Menu

jak rozwiazac ten problem?uzaleznienie 2latka

hej pomozcie bo juz niewiem co robic,otoz moj synus 2latka jest chyba uzalezniony od 2swoich kolegow-sasiadow otoz gdy ich zobaczy jest koniec nieslucha,widzi tylko ich,ma doslownie klapki na oczach.wiem ze to moja wina bo za duzo czasu razem pozwalalam im spedzac,ale teraz to juz jest straszne,nieidzie wytrzymac, bo uczy sie od nich najgorszych rzeczy m.in bicia mnie.najgorsze jest to ze mieszkam w bardzo malej miejscowowsci i niejestem w stanie ich unikac bo ogrodek mamy obok siebie a mieszkamy az blok dalej od nich.wiec jest lipa.a nasz synus jak ich widzi to jest koniec, nieprzyjdzie do mnie,mimo ze jeden z nich go uderzy czy uszczepnie to ten nic poplacze i dalej leci do nich jak osa do miodu.juz z mezem rece zalamujemy bo niemozemy sobie z tym poradzic, gdy chcmy isc do domu z dworu czy z dzialki a oni jeszcze zostaja to jak mamy 100m do domu tak przez 100m jest histeria i przerazliwy ryk i placz jakby ze skory go obdzierali bo on niechce isc bo koledzy jeszcze sa na ogrodku i na nic zdaja sie tlumaczenia, blagania, prosby i grozby i juz mam dosc jestem w 6m-cu ciazy i pomaly niemam sily go targac za soba.a poza tym jest mi wstyd przed ludzmi jak ide a moje dziecko sie drze jakbym go ze skory obdzierala.pomozcie,doradzcie bo juz niewiem co robic

mamaKACPERKA
 886  21

Odpowiedzi

smerrfetka
Ty jesteś rodzicem i TY ŻĄDZISZ!! nie ON!! wprowadź zasady i ich się trzymaj,za nim go póścisz do kolegów powiedz mu że za godzine idzieci do domu ,i tak zrób po godzinie zabierz go do domu nie ważne że będzie płakał,darł sie czy inne rzeczy,bądź konsekwenta,możesz mu powiedzieć że jeśli sie nie uspokoi jutro nie pójdzie do kolegów i oczywiście realizujesz swój plan,i idziecie np na spacer.Jeśli będzie płakał bądź Cię bił posadź go w pokoju i powiedz nie wolno bić masz karę,zastosuj metody super niani,do skutku go sadzaj,wreszcie zrozumie że nic nie wskura!!

KONSEKWENCJA I TWÓJ UPÓR napewno zostanie wynagrodzony,jeśli móisz NIE!! znaczy NIE!!...
smerrfetka
rządzisz(kwiatek)
mamaKACPERKA
wiesz co najgorsze jest to ze sa to jedyne dzieci z ktorymi sie bawi bo innych rodzice z domu niewypuszczaja doslownie albo sa to dzieci majace cniecaly rok wiec niezbyt towarzystwo dla niego,a to bunt niejest to jego bicie bo pierwszy raz uderzyl mnie dzisiaj a nigdy wczesniej mu to sie niezdarzylo wiec ska d mu to przyszlo do glowy???gdzies to ujrzal prawda,bo ja go niebije ani klapsow mu niedaje,ja osobiscie nic do nich niemam bardzo ich lubie ale wnerwia mnie to ze trace kontrloe nad dzieckiem
agnese32
jestem za tym co Ci napisala smerrfetka .(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)
mamaKACPERKA
atena owszem masz racje ale czy ja mam pretensje czy jakies zale do tych chlopcow???sorki ale nie,nierozdrabniajmy sie na drobne bo nie oto mi chodzi
mamaKACPERKA
tak bija swoich rodzicow i siebie nawzajem
amalka
Tytuł pytania mnie zaintrygował a tu nie o uzależnienie chodzi a o pierwsze, dziecięce przyjaźnie. Niby w jaki sposób jest "uzależniony"? Najzwyczajniej garnie się do dzieci (kwiatek) Inna sprawa, że to trochę taki wiek. Tak czy inaczej musisz jasno określić zasady i pamiętać o konsekwencji w ich przestrzeganiu.
andziabuziak
mój synek na podwóreczku ma aż 3 sasiadki i ma 2 L. jeśli on robi coś co mi sie nie podoba ..tłumaczę a nawet dziewczynom (3L.,4L.) zwracam uwagę że tak się nie robi.lecz jeśli mały przegina automatycznie za ręke i do domu!
To ja jestem rodzicem,a nie kolezeństwo!
jolla30
mały garnie sie do dzieci ,chce sie bawic ale musi wiedzieć ,ze jest czas na zabawe i czas na inne rzeczy .ja tak mam ze swoim,bawi sie z dziecmi ale mówie,ze zaraz idziemy do domu,bo trzeba obiad ugotowac itp na poczatku darł sie protestował itp ale za któryms razem zrozumiał i nie mam juz problemu..a było tak,ze dosłownie,,holowałam" do domu a on sie darł..niestety ja nie moge pozwolic sobie na całodzienne zabawy na placu zabaw wiec nauczyłam go jest czas na zabawe i czas na obowiazki w domu..młody ze mna sprzata,pomagaw gotowaniu wiec łatwo mi było mu to wytłumaczyc,rzycze cierpliwosci i konsekwencji(prezent)(prezent)
tymianek
a czy z synkiem rozmawiacie przed wyjściem, mówicie gdzie idziecie, że będą jego koledzy, że jak będzie pora wracać do domu, to ma spokojnie wracać itp. Czasem mam wrażenie, że niektórzy myślą, że dziecko, to za przeproszeniem" imbecyl", któremu nic nie trzba mówić , bo nie zrozumie. Nic bardziej mylnego, dzieci trzeba trakować, jak sami byśmy chceli być traktowani. I ja, np, wychodząc z domu chce wiedzieć dokąd idę, na jak długo, co bedziemy robić podczas tego wyjścia i tego uczę mojego prawie 4 letnie synka. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. I NIGDY nie miałam z nim problemu, czy to z powrotem z placu zabaw, od kolegów, czy oderwaniem od zabawy, bo go UPRZEDZAŁAM, że jeszcze niech się pobawi, ale za 5 min idziemy..... i idziemy, nigdy nie płakał, nigdzy nie histeryzował.
Tylko trzeba pamiętać, żeby rozmawiać, tłumaczyć PRZED wyjściem, a nie w takcie zabawy, czy podczas histerii, bo wówczas dziecko i tak nie słucha.
Agata2728
a ja mam taką samą sytuację tyle ze moim sąsiadem jest 13 latek,który wciąż łazi do nas i mój 3 latek wciaż o niego pyta i jak go widzi to koniec,tyle tylko ze słuchać mnie musi,a jak nie chce to dzwonie do męża a ten mu już tam do tel. nagada:) ja tylko nie wiem jak odgonić od siebie tego sąsiada...:)
natuuusia19
zgadzam sie ze smerrfetka:)
karolincia
Zgadzam sie z Tymiakiem dziecku trzeba duuużo tłumaczyć co prawda moja jak jej tłumacze i tak nerwy pokazuje ale słuchać słucha
xkasiulax
co to znaczy nie daję rady z dwulatkiem??!!to co bedzie za kilka, kilkanaście lat...bądź stanowcza nie wyjdziesz i tyle!popłacze,pokrzyczy i przestanie!!
zona
moj kacperek ma taki ze jak widzi dzieci to leci do nich z klapkami na oczach, nasladuje ich itp. i to nie jest wina tych dzieci ze na w ten dzien umysli sobie ze mnie uderzy.tylko ten typ tak ma i trzeba szkolic i jeszcze raz szkolic. to sie nazywa bunt 3 latka, u ciebie 2 latka. i to juz nie bedzie ten samo dziecko co tylko lezalo i bylo grzeczne bo w sumie tylko lezalo. rodzicielstwo dopiero sie zaczyna i cierpliwosci zycze
rozowa82
u mnie wygada to tak ze jak mowie ze za chwile konczy zabawe i idziemy tto nei ma zmiłuj.... nawet jakby sie rzucała, krzyczała, to wracamy do domu, czasmai jest tak ze musze ja wziac po pache i niose do samochodu, smiesznie to wyglada ale jak mowie ze koniec to koniec, po chwili wie ze i tak nie wygra..... coraz cześciej zaczyna mnie słuchac..... KONSEKWENCJA i tylko konsekwencja...
alinagj1o2
Ja nie miałam nigdy problemu z dziećmi i powrotu do domu.Jak byli młodsi i byliśmy na dworze wołałam dzieci do siebie i mówiłam daje wam jeszcze 10 minut więc jeszcze kilka razy pozjeżdżajcie lub dokończcie jakąś budowle bo pójdziemy.Potem mówiłam chłopaki idziemy i szliśmy.Co do powrotu do domu zostało tak do dziś synowie sami chodzą na dwór dzwonię i tylko mówię już do domu i przychodzą.Raz zdarzyło mi się że młodszy darł się w parku bo nie chciał iść to go zostawiłam na środku drogi i poszłam potem przybiegł jak się wystraszył.Nie ważne że ludzie paczyli się na mnie jak na wyrodną mamę która zostawia dziecko.Jednak więcej taka sytuacja nie powtórzyła się.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.