Menu

Dzień narzekania na mężczyzn

Przeczytałam wypowiedzi pod wątkiem założonym przez mamusię 18 i oniemiałam... on nie widzi, że żona smutna, on nie okazuje miłości on to on tamto! Ale czy doceniamy to, że oni pracują utrzymują dom? Czy my rozumiemy ich? Że dziei nim mamy możliwość poświęcenia się wychowywaniu dzieci, że nie musimy iść do pracy a dziecka oddać do żłobka? Że oni też są zmęczeni a często pracują nie 8 a 12 godzin po to, żeby nam było lepiej?! A jeszcze za to się im obrywa bo nie ma ich ciągle w domu!

Ju25lka
 719  19

Znajdź pytania na ten sam temat:

Partnerstwo i Rodzina mężczyzna

Odpowiedzi

ojciec
BRAWO!!!!!!!!!!! wreszcie ktoś rozsądnie po partnersku podszedł do sprawy....
kasia13_archiwum
Kopiuje wypowiedz @asafi... bo sie z nia 100% zgadzam... :)
Brawo @Ju25lka.....
artanis
no cóż... ja mam no men, no problem;
Tesa
No niby racja, ale jest mnóstwo kobiet które też pracują, też są zmęczone a w domu też czeka mnóstwo pracy, a jej mąż wraca po pracy siada w fotelu i mówi jestem zmęczony bo byłem w pracy i nic więcej go nie interesuje. Jak urodziłam pierwsze dziecko to mąż nie wstawał w nocy bo musi się wyspać. Zgodziłam się na to bo ja mogłam odpocząć w dzień ale po czterech miesiącach wróciłam do pracy a wstawanie w nocy nadal zostało na mojej głowie bo przecież no pracuje i musi się wyspać. I tak to się ciągnie. To chyba mogę sobie przynajmniej czasami trochę ponarzekać.
Tesa
No niby racja, ale jest mnóstwo kobiet które też pracują, też są zmęczone a w domu też czeka mnóstwo pracy, a jej mąż wraca po pracy siada w fotelu i mówi jestem zmęczony bo byłem w pracy i nic więcej go nie interesuje. Jak urodziłam pierwsze dziecko to mąż nie wstawał w nocy bo musi się wyspać. Zgodziłam się na to bo ja mogłam odpocząć w dzień ale po czterech miesiącach wróciłam do pracy a wstawanie w nocy nadal zostało na mojej głowie bo przecież no pracuje i musi się wyspać. I tak to się ciągnie. To chyba mogę sobie przynajmniej czasami trochę ponarzekać.
Tesa
Dlaczego dwa razy mi poszła odpowiedź?
Tesa
Dlaczego dwa razy mi poszła odpowiedź?
kasia13_archiwum
Dokladnie @asafi... z nas tez niezle zolzy... :) I faceci (nasi) tez mogliby na nas ponarzekac?
kasia13_archiwum
To bylo stwierdzenie, a nie pytanie... znak zapytania wdarl sie niechcacy... :O
kasia13_archiwum
:) Dokladnie Iwonko... :)
Tesa
Po prostu nikt z nas nie jest idealny. I chyba zawsze tak będzie że kobiety będą narzekać na mężczyzn a oni na nas
Martita
u mnie jest tak ze on narzeka(czasem.w sumie jak ja zaczynam)i staram sie mu pomoc a napewno zawsze chociaz wysluchac...wiec czemu nie mozemy liczyc na to samo??zawsze bedzie sie narzekac na to czy na tamto-to normalne choc czesto nie zdajemy sobie z tego sprawy.kazdy jest inny i kazdy inaczej sobie radzi z problemami.ja np potrzebuje sie wygadac,ponarzekac i wydusic z siebie wszystko co lezy mi na piersi.rozumiem mojego meza bo pracuje naprawde dlugo ale czasem potrzebuje by uczucia ktore mi okazuje byly bardziej widoczne bo przeciez ja tez pracuje(w domu ale naprawde ciezko)Zmeczenie i wyczerpanie psychiczne potrafi bardziej zwalic z nog czlowieka niz zmeczenie fizyczne moim zdaniem(oczywiscie nie zawsze)a przeciez my mysimy nieustannie miec oczy szeroko otwarte i martwic sie nawet o najmniejszy szczegol,odpowiadamy przeciez za istnienie ludzkie...
artanis
Hm, ja rozumiem, że mężczyźni też mają swoje słabości, gorsze dni. Chociaż podejście przez Ciebie @Ju25lka przedstawione mało się ma do mojego życia. Ja też pracowałam i to także często po 12h, po nocach w dodatku, żeby nie tracić kontaktu z dzieckiem, tylko ja gotowałam obiady, tylko ja sprzątałam - próba proszenia, rozkładania obowiązków? Totalna olewka. Żyć w syfie, albo wziąć sobie wszystko na barki.... O to jest pytanie.
Ja nie będę wielbić żadnego mężczyzny, za to, że zarabia na chleb, nawet jeśli zarabia więcej ode mnie, ja też pracuję.
W sferze emocjonalnej natomiast, często nie dowartościowujemy swoich mężczyzn. Jest takie przysłowie: "kobieta całe życie stara się zmienić swojego faceta, a gdy się jej to wreszcie uda, mówi: nie jesteś mężczyzną w którym się zakochałam".
Ja uważam, że ludzie za mało ze sobą rozmawiają, ale znów też za mało próbują się zrozumieć. Rzadko kobiety potrafią spojrzeć na sprawę z męskiego punktu widzenia. My mamy potrzebę przytulenia się, wygadania, wyżalenia. Oni np. gdy mają problem wolą przegryźć to w sobie (oczywiście uogólniając), przemyśleć, znaleźć rozwiązanie. Jeśli problem dotyczy obojga, kobieta rzadko potrafi zrozumieć, że może on musi się wyciszyć i nasze "wyżalanie się" mu przeszkadza. My czujemy się odtrącone - powstają posty w stylu "on nie widzi, że jestem smutna, on nie rozumie moich potrzeb". Czy natomiast widzimy to, że mówiąc w ten sposób same nie widzimy jego potrzeby wyciszenia się? Czy tylko my się liczymy? Może wcześniej znosił to, teraz my musimy znosić jego "odcięcie się", ale nie... kobiety naciskają, uważają, że jak wcześniej mówił "tak skarbie, biedactwo" to zawsze musi. Czy to jest równowaga? Niekoniecznie.
Ale z drugiej strony, może dobrze na kobietę terapeutycznie działać właśnie takie wyżalenie się w damskim gronie, które potrafi współczuć w ten sam sposób, bo w tego samego oczekuje. Ale takie otrzeźwienie jak to pytanie - też sporo może zdziałać.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.