Menu

kochane doradzcie co mam zrobic bo juz brak mi sil

otoz chodzi o moich rodzicow, uwazaja ze odkad jestemz moim mezem to sie od nich odsunelam i ze zmienilam sie na gorsze,ze zamknelam sie w sobie itp,ze dopoki bylam w domu to bylo wszystko super tylko,ze u mojego ojca jakakolwiek proba rozmowy to jest monolog tzn on prawi kazania i moraly a ja go musze sluchac i najlepeij robic to co on mi powie, a ze jest inaczej to ma problem, dzis znow sie przez nich poplakalam boz apytali czemu do nich nieprzyjezdzam sama bez meza, czy mam zakazane jezdzic do nich sama co jest glupota oczywiscie,a czemu niejezdze bo niemam ochoty sluchac ich moralow i dobrych rad, jak to tata okreslil chce porozmawiac o moim zyciu w domu, w seksie milosci itp, bo gdzies musi byc problem, tylko,ze powiem jak jest ja niejestem typem mojej siostry (ktora z kazdym problemem leci do mamy i taty i ich slucha jak pana Boga)nawet jesli chodzi o sprawy lozkowe,ja uwazam ze mam swoj dom i swoje sprawy i niemusze mieszac do tego rodzicow,niewiem jak mam z moimi rodzicami rozmawiac wiecznie tylko slysze dobre rady a niepamietam kiedy uslyszalam jakas pochwale za co kolwiek,wiecznie tylko ich dobre rady!!!!!czy w tez tak amcie???ja niechce sie im spowiadac z swoego zycia i co najlepsze moj ojciec zyczy mi zebym kiedys miala taki sam kontakt z moim dzieckiem jak oni maja ze mna, on uwaza ze to zle ze slucham co mowi jego siostra (mam z nia super kontakt)on uwaza ze to oni wiedza wszystko lepiej,tylko jak narazie to bardziej na rodzine meza moge liczyc niz na moch rodzicow,powiedzial mi rowniez ze ludzie (niewiem kto,niepowie mi tego)mowia ze nieidzie ze mna porozmawiac wogole,ze zawsze niemam humoru.a to guzik prawda.doradzcie co mam zrobic moze rzeczywiscie cos ze mna jest nietak???????????????

mamaKACPERKA
 719  9

Znajdź pytania na ten sam temat:

Partnerstwo i Rodzina moi rodzice

Odpowiedzi

rozowa82
boze swiety to ile ty masz lat ze oni chca cie uwiadamiac i o życiu rozmawiac (krejzolka)
@gochasta ma racje powiedz im to co nam napisałas i tyle, jak sie obraża trudno(krejzolka)
monka21m
Śmieszni są. Ja uważam, że są takie sprawy o których można z rodzicami pogadać i mogą oni wyrazić swoją opinię na dany temat, ale absolutnie nie powinni ci czegoś narzucać i kazać czegoś robić. To jest Twoje życie i Twoja sprawa. A Twój tata to widzę człowiek, który nie cierpi jeśli ktoś robi coś nie po jego myśli. Nie wiem jak jest, ale mnie się wydaje, że Twoja mama się mu podporządkowała i nie ma już własnego zdania w tym związku. Także nie przejmuj się (a przynajmniej staraj) i uszy do góry.
mamaMaksa
miałam podobny problem z moimi rodzicami jak się wyprowadziłam z rodzinnego domu mama obrażona na cały świat a tata prawił morały i kazania a potem się czułam winna trwało to rok a mieszkamy w tym samym mieście dzielą nas dwie przecznice w mojej sytuacji pomogła rozmowa mojego męża z moim tatą
ADAMSKA98
powiedz rodzicom ze to twoje zycie i o pewnych sprawach a szczegulnie tych uzkowych czy o sexsie niechcesz z nimi o tym mowic to chyba jest twoja sprawa a nie ich ,

mojm zdaniem to oni by chcieli wszystko wiedziec co robicie gdzie chodzicie itd ,musisz z nimi porozmawiac ze ci sie to nie podoba

a czemu masz bez meża jeżdzić do nich niech ci to wytlumaczą
ADAMSKA98
sory za byki
mamaKACPERKA
czemu mam bez meza jezdzic wlasnei dlatego by mogli mi glowe suszyc i prawic moraly bo moj maz zaraz jak moj tata zaczyna to mowi jakie on ma zdanie, tak wiem ze on chce bym robila to co oc chce bo dopoki niepoznalam mojego meza to tak robilam.powiem im to zaraz dzisiaj bo juz mi psychika siada, dzieki kochane takie przyjaciolki jak wy to rzadko mozna spotkac, dzieki(prezent)(prezent)(prezent)(prezent)(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)
ADAMSKA98
to jerzdzij dalej z męzem ,a jak beda coś gadac to powiedz ze sama nigdzie nie jerzdzisz wkońcu jesteś mężatką to z męzem przyjerzdzasz
Milki
jak dla mnie to oni nie wiedzą czego chcą i nie moga sie pogodzić że nie jestes już małą dziewczynką i masz swoją rodzine i swój dom. moja mamusia jest dokładnie taka sama ona by wybrała nam wszystko i każdą decyzje za nas podjeła(mnie i siostrę) tylko że ja się buntować zaczełam na początku byłam wyrodną CÓRKĄ teraz już jest normalnie
elinka
troche jakbym czytala o swojej tesciowej i moim mezu - oczywiscie wszystkiemu winna jestem ja :) ona tez nie moze sie pogodzic z tym, ze jej dorosly syn ma SWOJA rodzine, SWOJE sprawy i priorytety i jej juz nie tak latwo krecic calym tym cyrkiem odkad jestem ja :)


moja rada: postarac sie nie przejmowac... tym bardziej, ze nie mieszkacie razem i latwiej jest przez to utrzymac "zdrowy" dystans
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.