Menu

Ja nie chcę do domu

Wreszcie mamy upragnione lato, możemy więcej czasu spędzać z naszymi pociechami poza domem. Dzieci mogą do woli wyszaleć się na placu zabaw czy też kąpać się w basenie w ogrodzie. Często problem pojawia się w momencie, kiedy trzeba wrócić do domu. Jak radzić sobie z dzieckiem, które na sygnał, że należy wrócić do domu wpada w histerię, płacze, krzyczy, drapie, gryzie i ucieka? Podzielcie się swoim doświadczeniem jak w takiej sytuacji okiełznać buntownika.

Ania
 1072  7

Odpowiedzi

Nula139
Biorę małą na ręce i wychodzę,mała krzyczy tylko kiedy widzi ze zbieram w piaskownicy zabawki.Potem jest juz spokój.

Natomiast ze starszą córka miałam zawsze okropny problem,by wrócić do domu.Był płacz,histerie,krzyki.
W domu potrafiła jeszcze bardzo długo płakać i krzyczeć.I nic nie pomagało.
monique25
za każdym razem :/biore na siłe na ręce hmmm czasem wpycham na siłe do wózka i zapinam pasami no i wiecznie wrzask :)
wiola0912
ja tez zauwazyłam u mojego atak złoci to płacze jak sie bawi cos mu spadnie ja mu podaje to sie złosci lub jak idziemy do domu a on chce byc na dworze ale to nie zawsze jak gryzie to gadam masz swoje paluszki to wtedy patzry i swoje gryzie i gadam nie wolno czy za włosy pociagnie
Panterka
Ja nie mam zbyt dużego problemu... Zazwyczaj wystarczy, że powiem, że tatuś zapomniał kluczy i musimy iść bo niedługo wróci... Poza tym, przed wyjściem tłumaczę małej, że idziemy na plac zabaw i musi iść ze mną wtedy gdy ją o to poproszę i żeby nie płakała, bo więcej tam nie pójdziemy... O dziwo, zazwyczaj skutkuje.. Choć są sytuacje, gdzie mała zaczyna płakać, wtedy mówię dość ostrym tonem (ale nie krzyczę), że ma iść i koniec (to w sytuacjach, kiedy żadne prośby nie skutkują)..
betty
ojj przerabiałam to niedawno... jedynym argumentem było stwierdzenie, że jak będzie się tak zachowywała to jutro nie wyjdzie w ogóle! i o dziwo zazwyczaj pomagało.... ale gdy już naprawdę była histeria to z nią nie dyskutowałam tylko zabierałam zabawki i szłam w kierunku domu- wtedy za mną biegła i płakała... a w domu oczywiście jej tłumaczyłam swoje i z czasem zaczęła rozumieć...
amalka
Gdy Krzysiaczek był młodszy (w zeszłoroczne wakacje) zdarzało się, że krzyczącego synka brałam na ręce i pakowałam do wózka. W tej chwili nie mam już tego kłopotu. Wystarczy, że powiem- "za 15mminut idziemy do domku", "za 10 minut...", "za 5 minut...", "Krzysio zbieramy zabawki" Synek grzecznie (czasem mniej grzecznie hihi) zbiera grabki, łopatki... i wracamy do domu. Plusem jest, że plac zabaw mamy wis a wis klatki schodowej :) Czasem muszę o skusić deserkiem (np idziemy do domku, umyjemy rączki i zjemy loda/ żelki naszykowane w miseczce przed wyjściem itp...) ale na ogół nie potrzebuję tego sposobu.
madziullka
tez mam tzn mialam ten problem... na placz i histerie nie zwracalam uwagi...poiprostu bralam synka pod pache i szlam z nim do domu.w domu sie uspokoil to mu tlumaczylam ze jak zjemy obiadek(albo cos innego zaleznie od pory) to pojdziemy jeszcze na troszke...zawsze dotrzymywalam slowa i teraz jak tylko mowie ze idziemy na troszke do domku to sam sie domaga wyjscia bo wie ze histeria nic nie wskura....
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.