitach dziecka przesuwają się bardzo intensywnie i to powoduje ból. Po konsultacji z farmaceutą (moja pediatra była na urlopie) zaczęłam podawać kropelki Biogaia i Espumisan dla niemowląt (może być też Sab simplex, ale trzeba go sprowadzić z Niemiec) poprawa nastąpiła dopiero po 2 tygodniach. Od około tygodnia Ania je normalnie, jest spokojna podczas karmienia, opróżnia naraz dwie piersi, długo śpi podczas dnia i prawie nie płacze. Długość karmień nie zmieniła się,je około 3-5 minut z jednej piersi, ale całkowicie je opróżnia. w ostatnim tygodniu przybrała 240 gram.
Powiem szczerze. Jestem zła na moją pediatrę, że zamiast wypytać mnie jakie mogą być przyczyny tego , że dziecko nie chce jeść, jak się zachowuje itp. poszła na łatwiznę i kazała dokarmiać.Dokarmianie na pewno nie zlikwidowałoby bólu brzuszka, a biedne dziecko męczyłoby się jeszcze nie wiadomo ile czasu.
Jak już napisałam karmienie piersią jest dla mnie bardzo ważne, bo to jedyny naturalny pokarm w życiu dziecka, bez konserwantów, ulepszaczy i barwników, nic lepszego nie mogę jej ofiarować.
Cieszę się, że moja córeczka je już normalnie i obie nie musimy się już denerwować.

joana1983
 1419  17

Odpowiedzi

amalka
Hmy... nie dowiedziałam się niczego nowego ale niektórym mamom zapewne pomogłaś (kciuki)
syla
Cała moja trójka od urodzenia była karmiona sztucznie i też mieli kolki,ale debridad zdziałał cuda
LaMandragora
Placz dziecka karmionego piersia to duzo wiecej niz kolki. W zasadzie bardzo rzadko w tym wieku to sa kolki.
Zlozona sprawa...
Moje dzieci byly dlugo karmione piersia, takze w tym wzgledzie czuje sie ekspertem wrecz.
Najstarsza wylacznie piersia karmiona rok czasu. Srednia 15 m-cy, z czego 7 wylacznie piersia.
Najmlodsza 3 lata na cycu byla... z czego 10 m-cy wylacznie cyc.

Dzieci maja rozne fazy rozwoju... i na roznym etapie placz oznacza co innego. ;)
Niemcy pisza o tzw. fazie klotni z piersia np. Ok. 3.-4. m-ca, czasem wczesniej, czasem pozniej, pojawia sie. Dziecko mniej wiecej zaczyna zauwazac, ze piers nie jest czescia jego ciala a jej podanie, zalezne od matki... tez zaczyna sie placz i bunt przy przystawianiu.

Ogolnie, co wiek, co faza... mozna byloby elaboraty pisac.. a i tak warto zobaczyc na zywo jak matka karmi dziecko... wtedy mozna opiniowac, co tam jest...

Pediatra sobie moze gadac... jak nie widzi w czym problem. Trzeba siasc kolo takiej kobiety... zobaczyc doslownie, na czym polega problem. Jak matka przystawia dziecko, jak dziecko sie zachowuje i takie tam niuanse...

I do tego wywiadzik, co je, co ostatnio w domku np. (emocje dziecko tez przechwytuje)... i mozna wtedy cos radzic.

A pediatrzy do dokarmiania pierwsi...
joana1983
Eudaimonia chyba odebrałaś moje słowa zbyt dosłownie.
Nie powiedziałam,że karmienie sztucznym pokarmem jest złe tylko, że ja nie wyobrażam sobie karmić dziecko sztucznie - to takie wyrażenie własnego zdania.
Nie wiem co nazywasz "terrorem laktacyjnym", ale jeśli dobrze myślę, to moja pierwsza córka jadła co godzinę przez godzinę przez pierwsze 3 miesiące, jadła nawet 14 razy na dobę i jakoś to przetrwałam. Mogłam dać jej butelkę, ale karmienie piersią jest dla mnie tak ważne, że dałam radę. To jest indywidualny wybór każdej mamy. Jeśli mama chce karmić butelką to dziecko też będzie się prawidłowo rozwijało, jest to kwestia wyboru.
joana1983
LaMandragora to trochę tak właśnie wyglądało, jakby mała przestała akceptować pierś, ale pierwszą córkę karmiłam 14 miesięcy i nic takiego nie miało miejsca, dlatego też byłam tak sfrustrowana... Ale to co napisałaś jest bardzo ciekawe. (kciuki)
mateuszowa
@joanna1983 a napisz czy Twoje dzieci sa spokojne czy nerwowe,tylko szczerze.Bo karmiac dziecko przez 3 m-ce co godzine przez godzine tak naprawde dziecko jest przy piersi bez "oderwania". A gdzie Twoj czas na (nie badzmy wymagajacy) chociazby sen? Nie mowiac juz np.o relaksacyjnej kapieli dla przemeczonej mamy...Nie wydaje mi sie aby ten caly ciezki okres karmienia o ktorým piszesz nie odbil sie na Tobie a co za tým idzie na dziecku.Nie wierze ze chodzilas wesola,usmiechnieta i nie zestresowana...bo po takiej batalii kazdy by lecial za przeproszeniem na pysk...Karmienie piersia jest jak napisalas jedynym naturalnym pokarmem jaki mozesz ofiarowac dziecku ale jesli niektoré matki maja problémy laktacyjne to lepiej i dla nich i dla Dziecka jak dostana ta butle bo nieszczesliwa mama to nieszczesliwe dziecko.
joana1983
mateuszowa masz rację. Chodziłam zmęczona, czasami byłam nerwowa i sfrustrowana, ale przetrwałam te chwile. Nie powiem żebym wspominała ten okres z przyjemnością, ale udało mi się karmić piersią 14 miesięcy. Alicja (starsza) raczej nie była nerwowa, ale płakała więcej niż Ania (młodsza) zwłaszcza przed snem wieczorem, długo trzeba było ją usypiać. W nocy też płakała, ale głównie z głodu.
Chciałabym jeszcze raz podkreślić, że jest to tylko moje zdanie. Ja chciałam karmić piersią, a inna mama będzie dokarmiać butelką. Właśnie dlatego ktoś wymyślił mleko modyfikowane, żeby mamy, które nie chcą lub nie mogą karmić piersią mogły dokarmić dziecko. I tyle.
Z perspektywy czasu, gdybym mogła cofnąć czas wszystko powtórzyłabym krok w krok.
mateuszowa
Oczywiscie ja wiem ze nie napisalas tego Pytania po to aby wypominac komus ze karmi Swoje dziecko sztucznie ale po to aby podzielic sie doswiadczeniem.I szczerze gratuluje Ci wytrwalosci i wlasnego uporu w dazeniu do ofiarnosci dla swych dzieci.
LaMandragora
joana1983 napisała:

LaMandragora to trochę tak właśnie wyglądało, jakby mała przestała akceptować pierś, ale pierwszą córkę karmiłam 14 miesięcy i nic takiego nie miało miejsca, dlatego też byłam tak sfrustrowana... Ale to co napisałaś jest bardzo ciekawe. (kciuki)


Jest duzo takich ciekawostek... dzieci to duzo bardziej skomplikowane istotki niz nam sie wydaje... ;)
LaMandragora
Eudaimonia... ja laktatorem tez tak sciagalam jak Ty... a jednak dzieci karmilam dlogo. Jak probowalam sciagnac laktatorem to 30 ml i to wszystko. Dzieci jednak ssaja inaczej.
Uwazam, ze duzo problemow rozwiazaloby sie, gdyby byla odpowiednio fachowa pomoc... jakas doswiadczona (naprawde doswiadczona) kobitka (niekoniecznie polozna), ktora moglaby byc przy probach karmienia i odpowiednio pomagac...
Ja osobiscie mialam rozne problemy.
Wlacznie z takim, ze srednia od 1 m-ca do 3 m-cy dokarmialam, bo nie wydalalam karmic... a po tym czasie mloda dostala jakas przykra wysypke i wrocilam z powrotem do karmienia wylacznie piersia (a pila ok 3 butle dodatkowo dziennie modyfikowanego)...
takze ktos by powiedzial, ze to niemozliwe, bo juz mniej mleka piersi maja itd. Jakos tydzien zajelo mi przystosowanie znowu tylko na cyca mala.. i potem juz ok..
W kazdym razie nie powiem, zeby kiedykolwiek bylo bezproblemowo... zawsze jak nie ten to inny problem byl. Z czasem bylo potem dobrze. Poczatki zazwyczaj byly trudne.
Jak nie problemy natury fizycznej u mnie (nawaly pokarmu, zastoje, poranione sutki) to dziecko nie chcialo jesc albo wrecz przeciwnie, wisialo przy piersi non stop, ze nawet do ubikacji ciezko bylo pojsc na pare sekund...
No wszystko bylo w pakiecie.
LaMandragora
dlugo*
malutka543
Bratowa pokarmu dostala dopiero gdy wyszla ze szpitala i tylko niespelna miesiac go miala, ja mialam pokarm od razu i wciaz go mam pelno. Wiec to zalezy duzo od organizmy,.rowniez mialam na poczatku placze i inne dziwy, nie chciala jesc, ciagle sie darla, brzuszek twardy, kolrk nir bylo. Przez miesiac byla dokarmiana mm i wszytko wrocilo di normy, ale nie bylam w
malutka543
W stanie sie meczyc zeby tylko piers miala, to bylo meczace i dla mnir i dla malej:) ucielo mi poprzednia wypowiedz.
joana1983
Dzięki dziewczyny za wszystkie wasze literki.
Na pewno Wasze wypowiedzi pomogą kiedyś jakiejś zagubionej mamie podjąć właściwą decyzję dotyczącą karmienia własnego dziecka.
Ja nadal jestem zwolenniczką karmienia piersią, ale nie neguję właściwości decyzji innych mam. Każda decyzja będzie dobra, byleby mama i dziecko byli szczęśliwi(cukierek)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.