Menu

Karate dla 7 latka?

Witajcie mam takie pytanie odnośnie karate.Moje dziecko prosi mnie bym go zapisała na karate w szkole.Zaczyna teraz 1 klase.Szczerze ja się boję.Ze stracę mojego spokojnego delikatnego synka .boje sie że nauczy sie agresji .Juz nie powiem że boje sie o jakieś urazy złamania itp .Pewnie przesadzam ,ale nie wiem co myśleć.Poradźcie mi, sa tu mamy dzieci uczęszczające na takie zajęcia już od 1 klasy ?Jak dzieci sobie radza.A może lepiej poczekać jak bedzie starszy?

aniol
 901  17

Znajdź pytania na ten sam temat:

6-13 lat Czas wolny i Sport karate sport

Odpowiedzi

Runka
moj siostrzeniec w wieku 7 lat chodzil na ajkido, wcale nie stal sie bardziej agresywny, byl bardziej zwinny, wyrobil sie ruchowo, chodzil przez 2 lata, potem mu sie znudzilo,
jagoda30
mój syn od zeszłego roku szkolnego chodzi na zapasy.Super sprawa,mistrzem świata pewnie nie zostanie,ale bynajmniej rusza się,czegoś uczy,nie siedzi w domu.I nie zrobił się jakiś bardziej agresywny,moim zdaniem jeśli dziecko ma ku temu skłonności to i bez trenowania sportów walki będzie rozbójnikiem.Na takich zajęciach dla dzieci stawiają na rozwój ogólny.
Maciek teraz skończył 7 lat.
irekzboralski
Mój syn od pól roku chodzi na taekwondo i żadnych oznak agresji w nim nie zauważyłam odkąd zaczął uczęszczać na zajęcia
sheryl
E, nie przejmuj się, tam jest "antyagresywna filozofia" ;). Mój brat trenował długo karate i miał wtłaczane, że nie wolno tego używać do atakowania innych, tylko do obrony.
Mój mąż był na zajęciach pokazowych w przedszkolu i bardzo mu się podobało. Wyrabiało dyscyplinę w dzieciakach. :) Też bym chciała zapisać mojego, właśnie po to, żeby umiał się kiedyś obronić.
MMama1975
Super sprawa dla chłopaka, jak najbardziej polecam. Będzie miał okazję się "wyładować", będziesz w przyszłości o niego spokojna, bo w razie czego sam się obroni (glaskac)
amalka
Osobiście jestem ogromną fanką sportów walki i wszelakiego mordobicia (z K1 na czele) (grins) Nie zmienia to jednak faktu, że gdyby Krzysio miał chodzić na zajęcia uczące "jak się naparzac", w życiu bym się nie zgodziła! A jednak od września Junior śmigał będzie do szkoły Wing Chun.
W sztukach walki nie chodzi stricte o wpojenie uczniom metod mordów gołymi rękami. Adepci uczą się wyciszenia, samokontroli, skupienia uwagi... Poznają własne ciała, zyskują sprawność fizyczną. Jak dla mnie same plusy (kciuki) Jeśli do tego dziecię będzie się czuło bezpieczniejsze i pewniejsze siebie, jestem na tak.
amalka
Apropos Wing Chun- kto nie oglądał, polecam film "Ip Man". Warto oglądnąć.
Kordelia
Mój 6 letni syn chciałby chodzić, ja też uważam, że to fajna sprawa, ale niestety w pobliżu mnie nie ma takich zajęć (pout)
lola86
Chodziłam całą prawie całą podstawówkę potem zamieniłam na boks . Jak chce jak najbardziej , człowiek zasługuje na to by móc się obronić . A w dzisiejszych czasach przyda mu się na pewno .
tymianek
Mój syn zaczął chodzić rok temu, mając 6 lat na taekwondo. Zajęcia takie uczą dzieci równowagi, sprawności, dzieci pięknie się tam rozciągają , a co najważniejsze uczą się dyscypliny, jak w wojsku słuchają komend trenera oraz wpajane jest im już na pierwszych zajęciach, że jest to nauka samoobrony i nie wolno wykorzystywać tej wiedzy w innym celu. Dodatkowo dzieci poznają kilka słów i zwrotów w języku koreańskim, jakich używa trener na zajęciach. Oczywiście takie zajęcia kończą się po roku egzaminem na kolejny pas/belkę - syn ma biały pas z żółta belką, co motywuje dzieci do dalszego trenowania.
W tym roku szkolnym, czyli już od przyszłego tygodnia syn dalej będzie uczęszczał na zajęcia, a w przyszłe wakacje chciałby pojechać na obóz sportowy ( ze swojego klubu oczywiście) - ale to to zobaczymy. Także warto, zdecydowanie.
aniol
Bardzo wam dziękuje za odp.i chyba macie racje.Po prostu pójdę z nim na pierwsze zajecia bo są darmowe i zobaczymy.niech mały sam zadecyduje.Plus taki że nigdzie nie musze z nim jezdzic bo w jego szkole bedą zajęcia.Tylko ciut drogie jak na moją kieszeń ale nie chcę mu odmawiać.
tymianek
u nas przez pierwszy tydzień zajęć rodzice mogli przychodzić i popatrzeć na ćwiczące dzieci, kolejne popatrzenie to na egzaminie (kciuki). Poza tym zajęcia opłaca się co miesiąc, raz na pół roku, bądź za cały rok - do wyboru ( tzn. tak jest u nas), więc ja płaciłam w tamtym roku co miesiąc, bo właśnie nie wiedziałam czy syn będzie chciał chodzić, a zawsze można zrezygnować. A tak z ciekawości, to jaki jest koszt takich zajęć? U nas kosztowały na początku 110 zł za m-c, po nowym roku coś tam pozmieniali, że "stali się" klubem i koszt się zmniejszył do 85 zł za m-c.
aniol
Tu jest 80 zl miesiecznie ,ale pierwsze 2 godziny próbne za darmo.Synek zastanawia sie cały czas bo ogólnie interesuje sie karate i tańcem i zobaczymy co wybierze.Ja mu wytłumaczyłam wszystko decyzja należy do niego .Nie chce aby miał do mnie jakieś pretensje.Mi rodzice na nic nie pozwolili jak byłam dzieckiem i jestem nie spełniona wiec jemu daje wolna reke.Tylko wkurza mnie podejscie męża bo twierdzi że mały po miesiacu zrezygnuje bo mu sie znudzi że te kursy to idiotyczne.Bo karate niefajne a taniec małego hip hop interesuje to dla meża fatalne bo on nie toleruje takiej muzyki..Ja tam bardzo lubie.CZas pokaże.
aniol
Własnie ciagłe podcinanie skrzydeł.Chociaż kursy nie sa tanie ja zacisne zęby i dam dziecku szanse zobaczyć i niech popróbuje .Ja bardzo chciałam spiewać i juz prawie by coś z tego było ale rodzice mi nie pozwolili itd...do tej pory mnie to boli.Ja uwielbiam każda muzyke.Kiedyś metalu również.Teraz wole gotycką muzykę. Haggard zespół muzyczny grający symfoniczny gothic metal.To moje klimaty ale i disco polo lubie .Mały zdecydował że mam go zapisać na taniec hip hop.raz w tyg 70 zl po godzinie.Zapisałam go do szkoły tańca Eskulap,nie wiem czy dobra.Anna Bosak tam sie uczyła.!0 minut od domu autobusem wiec blisko.Zobaczymy.
amalka
Oj... Jak ja Was rozumiem... Mieszkałam w pipidówku, gdzie wrony zwracały a psy dooopami szczekały. Bez samochodu ani rusz, a że mając lat kilka raczej prowadzić nie mogłam- liczyć musiałam na tatę. Ten z kolei do wożenia córy na zajęcia nie był specjalnie skorym, a szkoda. Od zawsze nauczyciele pchali mnie w kierunku szkół plastycznej i muzycznej. Szanse zaprzepaszczono niestety... Później był obóz konny i moja totalna miłość do "mustangów". Jakiś czas jeździłam ale szkoła przeniosła się koło 20km dalej i "kij bombki strzelił" (pout) Dobrze, że jeśli chodzi o harcerstwo byłam już niezależna... Dlatego pozwalam dziecięciu próbować wszystkiego. Była już szkółka pływacka, robotyka, botanika, języki- angielski oraz niemiecki, przy czym ten drugi zaskakująco Krzysiowi "wchodzi". Od września wracamy na większość zajęć, plus sztuki walki. Dopóki się Junior nie znudzi, będę go nań prowadzała. Fundusze muszą się po prostu znaleźć. Jutro mamy szansę na uzyskanie stypendium naukowego. Trzymajcie kciuki.
Jezycjada14
e tam, jak ja byłam mała to mnie rodzice zapisali na judo dla maluchów, a byłam jeszcze e przedszkolu, czyli z 5 lat pewnie miałam
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.