Menu

jak zaczął się Twój poród??

jak to przetrwałyście, jeśli na przykład byłyście same w domu, byłyście w stanie zadzwonić po męża itd, jak wyglądała u was ta chwila?

efektjojo
 339  18

Znajdź pytania na ten sam temat:

Poród Zdrowie zaczęcie się porodu

Odpowiedzi

oli28
U mnie poród się zaczął dużo dużo przed wyznaczonym terminem.Byłam już spakowana i spokojnie na pełnym luzie pojechałam samochodem do szpitala w drodze zadzwoniłam do męża,który był na szkoleniu.
mloda22
Ja miałam wyznaczoną datę na wywołanie porodu , bo synuś był już 3 dni po terminie. Wstałam z samego rana, na godzine 7:00 byłam już na bloku porodowym... Nikoś urodził się o 15:25 ;) więc w miarę sprawnie ;)
renata29
Pierwszy poród "wywoływaliśmy" z mężem w nocy :) Rano zaczął mnie boleć brzuch podobnie jak na początku okresu.W końcu się zorientowałam,że te skurcze są w miarę regularne.Pojawiło się też trochę krwi.Zawołałam więc męża i pojechaliśmy do szpitala.
dorka21
renata29 czyli ja w nocy z mezem wywolaliscie porod przez seks?
Beki
heheheee raczej w karty grali ;)
tlolek
pierwszy poród- zorientowałam się że to już bo miałam skurcze trochę silniejsze niż zazwyczaj i regularne co 3-5 min, telefon do położnej, spakowałam rzeczy do szpitala, przygotowałam mężowi obiad i jeszcze zdążyłam się umalować.
W drodze do szpitala odwoływałam wizytę u fryzjerki.
drugi poród- odejście wód płodowych, telefon po męża że to już, telefon do Mamy (zebrało jej się na wstępie na pogaduchy dopiero jak krzyknęłam że wody mi odeszły tak przestała gadać i przerażona odpowiedziała że zaraz będzie).
Oba porody szybkie bo ok.5,5 godz
katarynka3311
Mąż pracował w Anglii wtedy, ja byłam u rodziców w Polsce. Miałam zgłosić się do szpitala 15 września, czyli tydzień przed terminem, ze względu na cukrzycę ciążową. Jednak rano dziwnie się poczułam i odszedł mi czop śluzowy. Tato mój zadzwonił po karetkę. Po drodze mijałam się karetką z moją mamą wracającą z zakupów. Ledwo dojechaliśmy do szpitala bo miałam już 7 cm rozwarcia. Do męża zadzwoniłam w karetce, ale przyjechał dopiero po tygodniu, ze względu na pracę. Urodziłam przez cc 5 września 2009 o 10.35.
Beatka9316
To był mój pierwszy poród ze względu na to, że miałam podane 3 terminy porodu tak na prawdę nie wiedziałam na który mam się przygotować, chciałam odwlekać tą chwilę jak najdłużej się dało bo bardzo się bałam porodu... Z jednej strony chciałam już przytulić swoje dziecko a z drugiej samo słowo poród to było coś strasznego. Byłam sama w domu mąż akurat chodził, przez cały tydzień na noc do pracy leżałam sobie już w łóżku jak dostałam pierwszy skurcz to pomyślałam, że to na pewno jeszcze nie teraz, że mam jeszcze trochę czasu... I leżałam dalej no i pojawiały się następne po około godzinie zadzwoniłam do męża, że właśnie się zaczęło i do rodziców którzy niedaleko mnie mieszkają. Rodzice przyszli ja się powoli spakowałam i pojechałam do szpitala. Do szpitala dotarłam zaraz przez 22 a o 1.50 miałam już swoją dzidzie na rękach :)
malutka543
Mialam regularne skurcze co 2 minuty. Napisalam sms do meza zeby wracal do domu bylo cos kolo 20. Nie wiedzialam kiedy odczyta bo maja zakaz telefonu przy sobie wiec napisalam tez do kolezanki ktora mieszka obok po 5 minutach byla u mnie. Zadzwonilysmy do szpitala kazali wziac paracetamol i czekac co bedzie sie dalej dzialo. O 24 skurcze ustaly. Rano znowu skurcze regularnie co 2 minuty. Pojechalismy do lasu pospacerowac okolo 10 znowu dzwonilam do szpitala bo skurcze co minute kazali przyjechac na badanie. Posprawdzali dali tabletki przeciwbolowe i odealali do domu wrocilismy o 13 do domu zrobilismy obiad. Zaczynalam sie czuc coraz gorzej wiec sie polozylam. ( bol jak przy miesiaczce, wychodzilam z siebie) przyjechala siostra okolo 19 Zadzwonilismy do szpitala dopiero jak sie wydarlam ze juz nawet stac nie moge to kazali przyjechac do szpitala. Pojechalam ledwo doszlam do sali skurcze co minute. Zrobili badania, dali mi pilke do poskakania a w miedzy czasie przygotowali mi wanne i przynieali gaz rozweselajacy. Czekalismy na odejscie wod o 21;20 odeszly wody wiec kazali wczolgac sie na lozku chwile polezalan i sie zaczelo 56s i corcia byla na swiecie.
renata29
@ dorka21,no raczej seansów spirytystycznych nie urządzaliśmy (grins)
julia
Moj zaczal sie dzien po planowanym terminie... skurcze.... odszedl czop... taki sluz.. jakby z krwia pojechalam do szpitala..w sumie caly dzien nic.. ktg ok.. skurcze takie sobie.. rozwarcie... chyba zadne..:P dopiero pod wieczor sie zaczela.. jazda... skurzce masakryczne.. polozna zrobila lewatywe... kazala przejsc na porodowke.. i tak juz tam zostalam cala noc... skurcze... a rozwarcie szlo jakby chcialo a nie moglo na 2.. palce... dopiero rano sie skurzce uspokoily.. rozwarcie ciutke wieksze.. polozna cwiczyla ze mna oddechy.. i na pilce.. dla rozluznienia nio i pozniej kroploweczka.. i poszloooooo skurzce jak oszalale.. i rozwarcie.. nio i synus sie urodzil :)
olenka78
Było gorące środowe popołudnie....akurat przyjechali panowie z meblami do kuchni,by je zamontować.....mąż był w pracy.....podniosłam jedno z krzeseł,poczułam straszny ból w podbrzuszu i coś ze mnie zaczęło wypływać....więc szybko do wc,wody zaczęły odchodzić,podminowałam się podpaskami i ze strachu nie wychodziłam z łazienki....panowie pytali,czy wszystko w porzadku,a ja,że tak,ale jak przyjedzie mąż to muszę do szpitala chyba pojechać....no trochę ich wystraszyłam.....mąż niedługo przyjechał,panowie poszli....potem moja mama przyjechała,a ja zabrałam się za mycie szafek kuchennych,bo mówiłam,że jeszcze mam czas....hmmm,dostałam OPR od mamy,zjadłam jeszcze dużego hamburgera i pojechaliśmy.....
Na miejscu miałam tylko 2 cm rozwarcia,więc dostałam oksytocynę w kroplówce....i zaczęło się,skurcze tak bolesne,że wymiotowałam....miałam ciśnienie podwyższone,nie wiem,może ze strachu,więc dostałam coś na obniżenie....po tym tak mi serce waliło,że ledwo oddychałam,a położna kazała mi chodzić i mówiła,że to skutek uboczny leku...nie dałam rady spacerować....rozwarcie wolno postępowało,dopiero,gdy dostałam dolargan plus miałam wykonywany masaż szyjki,poszło błyskawicznie....córa urodziła się o 5:35.....mnie dodatkowo nacięli krocze plus czyścili ,bo całe łożysko nie urodziło się.....
Pamiętam,jakby to było wczoraj.....
A rano sobie wstałam z łóżka i prawie zjechałam,więc miałam zakaz wstawania.....no i długo do siebie dochodziłam.....
Z mojej strony to tyle(krejzolka)
amalka
Zaśpiewaliśmy tacie "100 lat" (urodziny miał akurat), siadłam do komputera bo obserwowana aukcja słonia na biegunach się kończyła, aukcję wygrałam i... odeszły mi wody (grins) Godzinę później zaczęły się lekkie skurcze i kolejne fale wód. Później były 3 parcia i już tuliłam Krzysia.
ewlirinka
Miałam zaplanowane cięcie na 25 lutego(pon), także spokojnie pojechałam sobie do mamy na weekend. W sobotę czułam się jakoś tak inaczej, ciągle coś jadłam i chodziłam do toalety i tak "przebimbałam" cały dzień. Około 24 zjadłam 5 wielkich smażonych klopsów z majonezem i poszłam spać. Cóż długo nie pospałam, bo wstałam jak oparzona i pobiegłam do toalety, bo "coś" mnie zalało. Pomyślałam sobie " no ładnie posikałaś się i to jeszcze nie w swoim łóżku". Dopiero po 10 min zorientowałam się, że coś długo sikam i o zgrozo mogą to być wody (rofl). Poszłam obudziłam mamę tekstem "mamuś chodź, bo chyba mi te wody odeszły". No i się zaczęła panika mamy...dzwoniła a to do siostry, a to do babci zapominając o mnie biednej siedzącej na toalecie:] Dopiero jak krzyknęłam i powiedziałam, że jedziemy do szpitala, to uparła się, że zadzwoni po karetkę:] Cholera ostatnie czym chciałabym jechać do porodu, to właśnie karetką. W nocy dotarłam do szpitala w między czasie poinformowałam męża i napisałam wiadomość do mojego ginekologa, że zaczęło się wcześniej i czekałam do rana na cc z lekkimi bólami i ciągłymi wędrówkami do toalety. Mój ginekolog dojechał ok. godziny 7, popytał, pogawędził i dopiero o 9 weszłam na stół, a o 9.25 już mogłam dać buziaka mojemu synkowi.
Tak się rozpisałam, ale czuję się jakby to było wczoraj i pamiętam każdy szczegół.
kama86
Ja tez pamietam jakby to dzis bylo.Wieczor po kolacji wigilijnej zaczal mnie pobolewac brzuch jak na okres.Poszlam sie polozyc i zaczelo sie budzenie prawie regularne co 50-40-30min ..
Rano skurcze sie nasilily zeszlam do toalety,z tesciowa pogadalam chwilke i poszlam sie polozyc.Przeciez dzis rodzic nie bede bo sa swieta Boze Narodzenie a do tego termin mam dopiero za dwa tygodnie.Nie zdazylam sie dobrze na lozku ulokowac bo mi wody odeszly.No i sie zaczelo..Panika,placz,karetka(zima sniegi po pas samochodem wyjechac sie nie dalo)kierunek szpital..Godz 8:30 juz na porodowce po badaniu rozwarcie na 5 palcow..O 22:05 mamy naszego syna w ramionach.;)
iwus198920
Po 3 tyg pobycie w szpitalu wyszłam do domu pobyłam 2 dni całą noc wymiotowałam a rano pojechałam na pogotowie i urodziłam. mąż miał przylecieć 2 tyg przed terminem z Norwegii niestety nie zdążył na poród a z drugim synkiem to będąc w szpitalu rano miałam wyjść już mąż był gotowy po mnie przyjechać a tu niespodzianka zaczął się poród :) mąż przyjechał i był przy porodzie :)
czekoladka22
ja miałam na tyle szczęścia ze zawsze był przy mnie mąż więc dzwonić nie musiałam :] u mnie zawsze dzieci sie w nocy rodzą więc jak się zaczęły skurcze to 2 godzinki i było po wszystkim :]
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.