Menu

Jaki był Twój ulubiony nauczyciel?

Dziś Dzień Nauczyciela, więc może warto choć przez chwilę pomyśleć o tych pedagogach, którzy po części nas ukształtowali i wychowywali na drodze ku dorosłości. Miałaś swojego ulubionego nauczyciela? Jaki on był? Jak pozostał Ci w pamięci? Jak wspominasz swoje czasy szkolne?

NetMamaTeam Team
 574  13

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli Szkoła i Kształcenie szkoła nauczyciel

Odpowiedzi

LaMandragora
Bylam trudnym dzieckiem, chociaz latwo sie uczylam.
Nauczyciele ogolnie dali mi poczucie, ze szkoly publiczne to rzeznie talentow.
Jedna nauczycielka, ktora umiala dotrzymac mi kroku i wiedziala, ze do celu musze/moge dojsc jedynie swoja wlasna droga...
i dla niej wielki szacunek do tej pory...
A... to byla nauczycielka od polskiego... na koniec podstawowki.
Pozniej juz takich nie spotkalam.
Kobietka nowoczesna bardzo... i niekonwencjonalna.
Runka
ze szkoły srednoej dobrze wspominam nauczyciela od historii (z czego historii nie lubie), jego zajecia nie byly ciekawie prowadzone,
oraz dizewczyna, ktora prowadzila z nami teraz zajecia z rachunkowosci, mimo iz byma naszym wykladowca nie wstydzila sie mnie zapytac co sadze o tym czy tamtym bo ona chyba sie myli (mialysmy podobny staz pracy i nauki w rachunkowosci)
amalka
Pierwszego dnia liceum, na pierwszym apelu przedstawiane było grono pedagogiczne. "Panią od fizyki" uczniowie wygwizdali... Kosa z niej była, nauczyciel wymagający, surowy... Przynajmniej taką miała reputację. Wraz z koleżanką zajęłyśmy pierwszą ławkę od biurka (ponoć tam siedzącym dawała pani "X" spokój) Mój początkowy strach i niechęć, zamieniły się w sympatię do pedagoga i fascynację nauczanym przezeń przedmiotem. Z fizyki byłam najlepsza w klasie, 2-3 w szkole. Miałam maturę zeń zdawać (grins) Żaden inny nauczyciel nie zaszczepił we mnie zamiłowania do swej specjalizacji.

Ps. Żeby było śmiesznie- z matematyki byłam noga totalna, czym wprowadzałam wszystkich w osłupienie (grins)
amalka
Ach! Uwielbiałam również wykładowcę z socjologii. Taki dziadziunio "z jajem". Często wplatał w wykłady anegdoty ze swego życia a życie miał fascynujące.
oli28
Ja ze szkoły średniej bardzo dobrze wspominam pana od geografii,był strasznie wymagający,ale w bardzo ciekawy sposób umiał przekazać swoją wiedzę.
tlolek
z podstawówki pamiętam polonistkę, ale niestety negatywnie. Skutecznie zabiła we mnie chęć czytania, chęć poznawania swojego rodzimego języka...Matematyczka także nie lepsza była (miała swoich pupili, resztę trzeba było gnębić)
W pierwszej klasie LO dostaliśmy "polonistkę" której mottem było "3xZ" (sama to powiedziała) czyli zakuć, zdać, zapomnieć. Nie było kogoś na lekcjach, wystarczyło przeczytać "czarne ściągi" albo je przepisać ponieważ "polonistka" ograniczała się do informacji w nich zawartych.
Później dostaliśmy nowego polonistę, faceta z pasją. Zakochałam się w tym jak opowiadał, zarażał słuchaczy tym co kochał, miał ogromną wiedzę i umiał ją przekazać (oczywiście tym co chcieli słuchać) i był po prostu inteligentny (nie ograniczając się tylko do swojej dziedziny) przy czym nie wywyższał się, na jego zajęciach można było poruszyć każdy temat.
MamaMateuszka
Z liceum to była kobitka od biologii, wszyscy potrafili się nauczyć, umiała podejść do każdego a na lekcjach opowiadała sprośne dowcipy co niewyżytym nastolatkom podobało się najbardziej(grins) Kiedyś lubiłam też historię ale babeczka w liceum skutecznie mi ją obrzydziła:-( Na studiach wspominam facecika od logiki, malutki, chudziutki a jak coś tłumaczył, to z taką pasją, że skakał po całej sali(grins)
clyde22
Ja najmilej i najlepiej pamiętam tych nietuzinkowych pasjonatów i wymagających. Wymagali, ale umieli tez sprzedać i rozkochać w swoim przedmiocie. Z podstawówki matematyczkę - na jej przedmiocie bazuję do dziś, pracuję... Odcisnęła we mnie trwały ślad.
oli28
W liceum miałam nauczyciela,który na lekcję przychodził z wielką łaską,najlepiej dla niego było jak uczeń siedział cicho i nie miał nic do powiedzenia.I ciągle zerkał na zegarek,kiedy minie 45 min.Z jego lekcji nie wyniosłam nic,dobrze,że miałam zapał do nauki to nadrabiałam to w domu.
clyde22
W podstawówce mieliśmy takie drobniutkiego Stasia, uczył nas geografii i miał pociąg do trunków. czasem ciężko go było zrozumieć, ale lekcja zawsze była wyłożona solidnie. Koleś był chyba najwszechstronniejszy z całego "szacownego grona". Uczył i historii, i muzyki (również grał na instrumentach). Jak krzyżówki rozwiązywaliśmy i nie znaliśmy jakiegoś hasełka, nie było problemów, żeby na lekcji po legalu nam pomógł. (kciuki)
clyde22
No właśnie!! Dziś woźnym, kucharkom i sprzątaczkom też składamy życzenia!
renata29
Gościu od konstrukcji budowlanych.Miał ksywę "Bunkier" :) Był surowy i wymagający.Wszyscy się go bali.Do innych klas właziliśmy stadem,jak przysłowiowe bydło a do niego kulturalnie,ustawieni pod ścianą czekaliśmy na otwarcie drzwi.Bardzo go lubiłam.Świetnie opowiadał.Miał ciekawe podejście do wielu spraw.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.