Menu

Jak to jest u Was z koleżankami i przyjaciółkami?

Czy macie np przyjaciółke taką od serca na której można polegać? Jakie są wasze relacje? Chodzi mi o to czy z przyjaciółką musicie sie obowiązkowo codziennie spotkać albo do siebie przedzwonić czy wręcz przeciwnie, spotykacie sie raz w miesiącu i np raz na 2 tygodnie dzwonicie żeby sobie pogadac. I to wystarcza?
Pisze o tym, bo dzis tak mnie pewna sytuacja troszke ze tak to ujme wyprowadziła z równowagi. Mieszkam za granica i tutaj spotkać przyjaciółke to graniczy z cudem. Owszem poznaje sie inne mamy polki, ale o przyjaźń czy nawet szczere koleżeństwo ciężko. Dlatego własnie moja najlepszą przyjaciółką jest moja siostra i jak mam problem albo chce pogadać to dzwonie do niej do Polski. Od chyba stycznia jak sie zaczeły moje stresy w moim związku i po tym jak go zakończyłam, to praktycznie zerwałam tutaj kontakty z koleżankami, jak kóraś pisała czy dzwoniła, to czasem odpowiadałam, a czasem nie. Poprostu nie miałam ochoty każdej pokolei tłumaczyć , dlaczego płacze albo dlaczego jestem smutna, a jak już podchwyciły temat mojego rozstania, to normalnie aż w ich głosie było słychać jak są ciekawe poznać każdy szczegół z mojego życia. I jakoś tak to szło, kontakt z nimi mam nadal ale już nie tak często. Jedyny regularny kontakt miałam z moją siostrą no i z moja panią psycholog rozmawiałam o moich problemach (dużo mi pomogły te rozmowy).Ale była tu jedna dziewczyna... Od poczatku ciagle do mnie wypisywała, po chyba 2 tygodniach zaczeły sie jej pretensje do mnie. Ze niby ja olałam itp. Od razu jej napisałam że narazie potrzebuje chwili dla siebie i ona napisała że to rozumie. Ale przez nastepne miesiące była strasznie natrętna i za każdym razem zachowywała sie wrecz tak dziecinnie, jakbysmy miały po 5 lat a nie 30. Irytowało ja to że jej nie odpisuję, albo jak juz odpisałam, to że odpisuje od niechcenia. I dzis w końcu sie na mnie wyładowała, usłyszałam jaką to jestem niewdzięczną koleżanką...(diabel) , ze ona tyle dla mnie zrobiła... Ogólnie niestworzone rzeczy, a ja poprostu napisałam że jak nie chce takiej wyrodnej koleżanki to niech się przestanie odzywać i nie bedzie miała przynajmniej takiego stresu. Powiem wam że trochę ona mnie zirytowała, bo tak jak ja sie przez 4 lata nasłuchałam jakie miała złe i niedobre koleżanki wcześniej, tak sie okazało że ja jestm też taka i zaczeła mówić o mnie rzeczy dokładnie te same jak wtedy gdy tamte oczerniała. Już nie wspomne o tym jak mnie wyśmiała, że sama takiego faceta sobie wybrałam, a teraz *ubolewam i potrzebuje spokoju i nawet do koleżanek sie nie odezwe...* Po tych słowach to aż sie ucieszyłam, że faktycznie mały kontakt z nią miałam, bo pokazała jaką jest *koleżanką*. Ale wracając do sedna, to powiedzcie mi czy faktycznie jestem jakas *inna* tylko dlatego że jak miałam cieżkie chwile to rozmawiałam o nich tylko z 2 osobami a nie opowiadałam tego każdej napotkanej osobie? Jak wy sobie radzicie w takich sytuacjach, gadacie z kim popadnie, czy tylko z tymi zaufanymi osobami?

Anulkaa
 521  8

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli przyjaźń koleżeństwo

Odpowiedzi

czekoladka22
Ja Ci powiem tak Ja mam aktualnie dwie przyjaciółki i nie mieszkają one blisko tak ze nie spotykam sie z nimi tylko w razie jakichś problemów piszemy do siebie lub rozmawiamy przez skypa i to są takie prawdziwe przyjaciółki jedną poznałam w szpitalu jak rodziłam a drugą prze internet z ta pierwsza widuje sie tylko jak tu przyjeżdża do lekarza albo jak rodziła a z drugą jeszcze sie nie poznałyśmy na żywo. Piszemy do siebie jak mamy czas wiadomo każda ma swoje problemy, obowiązki itd. tak że jak coś sie dzieje zawsze sie odzywamy do siebie i żadna nie ma drugiej tego za złe że jej sie żali bo po to są przyjaciółki żeby pogadać na każdy temat, o wszystkim i o niczym :]
kiedyś myślałam że mam przyjaciółki tu na miejscu ale okazało sie że nimi nie były! Jedna mnie zdradziła z moim chłopakiem a druga mi próbowała wmówić że nie mogę być z moim chłopakiem w ciąży bo on twierdził że jest bezpłodny!
Tak że ja uważam że przyjaciółkę mieć lepiej na odległość:]
Justyna14
Ja mam jedna prawdziwa przyjaciolke.Juz prawie 16 lat.Nie czesto sie widujemy.Praca,dzieci.Brak czasu.Wiemy o sobie wszystko.Bywalo tak,ze ja albo ona nie mialasmy ochoty gadac jak byly jakies problemy w zyciu osobistym.Ale nie bylo z tym problemu.Tylko zdanie"jak bedziesz miala ochote pogadac odezwij sie".Nie bylo zadnego obrazania,pretensji.Wiem zawsze,w kazdej chwili moge na nia liczyc.Tak jak ona na mnie.Zreszta mialysmy okazje juz pare razy sie o tym przekonac.
Mam tez kolezanke,z ktora czesto sie widuje.O wielu sprawach rozmawiamy,ale nie o wszystkim.Wiem,ze moge jej zaufac.Jednak przyjciolka zna mnie najlepiej i przed nia moge sie otworzyc.Nieczego nie udwac.

Nie wazne z iloma osobami rozmawiasz.Z siostra,kolezanka.Masz tej osobie ufac i czuc sie z nia dobrze.Tj.,drugi zwiazek. Jednem z pratnerem/mezem i przyjaciloka/kolezanka. Z przyjaciloka"jestem" prawie 16 lat,z mezem 7.
Ja tak to czuje.
amalka
Moją najlepszą przyjaciółką również jest siostrzyczka (cukierek) Mam jednak kilka koleżanek, którym powiedzieć mogę o wszystkim. Kobietki, które ze mną popłaczą, pośmieją się a jeśli trzeba, sprowadzą na ziemię (kciuki) Nie widujemy się co dnia, co dnia do siebie nie dzwonimy- nie ma na to czasu (pout) Gdy już się spotkamy, paplamy godzinami.

Miałam przyjaciółkę, za którą w ogień bym wskoczyła. Była świadkiem na moim ślubie, miała być chrzestną Krzysiaczka. Pofyrtało się niestety, a właściwie stety...

Zapamiętaj jedno powiedzenie- "Kto przestaje być przyjacielem, ten nigdy nim nie był". Moim zdaniem bardzo prawdziwe słowa.
Runka
mam jedna przyjacioloke z ktora od kad sie wyporwadzilam do innego miasta kontak stal sie rzadszy niz jak mieszkalysmy kolo siebie (ale i wtedy nie widzialysmy sie codziennie)... czasem napisze do niej smsa i czekam z miesiac az odpisze bo wiem ze ma teraz ciezki okres w zyciu i ze jest zajeta i nie zawsze ma czas, ale jak juz dopadniemy sie do telefonu to potrafimy ponad 2 godziny paplac :) (dobrze ze obie mamy tel w tej samej sieci i mamy darmowe polaczenia do siebie), to u niej robila test ciazowy, to z nia bylam na pierwszej wizycie u ginekologa gdy sie okazalo ze test wyszedl pozytywny, to ona mnie podtrzymywala na duchu jak moje malzenstwo mialo kryzys, ja dla nie tez wiele zrobilam i nie oczekuje jedna od drugiej rewanzu.... mozemy na siebie liczyc w kazdej sytuacji mimo ze dzieli nas 140 km, ale jak tylko si epojawiam w miescie rodzinnym to pierwsze co daje jej znac ze jestem i szukamy wspolnie terminu do spotkania...

natomiast myslalam ze mam jeszcze jedna przyjaciolke ale z czasem okazalo sie ze niestety nia nie jest, ostatnio obrazila sie wielce o to ze odwolalam spotkanie z nia bo musialam wracac do szczecina, bylo to w lutym o id tego momentu nawet slowem sie nie odezwala, wielka obraz czego nie rozumiem, bo powod mialam wazny... niestety jak sie okazalo cieszylo ja jak ja mialam problemy, jak mi sie dzialo gorzej niz jej itd... ale dopiero teraz zrozumialam ze nasza przyjazn nie byla tym czym sie wydawala... przykro mi bylo przez jakies 5 minut bo wiele wydarzen nas laczylo i wiele szalonych wypadow, ale si eskonczylo i chyba teraz sie ciesze ze sie pozbylam toksycznej przyjazni
sara77777
Tak mam przyjaciółkę ,z którą o wszystkim rozmawiam.jest moją rówieśniczką,ma też dwoje dzieci w podobnym wieku więc tym bardziej tematy nam się nie kończą.ale generalnie rozmawiamy dosłownie o wszystkim i widujemy się z racji odległości tak 2x w miesiącu
Anulkaa
Dzięki dziewczyny (kwiatek)
Nena
Mam 3 przyjaciolki z czasów studiów. Nie widujemy sie często bo ja mieszkam 50 km od madrytu a one w polsce w szczecinie ale kiedy lece do polski zawsze mamy czas by sie spotkać u pogadać a rozmawia nam sie tak jakbyśmy sie wczoraj widziały. Wiem ze moge na nie liczyć bo znają mnie lepiej niż ktokolwiek inny- moge mówić ze nic mi nie jest a one i tak wiedzą ze coś nie gra! Jestem typem który innym odda serce na dłoni ale o swoich problemach ciężko mi mówić bo nie chce nimi obciążać innych. Doskonale umiem to ukryć Tylko nie przed nimi. I za to je kocham i oddalabym życie dla nich gdyby trzeba bylo.
Miałam też jedna która niestety jest teraz moja szwagierka- niestety bo po kilku latach wyszło szydlo z worka ze jedyną rzeczą na ktorej jej zalezalo byla kasa i zbliżyc sie do brata mojego Dawida! Kiedy została jego żona pokazała jaka zawistna i fałszywa jest. Ale nie żałuję- mam sie na baczności i nie ufam jak kiedyś.
A koleżanek mam dużo bo ogólnie towarzyską osoba jestem choc jak bliżej sie przyjzec to chyba płci męskiej więcej.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.