Menu

GUZ

Mam pytanie czy guz to już wyrok?

KatarzynaAntkowiak
 387  17

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli Zdrowie zdrowie

Odpowiedzi

kama86
Zaden guz nie jest wyrokiem..
Trzeba zebrac 4 litery do kupy i leczyc sie i nie poddawac.
jagoda30
Jaki?gdzie? w jakim stopniu?
Zresztą takie pytania to raczej do onkologa.
mamaGosia
Czytając wasze odpowiedzi mam wrażenie, że żadna z Was nie wie co mówi. Ja usłyszałam słowo guz i od razu pomyślałam, że już po mnie. Zanim dostałam wyniki dokładnych badań już myślałam o chemii, o usunięciu go i o przyszłości, którą widziałam w czarnych barwach. Na szczęście usłyszałam, że jest to guz niegroźny. Gdybym jednak usłyszała co innego... Myślę, że załamałabym się całkowicie zanim spróbowałabym odnaleźć siłę do walki. Patrzyłam na moja mamę cztery lata jak walczyła z kilkoma nowotworami. Wiem co to znaczy... Umarła na moich rękach będąc wrakiem człowieka. Walczyła, ale się nie udało. Ciężko by mi było uwierzyć w sukces... Czy guz to wyrok? Nie, ale żeby tak odpowiedzieć trzeba osiągnąć pewną dojrzałość żywiową.
kama86
@mamaGrosia- a co mysmy takiego zlego napisaly???
Przepraszam cie bardzo ale ostatniego zdania to juz kompletnie nie rozumiem..Kazdy wie ze guz to nie wyrok i nie zgodze sie z toba zeby w taki sposob odpowiedziec trzeba osiagac dojrzalosc..
mamaGosia
Każdego dnia widzę osoby wchodzące do poradni onkologicznej, którzy idą jak na skazanie, Po rozmowie z nimi 90% już się poddaje nie mając jeszcze dokładnych wyników. Już czują się przegrani. Po drugie nie powinno udzielać się odpowiedzi nie mając nic do powiedzenia. Uważam, że nie ma głupich pytań tylko są głupie odpowiedzi. dziewczyna nie bez powodu zadała takie pytanie. Pozdrawiam
Beatka9316
Guz to nie wyrok... Wiadomo osoba która się dowiaduję, że ma guza od razu myśli ile czasu zostało i od razu mają czarne myśli to jest naturalne... Ale trzeba walczyć i nie poddawać się. A i wszystko zależy od tego jaki to jest guz... U mnie w rodzinie trzy osoby miały guza... Niestety 2 osoby zmarły a jedna żyje...
lola86
Masz już wyniki ?? Ja myślałam już 2 razy że jest po mnie , bo właśnie takie myśli przychodzą pierwsze . Pierwszego miałam na jajniku miałam 18 lat potem 22 lata gdy miałam w piersi . A teraz znów czekam na wyniki wycinano mi polipa , czekam na wynik .3 grudnia z wynikami ide na usg bo coś jeszcze jest na macicy . Nie poddawać się to najlepsze co możemy . Moi rodzice niestety przegrali walkę .
lola86
Podstawa to dobry lekarz i pozytywne nastawienie (kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)
sque
No cóż wszystko zależy od tego jaki to guz i jak zostało wszystko przedstawione. Ja jako nastolatka miałam guza w piersi i w ciągu tygodnia wzięli i go usunęli i mam spokój, także nie było u mnie aż takiego przerażenia, że to już mój wyrok. Natomiast ostatnio dowiedzieliśmy się, że moja ukochana siostra ma guza mózgu i już przerażenie było, ale jak zrobiła badania i była u dwóch specjalistów którzy zapewnili ją, że z tym się normalnie żyje, bo prawdopodobnie ma go od urodzenia i dopóki nie ma poważnych dolegliwości to będzie ok. Musi za to leczyć się na bardzo silne migreny, które my twierdzimy, że są od tego guza (bo jest w takim a nie innym miejscu, że może je powodować), a lekarze twierdzą, że to nie od guza ale leczyć trzeba, także jestem trochę spokojniejsza ale obawa będzie już zawsze, zwłaszcza, że moja siostra trenuje od wielu lat piłkę ręczną, a wiadomo jak to na treningach i meczach bywa. Musi bardzo uważać, żeby nie mieć żadnych urazów głowy. Więc wszystko jest zależne od konkretnej sytuacji.
amalka
Miałam guza w piersi ale okazał się torbielą... Na szczęście...

Nie mam nowotworu ale toczy mnie inna choroba i niestety nieuleczalna... Na tej podstawie się wypowiem.

Mając 21- 22 lata, usłyszałam od lekarza dosłownie wyrok. Z kamienną twarzą oznajmił co mi dolega, poinformował że nie będę mogła mieć dzieci i... czas zacząć zbierać na wózek inwalidzki bo tylko to mnie czeka... I wiecie co? uwierzyłam konowałałowi. Uwierzyłam do tego stopnia, że dostałam depresji i miotały mną różne myśli. Nic mnie w życiu nie czekało, umierałam... Gdyby nie mój chłopak (obecny mąż) poddałabym się i albo siedziałabym już na tym wózku albo leżała 3 metry pod ziemią... Później była masa badań i... kolejny konował. Aż trafiłam w miejsce magiczne, pełne ludzi serdecznych, cudownych, schorowanych a pełnych niesamowitej wprost radości życia. Zarazili mnie ową, dali nadzieję, zamienili w nieuleczalną optymistkę... Choroba przestała dawać o sobie znać. Jest w remisji od kilku już lat i oby jak najdłużej.

Proszę Was- nie piszcie dziewczynie, że ma zagryźć zęby i nie myśleć o "wyroku". To niemożliwe po prostu... Chorowanie ma etapy i zwykle pierwszym jest depresja, poddanie się... walka i nadzieja są na końcu. Nie ważne jaki to guz, gdzie, czy groźny. Ważne, że po prostu jest i to przeraża. Trochę zrozumienia dziewuszki.

@Asieńko chyba słowo "nie" umknęło ci w zdaniu: "Jeśli pacjent chce wyzdrowieć, medycyna jest bezradna".
amalka
Asiu nieco inaczej wygląda sytuacja, gdy boje toczysz od maleńkiego, gdyś w bojach zaprawiona, gdy nawet złą wiadomość przyjmujesz "na klatę" bo wiesz, że jaka by nie była- TY SIĘ NIE DASZ I JUŻ!!! Teraz też tak mam. Kolano boli, na robotyczną część się szykuje? A cóż z tego! Za parę lat (jako Robocop) to ja będę męża na rękach nosiła (grins) Teraz tak myślę. Kilka lat temu błagałam by mi nogę amputowali i protezą zastąpili, bo dość miałam proszenia by mnie ktoś zaniósł do toalety... Siła przychodzi z czasem ale trzeba najpierw odkryć ją w sobie.

Życzę wszystkim dużo zdrowia. Tyle z mojej strony (kwiatek)
KatarzynaAntkowiak
widzę że nie każdy mnie rozumie ale dziękuje za wsparcie mogę tylko napisać tyle ze wykryto u mnie guza szyjki macicy....

(smutna)
Beatka9316
Ehh przykro mi... Na pewno wszystko będzie dobrze. Tylko musisz w to wierzyć.. Życzę dużo, dużo zdrówka :*
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.