Menu

karmienie

czy ktoras z was miala tak,ze po przykrych przezyciach przy karmieniu dzidziusia piersia,po nastepnym porodzie nie chciala nawet probowac karmic i brala cos by zasuszyc pokarm.byla dzis u mnie znajoma i powiedziala ze jak urodzi to niechce nawet slyszec o karmieniu piersia i ze do szpiatala juz weznie mleko i butelke.wiem ze mleko matki jest najlepsze ale co zrobic:(

izolka
 748  14

Znajdź pytania na ten sam temat:

piers pokarm zasuszenie

Odpowiedzi

Ada3610
ja po porodzie karmiłam 2 dni, mleko leciało z krwią. Synek nie najadał się i był dokarmiany, ja dostałam tabletki na zanik laktacji. Przy drugim dziecku też bym wzięła butelkę i mleko do szpitala.
Matina
No cóż, ja własnie jestem taka egoistką bo od poczatku wiedziałam, że karmić nie będę. Nie sądzę, że karminie piersią to "najbliższa bliskość" z dzieckiem.
Ada3610
Matina(klaszcze)
syla
Witam ja tak jak Matina zadnego mojego dziecka piersią nie karmiłam i nie uwazam ze karmienie piersia to najblizsza blisokść
karolincia
A ja tam próbowałam i bardzo miło to wspominam mimo że trwało krótko
Maffi
Ja to jestem odwrotnym przypadkiem, w ciązy mówiłam sobie, że jak będe miala problemy to nie bede siebie terroryzować... i nie będe karmić. Po porodzie mały mi tak poorał sutki, że na jednej piersi miałam mega krwiaka, a drugi sutek miałam naderwany... mleko też leciało z krwią, mały mi nawet kupke taką dziwną robił, bo, tą krew zobaczyłam dopiero jak mleko odciągnęłam laktatorem, i było nie białe, a praktycznie pomarańczowo-czerwone... Potem dostałam zapalenia i 40,2 stopnia gorączki, a i tak chciałam dalej karmić... i do teraz ubolewam nad tym, że podaje malemu sztuczne mleko... ale u nas inaczej chyba się nie da... w każdym razie cały czas się staram tą laktacje jakoś utrzymac chociaż na takim poziomie jak teraz...
I bliskość jest ogromna, mama i dziecko to jedno, takie karmienie to dla mnie jak przedłużenie ciąży.
Maffi
Gsak no właśnie, ktoś nie spróbuje i mówi z gory że nie lubi, nie da rady... Dla mnie to jest zwykłe "nie chce mi sie" bo i po co się męczyć, jak można dac sztuczne, szybko, sprawnie, a pierś... no to trwa dlużej, boli... jest bardziej uciązliwe...
kinia373
(kciuki) Tak mówią, że mleko matki jest najlepsze, ale każda mama wie co dla jej dziecka będzie dobre. Ja miałam cesarkę, byłam na antybiotykach(oczywiście z winy lekarzy,ale to dłuższy temat) i moje mleko było gorzke, wiec córka nie bardzo chciała pić no i przy wadze 1880 nie miał siły ciągnąć piersi. Początkowo próbowałam ją przyzwyczaić do piersi, ale ona wolała butelkę i tak zostało.Prawie nie chorowała, do 2 lat raz miała katar.A co do więzi z dzieckiem to uważam, że karmiąc butelką też się okazuje miłość swojemu maleństwu, bo nie ma nic gorszego jak sflustrowana karmiaca piersią mama, która robi to tylko dlatego, ze tak trzeba.
amalka
Karmiłam piersią krótko- mimo moich usilnych starań, pokarm zanikł, jednak te 2- 3 miesiące wspominam wspaniale (cukierek) Bardzo przeżyłam "przejście" na butlę i czułam się mamą gorszej kategorii... Wszędzie, każdy pytał czy mały jest na cycusiu co wpędzało mnie w okropne poczucie winy...

Trudno mi oceniać postawę kogoś, kto ma negatywne doświadczenia... Każdy decyduje za siebie i ma do tego prawo. Znam jednak kobietę, która mimo pogryzionych sutków, 3 zapaleń piersi, wycia z bólu i całego tego cierpienia, nadal walczyła. Synka odstawiła od cycusia gdy ten miał 4 lata! Myślę, że warto spróbować by wiedzieć o czym mowa lub by zamienić złe wspomnienia na te cudowne (grins)
kinia373
(kciuki) No i zeby była jasność nie odradzam karmienia piersią, bo jak Bóg da to moje drugie maleństwo będe karmić piersia(kciuki), a koleżanka może jeszcze zmienić zdanie, bo same wiecie, że po porodzie hormony szaleją i wszystko może się zmienić, wieć mocno trzymajmy kciuki
piasekpustyni
Bestyjka zgadzam się z Tobą w 100% i też doznałam przykrości ze strony personelu w szpitalu typu "matki w obozach koncentracyjnych karmiły..." Ty po odciąganiu miałaś luxus, bo u mnie po pół godzinnym pompowaniu było 2-3 krople... ja z tą presją do dziś nie mogę sobie poradzić, a Mały za miesiąc skończy rok...
MamaMaya
dla mnie karmienie to był koszmar - juz przed porodem snilo mi sie po nocach jak karmie moje dziecko tyle tylko że w tych snach mleko lecialo strumieniami a dziecie bylo mega zadowolone, w rzeczywistosci bylo kompletnie inaczej mała za nic nie chciala ciagnąć , wszystkie położne pomagały mi ją przystawiac i żadna ale to żadna nie umiała mi pomóc pociły sie przy tym a potem bezradnie rozkladaly ręce. wypróbowałam chyba z 10 rodzajów nakładek silikonowych, odciągałam mleko do butelki ale po godzinie to moze z 30ml miałam... tragedia, a w szpitalu mówily mi ile ja to pokarmu mam! a w domu wystarczyl ciasniejszy stanik i juz po 2-3 dniach po mleku nie bylo nawet śladu! przez tą cała presję czułam się jak najgorsza matka na świecie, w szpitalu to miałam ochotę umrzeć bo taki stres przeżywałam w zwiazku z tym że nie umiem nakarmic wlasnego dziecka, szok! dni po narodzinach mojego dziecka bo byl najgorszy okres w moim zyciu - a przeciez powinno byc zupelnie inaczej! czesto mysle co by bylo gdybym miala miec kolejne dziecko, wiem na pewno że chcialabym sprobowac je karmic, ale gdyby sytuacja sie powtórzyla na pewno nie pozwoliłabym aby znów przezywac taki stres i od razu przeszla bym na modyfikowane a polozne w szpitalu mogly by mi skoczyc!
Achcha
Miałam problemy z karmieniem piersią pierwszego syna. Czułam się się z tym b.źle, miałam poczucie winy. Gdy byłam w drugiej ciąży postanowiłam, że zrobię WSZYSTKO by drugiego karmić. Postarałam się i trwało to ponad dwa lata. Wystarczy się chyba pozytywnie nastawić.

Co to za język: "najbliższa bliskość"?(smiech)(smiech) I jak można ocenić wartość czegoś czego się nie doświadczyło?
JustiSam
Karmienie piersia to najblizsza bliskosc z dzieckiem, zwlaszcza gdy dziecko jest cycomanem (jak moja Hanka) Takie jest moje zdanie.(awve) Aczkolwiek karmienie piersia to bardzo duze poswiecenie i meczarnia niesamowita (zwlaszcza gdy dziecko jest cycomanem). Nie bede nigdy ganic zadnej kobiety z tego powodu ze karmic piersia nie chce bo nie kazdy jest w stanie az tak sie poswiecic,ja sama sie dziwie ile potrafie wytrzymac. To chyba bezgraniczna milosc matki. Nie wiem jak to bedzie gdy urodze kiedys drugie dziecko. Chcialabym karmic je piersia ale gdyby sie okazalo ze bedzie takim samym cycoholikiem jak Hanka to moge szybko zrezygnowac bo nie bede miala wtedy czasu nawet sie ubrac, a co dopiero zajac sie Hanka i mezem i domem. A moze znowu wygra milosc matki i bede spedzac 24 godziny na karmieniu? (grins)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.