Menu

Gotowce i inne zupki w proszku...

Dziewuszki zdarza się Wam serwować rodzince (szeroko rozumiane) gotowce? Przyznaję, że pierogi z kapustą i grzybami kupię czasem (gdy czasu nie mam gotować; nie mrożone lecz świeże), buchty (na ogół sama robię, ale gdy na obiad mięsiwo- Krzysio parowańce dostaje; dla dwóch kluch nie będę się z drożdżami taplała), do zapiekanki makaronowo- mięsnej, kupię czasem na szybko sos pieczarkowy z paczki (jezyk) No i flaki gotowe "raz na ruski rok". To by chyba było na tyle... Sama się czasem "gorącym kubkiem" czy "zupką chińską" podtruwam (dziecku nie podaję oczywiście) a mężon "słoiki" zjada, co to je dostaje jako posiłki regeneracyjne w pracy (tylko w zimie i raz na tydzień, bo jakoś cudnie to one jednak nie smakują)

Pytanie inspirowane paczką zupek pewnej firmy, zdobytą na pewnym portalu, przez pewną koleżankę (grins) Dotyczy sosów, zupek, gań gotowych, grillowanych (w budkach, marketach), garmażerki...

Poniżej ankieta. Szczerze proszę (gotuje)

Czy i jak często serwujesz rodzinie "gotowce"?

amalka
 1044  27

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli Odżywianie posiłki

Odpowiedzi

kama86
Dzieciom nigdy,nam i owszem ;) Czasem trzeba się odciążyć..
jagoda30
Zupkę chińską "rosół" uwielbiam,czasami jak mnie głód dopadnie późnym wieczorem to sobie robię.Maciek bał by się za nią pokroić,dlatego muszę ukradkiem i opakowania na sam spód śmietnika:)Czasami do swojej zupy dodaję jakąś z paczki.Kiedyś skusiłam się na cebulową,bleeeee.
Ginę za kebabem,szczęśliwie na mojej pipidówie nie ma,muszę do powiatu.Kluski na parze, gotowe do gotowania.pewnie coś jeszcze się znajdzie,ale nie jemy gotowców codziennie.
Runka
raz na jakis czas zrobie żurek lub barszcz biały z torebki, czasem trafi sie ze użyje pomysł na soczystego kurczaka, i czasem gotowe sosy do sałatek, i czasem do rosołu (gotowanego przez siebie) użyje makaronu z zupki chinskiej... ale trafia mi sie korzystanie z gotowcow rzadko...
karolincia
Przyznaję się do pierogów z Biedronki, no i czasem pyzy kupię i to by było na tyle, oczywiście nie licząc tych nieszczęsnych zupek chińskich zjadanych czasem przeze mnie i męża.
olenka78
A owszem.....
Kiedyś moja córa była maniaczką "zupki-ser w ziołach"...mimo,że to sama chemia,to pozwalałam jej ją jadać,ale nie za często...mogłaby ją jeść non stop....
Z gotowców kupuję pierogi z kapustą i grzybami w Biedronce oraz warzywa na patelnię-gdy nie mam pomysłu na obiad.....niedaleko nas jest bar mleczny z przepysznym domowym jedzeniem (często bytuje tam sanepid,więc myślę,że jedzonko tam kupowane jest bezpieczne)...i kupujemy tam od czasu do czasu ogromne,przesmaczne pierogi ruskie...nie wiem,czy inne mogą się im równać...
Czasem robimy wypad po kebaba-też w jednym,sprawdzonym miejscu.....
Sosów z torebek nie kupuję,sama je robię......a zupek chińskich już dawno nie jadłam...chyba minął mi ten etap...
smerrfetka
Pewnie ,że robię gotowce..Żadko ,ale robię:-)
Ada3610
Zdarza mi się kupić: barszcz biały w torebce, pizze, ostatnio w biedronce Syn wziął nuggetsy gotowe i musiałam mu kupić. Nawet smaczne były, ale stwierdził że mamy są lepsze.
Czasem zjem zupkę chińską.
Beatka9316
Dziecku nigdy. Mi i Mojemu D czasami robię na szybkiego coś gotowego :D
Jaga80
Gotowe kupuję pyzy,od czasu do czasu podprawię żurek zupką z paczki ,sos do spagetti też raz na ruski rok doprawię paczkowym gdy nie mam czasu na ślęczenie przy garach.OOO i jeszcze czasami sos do sałatek.Gorących kubków itp nie znoszę.Więcej grzechów nie pamiętam.
lola86
Zupki chińskie to mój przysmak , jak mam doła robię sobie w takim ogromnym kubku . Czasem kupie pizze albo pierogi . Mała nie je zupek , jem je w ukryciu (bach)(bach) Ale kisiel z biedronki lubi . Jak by tak pomyśleć to wszystko co jemy ma w sobie chemie , bo inaczej by te produkty same z półek zeszły , niż zdążylibyśmy je kupić .
amalka
Sama robię:
- dżemy (ostatnio najwięcej z zielonych pomidorów, bo jakaś zaraza przyszła i psuły się zaczynając dojrzewać a żal było owoców)
- musy owocowe (najwięcej jabłkowego)
- "zasypki cukrowe" (wytrącony sok= kisiel, napój, polewa do deserów/ owoce= nadzienie do pierogów, klusek, ciast, naleśników...; w tym roku najwięcej jagód leśnych i malin)
- sałatkę szwedzką i inne
- pikle i tym podobne
- ogórki kiszone
- czerwoną kapustę
- mrożonki do wywarów (kroję w kostkę marchew, pietruszkę, selera, por, natkę... i mieszankę bęc w zamrażalnik)
- duszone pomidory (zamiast gotowców w słoikach; baza do spaghetti lub pomidorówki)

To tyle z działki.

Do tego:
- budyń (na ogół czekoladowy lub kakaowy)
- bułkę tartą
- czasem makaron
- zakwas na żur (niebiański smak a przepis od dziadzia)
- kiełki
- smalec

Planujemy postawić wędzarnik, co by na Święta mieć wędliny własnej produkcji.
amalka
To część urobku sezonowego (grins)
amalka
Zapraszam (grins)

Ps. Jak widać po nakrętkach słoików- majonez kupuję hehe Kiedyś (100 lat temu) robiłam, ale ten "z nakrętek" smakuje mi bardziej (przewracaoczami)
jagoda30
Ja o słoikach nawet nie wspominam,bo to dla mnie normalne.Vegetę próbowałam robić,ale nie mam suszarki do warzyw, a z gotowego suszu nie wyszła dobra.Makarony kupuję,majonez keczpup,budyń,kisiel też, bo nie chce mi się robić.
Ślubny zrobił ostatnio wędzarkę wreszcie nie musimy szukać po ludziach,robimy u siebie,wędzone udka są pyszne.
@Elfka ja doszłam do wniosku,że to zależy do wody.NIby wszyscy dają 1łyżka soli/1l wody,kawałek chrzany,liście wiśni i porzeczki,czosnek,a smak będzie inny.
Bestyjka
używam gotowców ale staram się jak najwięcej robić sama. Natomiast unikam bardzo produktów takich jak zupy w proszku albo ryby z sosami, makarony z sosami itp.
amalka
Ja kiszone robię tak:
Ogóry ciasno w słoiku (nie mogą być uszkodzone ani przerośnięte), w każde "naczynie" sporo czosnku, kawałek chrzanu, spora gałązka kopru, liść winogron (niekoniecznie; czasem daję, czasem nie a w tym roku wkładałam liście chrzanu), zalać zalewą, zakręcić i dać się ogórom kisić.

Zalewa: wodę gotuję, zasalam (na litr wody, 2 płaskie łyżki soli), studzę i letnią do ogórów. Jeśli kiszę w kamionce, przykrywam talerzem (mam taki idealnie wpasowany) i dociskam dużym kamieniem (specjalnie z kopalni przytargaliśmy hehe)
amalka
asafii napisała:
nigdy ale pewnie i tak się znajdzie ktoś kto wie lepiej....

Aaaa i tu Cię mamy! Musztardę kupujesz! (mruga)

Teraz wielu kobietom "się nie chce". Nieważne czy pracują, czy też nie. Ty nawet ser wyrabiasz... W tym przypadku u mnie gotowce, choć robić ser robiłam. Podobnież masło. Nawet krowę sama wydoiłam hehe

Prawda jest taka, że "produkcję domową" trzeba lubić po prostu. Ja to bym mogła z kuchni nie wychodzić (kciuki) W sumie dziś praktycznie nie wyszłam (nawet teraz siedzę) bo szykowałam mus z dyni, zupę z dyni, ciasto z dyni... Małż mnie "uszczęśliwił" dynią wielkości sporego prosiaka. W całym domu pachnie a z balkonu straszy ogromny, świecący lampion (grins)
MMama1975
Szczerze zaznaczyłam 1-5 razy w m-cu. Często kupuję warzywa na patelnię, mieszankę chińską-serwuję z kurczakiem i ryżem. Czasem zupę na szybko z torebki-wpadam do domu wrzątek do gara, szybko ziemniaki w kostkę plus inne warzywa, potem np kiełbasa w plasterkach a na koniec pół torebki grochówki w proszku i zupa ala grochówka gotowa(glodna) Mój syn lubi knedle ze śliwkami z tesco, frytki do piekarnika, paluszki rybne. Teraz za takimi gotowcami tęskną, bo ja 4-ty tydzień już w domu jestem i robię na domowo. Jak zrobiłam lasagne tak od serca, przepyszną, to mój syn się krzywił trochę, bo on takie gotowe lubi-u babci najlepsza z biedronki i co mu zrobisz?
Jak pracowałam to gotowałam duże ilości i np gorący rosół w niedzielę wlewałam do np. dwóch słoików, jak ostygło i wieczko złapało to do lodówki i miałam bazę do zup. Dużo rzeczy zamrażam jak mi zostanie i takie domowe mrożonki jak się człek spieszy w sam raz.
MMama1975
Oj to pozazdrościć sasiada (rofl) Mój sąsiad to co najwyżej "pieczarkę" na klatce schodowej zostawi jak nie ma gdzie fajki zgasić.
flame123
5-10 razy w miesiącu. Kupiony makaron także uważam za gotowiec.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.