Menu

Jak przekonać meża

Witajcienet mamuśki, pisałam już kiedyś, że nie układa mi się z mężem, że chce się rozwieść... Ale pisze w troszkę innej sprawie. Mianowicie, on strasznie trzyma mnie na uwięzi. Nie da się z nim rozmawiać! Nie potrafię go przekonać, abym mogła choćby na godzinkę wyjść z koleżanką się przejść, czy posiedzieć u niej. Wyrzuca mi od razu że jestem złą matką. Dziś mnie tak wyprowadził z równowago, że mu się oberwało. Już nie potrafię tego wytrzymać. Mały ma 5,5 miesiąca. Jest spokojny. Ale mąż ciągle robi ze mnie idiotkę i niedobrą matkę. Co mam zrobić, żeby go przekonać? Próbuje spokojnie, jak nie daje rady w ten sposób, to krzyczę, żeby zrozumiał, ale on to ma gdzieś. Jestem zła i tyle. Nie daje już rady. Nie mogę tyle siedzieć w domu;((( Od soboty włącznie z sobotą i dzisiejszym dniem miał wolne. Raz zmienił Małemu pampersa, tylko potrafi zająć sie Nim na 15 minut i koniec. Po pracy zmęczony, w weekend odpoczywa-tak mówi. Już nie daje rady, a dziś całkiem jestem rozbita ;(( płakałam, nie wiem czemu. Chyba użalałam się nad sobą... Naprawdę mam dość. Najlepsze jest to, że moi rodzice mają takie samo zdanie! Nikt mnie jeszcze nie poprał :(((( A ja chce chociaż 2-3 razy w tygodniu móc chwile odetchnąć :((( Mam zrobić coś głupiego, czy olewać go i wyjść bez słowa, żeby zrozumiał że i tak dopnę swojego? Błagam o poradę. Jak wy macie? Proszę doradźcie, bo mnie już brak pomysłów :((((((((

czarnooka
 796  13

Znajdź pytania na ten sam temat:

1-3 lat Czas wolny i Sport wyjścia

Odpowiedzi

maminka
tatus nie potrafiacy zajac sie wlasnym dzieckiem?? dla mnie to nie do pomyslenia!! moj maz jest calkiem inny...dlatego nie wiem jak mam Wam doradzic :( u nas to jest standard ze moj S. przyjezdza z pracy i bawi sie z Maja!! ona wprost za nim szaleje...bo to tata jest od tych "najbardziej niebezpiecznych" zabaw ;)tatus potrafi wstac nawet o 4-5 rano gdy idzie do pracy na 8. rozumie mnie ze siedze z mala po 10 godzin sama (mieszkamy na wsi i mamy jeden samochod i jezdze do mamy max raz w tygodniu). wiem ze mam w mezu wsparcie i pomoc. co prawda do kina czy na wypady z kolezankami nawet mi sie nie chce(chyba dlatego ze to kolezanki daly mi kopa w tylek gdyz zadna nie ma dzieci i po prostu odciely sie ode mnie) ...ale wiem ze gdybym tylko chciala to nie byloby problemu ten 1-2razy w tygodniu. pozdrawiam Was goraco i zycze sily zeby zwalczyc takie traktowanie przez mezow-partnerow~!!! Slodkich snow :*
czarnooka
Nie mowie że nie potrafi! Potrafi świetnie, ma z Nim super kontakt! Jeszcze sie nie spotkałam żeby ojciec miał taki super kontakt z dzieckiem, jak kończyłam szkołe, to On był z Małym przez 8 godzin dziennie i dawał sobie rade bez pomocy. Umie go zająć.. Ale niestety po 15 minutach nic z tego. Zmęczony po pracy, odpoczywa po pracy itp. itd. poza tym jestem w domu to po co ma sie zajmować, jak ja to mogę zrobić i ma gdzieś, że wcześniej prałam, sprzątałam,myłam gary, prasowałam...
maminka
to ja mam spokojna glowe przez 1-2 conajmniej...a spacery z malym?? moze to daloby Ci troche relaksu?? niech wyjdzie z nim na jakis czas a Ty wtedy poodpoczywaj :)
czarnooka
Mam doć siedzenia w domu. Chce gdzieś wyjść. Dusze sie po prostu. No nie wiem. Z reguły kończy prace o 18 wiec zanim sie umyje, zje coś to Mały jest wykapany. Jestem w kropce ;/
Iwona1977
wiesz...a moze wlasnie on ma takie podejscie ze to ty jestes matka i tak ma byc.... a moze nie pozwala ci wychodzic bo jest zazdrosny...ja tak mialam ,po pracy mogl siedziec z dzieckiem ,bawic sie ,kapac ,ale jak wspomnilam ze sie z przyjaciolka umowilam nagle byl strasznie zmeczony bo tyral caly dzien ,a ja nic nie robie tylko w domu siedzie i jestem wypoczeta wiec nigdzie nie pojde bo dzieckiem trzeba sie zajac ...sprobuj z nim o tym porozmawiac ,jak nie pomoze to postaw mu sie , w koncu czlowiekiem jestes ,a nie niewolnica czy sluzaca.. tobie tez sie cos od zycia nalezy ... moze sprobuj metody"chcesz seksu? traktuj nie jak czlowieka"
mycha2706
A nie przyszło Ci do głowy,że on faktycznie może być padnięty?
Ja wiem,że pracujesz w domu.Ja też i uwierz,że przy trójce czasami mam dość.R. wpada po pracy,zje obiad,idzie na fuche i poźniej jeszcze remontować mieszkanie.Ja to doceniam chociaż i tak mu się czasem obrywa.Trzeba troche obiektywnie spojrzeć na to wszystko.Trzeba pójść na kompromis i ustalić pewne zasady.Co druga sobota jest dla Ciebie,wychodzisz i już... Ale nie marudź mu non stop,bo to przyniesie odwrotny skutek.Facetom trzeba jak krowie na rowie jasno i wyraźnie powiedzieć.Bez krzyków,z logicznymi argumentami.Nie rozumiem dlaczego nie możesz spotkać się z przyjaciółka.Bo co? Zostaw synka i wyjdź.Krzywdy mu chyba nie zrobi.Najpierw na pół godz.,poźniej godzinkę,niech się oswoi.Ja nie rozumiem i ciężko mi doradzić,bo nie wyobrażam sobie zeby ktoś mi czegos zabronił.Wtedy robie zupełnie na złość i tak wyjdzie na moje.Ja nie potrafię tego ogarnąć,że w związku jedna osoba ogranicza az w taki sposób drugiej życie.A jak ma wolne to tym bardziej...powiedz,że zaplanowałaś coś sobie i wyjdź.Pofoszy się troche i mu przejdzie. Musisz go przyzwyczaić,bo zwariujesz...
andziabuziak
ej no to jest nie do pomyslenia mój mąż z początku też nie chiał się zajmowac ale powiedziałam to jest też twoje dziecko więc poczuj się tatą!!! i wyszłam ...obawy nie ziemskie miałam ale ku zdziwieniu zają się nim!!!! ale focha to miał ze zostawiłam go samego!
raz krzyknoł że on pracuje a ja powinnam siedziec w domu! a czy ja mam na plecach wyryte człowiek robot??????!!!!
JUSTYS
Po prostu wez dziecko i idz z nim do koleżanki.Ja jak Dominik miał 5,5 miesiąca nie myślałam o tym żeby zostawić dziecko i iść gdzieś poszaleć ,bo kto się zajmie lepiej moim dzieckiem(ale może ja jakaś inna jestem)(grins)
Zana
nie umiem sobie nawet wyobrazić takiej sytuacji .... jak czytam podobne historie to zastanawiam za jakie grzechy kobiety sobie na to pozwalają ??? no ale jak można żyć pod jednym dachem z oprawcą to tyran i taki który trzyma w domu jak w więzieniu to anioł ....

nie wiem czy współczuję .... bo to trochę na własne życzenie

ja od takiego co się zapracowywał a w domu odpoczywał uciekłam gdzie pieprz rośnie ...
karolincia
Co innego zmęczenie a co innego poczucie że jest sie tatą, mój też był bardzo zmęczony po pracy ale przynajmniej się starał codziennie kąpać maluszka to należało do jego obowiązków, tak jak teraz znajduje czas żeby chociaż chwilkę codziennie pobawić sie z córcią także rozumiem zmęczenie i chęć odpoczynku u faceta który cieżko pracuje, tylko czy są perspektywy że on wczuje się w rolę ojca......?
amalka
Mój mężuś wychodzi z domu po 5ej a wraca 20:30 / 22:30 przemiennie. Najpierw praca w rodzimym zakładzie, potem fuszki. Czasem jest tak umordowany, że- dosłownie- zasypiał w połowie wypowiadanego zdania! Nigdy jednak nie zdarzyło się, by był zbyt zmęczony by nie zająć się synkiem. U nas jest jeszcze jeden kłopot- ja jestem mamą z pewnym stopniem niepełnosprawności więc i dla mnie niektóre czynności to wyzwanie. "P" doskonale to rozumie i od początku wspierał mnie i pomagał w opiece nad maluszkiem. Krzysio ma z tatusiem suuuper kontakt a to dlatego, że tatusiowi na tym zależy. Zależało od pierwszej chwili- musiałybyście go widzieć podczas i po porodzie- był wspaniały! Muszę jednak przyznać, że mąż nie lubi gdy wychodzę i zostawiam go z Krzysiem ale tylko dlatego, że nie widzimy się całymi dniami a gdy już jest w domu to chce spędzić czas rodzinnie... Wytłumaczyłam mu jednak, iż ja potrzebuję spaceru, spotkania z koleżankami, łazikowania "po sklepach" i nie zastanawiania się w tym czasie czy pielucha nie wymaga zmiany... "P" to rozumie ale czasem kręci noskiem, nigdy jednak nie słuchałam wykładu i pretensji! Nie rozumiem Twojego męża. W końcu był przy poczęciu to niech będzie też przy wychowaniu!!! Ty dziewczyno masz prawo na chwilkę wyrwać się z domu! Sporo racji ma też @mycha2706. Ustalcie, że co druga sobota to czas mamy. Pozdrawiam i życzę owocnych pertraktacji...
beatka7623
A mnie się wydaje że musicie się dotrzeć A mąż musi nauczyć się być ojcem ja już pisałam że nie możesz na to pozwolić aby cię zdominował Musisz walczyć o spokój A czasem robienie na przekór pomaga (kciuki) Może jak bedzie musiał to się w końcu zacznie zajmować dzieckiem i już
mamaKACPERKA
wiesz co moj dopoki nieposzlam do pracy tez sie malym niezajmowal wogole,bo po co skoro ja jestem mi to lepiej wychodzi itd,ale stawiajac go przed faktem dokonanym ze ide do pracy niemial wyjscia i teraz jak to sam stwierdzil,jest super, on wraca z pracy odbiera malego od babci i jada do odmu i sa razem, jak to stwierdzil teraz wie ze mi lekko niebylo gdy bylam z nim calymi dniami sama ale podoba mu sie to i widze ze z kacperkiem maja super kontakt.a co do twojego meza to na spokojnie bo tak jak dziewczyny pisza moze faktycznie jest zmeczony praca,widze jak moj czasami wraca padniety po pracy a wykonuje prace umyslowa wiec siedzi w biurze to tez meczy,wiec nic na sile spokojnie porozmawiajcie bo zwiazek to pewnego rodzaju sztuka kompromisu.bo kltonia to mom zdaniem pewnego rodzaju pokazanie ze niedajemy sobie rady z czyms i wybuchamy a twoj maz doskonale zdaje sobie sprawe z tego ze ty niedajesz rady i krzyczysz.na spokojnie a moze twoj maz boi sie zostac z malym bo boi sie ze sobie nieporadzi pomyslalas o tym w ten sposob???bo moj maz tez wlasnie bal sie ze sobie nieporadzi dopiero po fakcie mi to powiedzial i tak jest do dzis ze mu na kartce pisze o i jak ma zrobic.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.