Menu

kot

Dziś dzień kota, więc pytanie brzmi czy macie kota? Jakiegokolwiek kota? (grins)

renata29
 502  21

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli kot

Odpowiedzi

kama86
Ja mam! czasem w glowie(smiech)
Elfka
Nie mam, nie przepadam,nigdy bym nie skrzywdziła oczywiście, wolę jednak inny zwierzyniec. Niemiłe doświadczenia mam z kotami, ale to wina głupich ludzi co im pozwalali po moim talerzu łazić jak w gościach byłam. Ciężko jest takiego kociaka ogarnąć co by go ułożyć, chyba to niemożliwe wręcz.
tlolek
mam nawet kilka...
mój i tylko mój ten osobisty :)
nasz domowy (ruda kotka-pers)
ponad 10 podwórzowych (zwykłe dachowce)
amalka
Miałam kiciulę. Oddaliśmy ją jednak w dobre ręce, gdy Krzysio zaczął raczkować. Limonka ma naprawdę kochających właścicieli i żyje jej się jak w raju. Na fotkach wspominki (grins)
amalka
A to uwielbiam (cukierek) Jakość fatalna, bo zdjęcie robione "tosterem" 8 lat temu (grins)
amalka
Ps. Gdyby nie to, że nasza kicia była demonem zniszczenia (pozdzierane tapety, potargane obicie tapczanów, ogryzione kanty mebli, pozaciągane firany...) oraz fakt, iż po naszym domu biegają gryzonie wszelkiej maści- mogłabym mieć "mruczka". Bardziej mi to odpowiada niż psina (choć i psiaki uwielbiam, jednak tylko u kogoś hehe)
Elfka
Kot demolka, tego się boję właśnie. Nasza psina zaś rozrabia na placu...nic nie posadzisz, dziury zakopujesz, łatasz ogrodzenie i brud nosi, ale coś za coś ;-) Już sobie nie wyobrażam naszego życia bez tych dwóch olbrzymów. Olać drzwi i schody,,,nikt się tak nie cieszy na mój widok jak one...zapewne z wielkiej miłości, a nie dlatego, że je karmię i znowu chcą jeść(bach)(bach)(bach)(smiech)
Elfka
Słodziaszne te foty Kasiu ;-) Choć ja zwierzaków do łóżka nie wpuszczam to rozczuliły mnie ;-) Każdy robi jak lubi oczywiście, jedni uwielbiają spać z pupilami , ja jednak wolę w łóżku tylko "człowieków" ;-)
amalka
Do Krzysiowego łóżeczka nigdy kicia nie wskoczyła. Wiedziała, że nie może. Gdy maleństwo spało, ona warowała pod drzwiami. O tym, że się nasz Skarbuś budzi, informował nas kociak (grins) Zaczynała wędrować wzdłuż drzwi, głośno mrucząc i miaucząc. Urocze to było.

Na nasze łóżko wskakiwała, bo od maleńkości spała z nami. Próbowaliśmy uczyć kocię "komarowania" w legowisku, jednak (dosłownie) płakała, póki nie zabraliśmy jej do siebie.

Gdy byłam w ciąży, non stop pchała mi się na brzuch i spała. Im bardziej Krzysio kopał, tym głośniej mruczała (grins) Po porodzie mój mąż zabrał pachnące Krzysiem ciuszki do domu. Robił tak do czasu, gdy wróciliśmy ze szpitala. Limonka nie odstępowała maluszka na krok.

Oddaliśmy ją z bólem serca. Strasznie to przeżywałam... Długo jeszcze ostrożnie otwierałam drzwi (zawsze nas witała), "widziałam" ją zwiniętą w kłębuszek na tapczanie i mogłabym przysiąc, że słyszałam mruczenie... (pout)
Elfka
Rozumiem bo ja się też zawsze przywiązuję do pupili. Miałam w domu rodzinny koty, takie dachowce, ale fajne były i jak czasem poturbowane wracały z wędrówek to z mamą leczyłyśmy. Raz taki kocur nasz się zgubił i po dwóch tygodniach wrócił wychudzony, poraniony. Pojenie, karmienie, przemywanie ran, smarowanie i szybko doszedł do siebie...za dwa dni go auto przejechało. Bardziej psiara jestem...zawsze tak było, ale nigdy nie wiadomo co tam za lat kilka się wydarzy i czy kota mieć nie będę jak na wiedźmę przystało ?
clyde22
Ja mam... Dowcip:

Żona do męża:
-Kochanie, dlaczego o kotach mówi się, że są wredne i fałszywe?
-Bo to prawda, kotku.
MaLaCzarna
Nie miałam , nie mam i nie będę miała . Nie wyobrażam sobie mieć kota w domu przy maleńkim dziecku (kłaść kota obok noworodka- wybacz amalko ) niech on będzie najukochańszy , najmilszy .... to sobie tego nie wyobrażam... no ale to moje odczucia i każdy niech robi jak uważa .
amalka
To nie ja kota kładłam. Sam się kładł (mruga)

Wiesz... takie domowe kocię jest czyste. Nasza była szczepiona, odrobaczana, zdrowa i zadbana. Co zaś się tyczy ryzyka podrapania czy cuś- zwierzę to zwierzę. Ryzyko zawsze istnieje. O kotach jednak krąży wiele bzdurnych mitów. Kto kocię ma- wie o czym piszę.

No nie pamiętam kiedy i czy w ogóle słyszałam o ataku kociaka na dziecko...

Każdy ma oczywiście prawo do własnego zdania i nie chowam urazy.
Elfka
Kicia brata też do niuni właziła do wózka, zazdrosna była , ale nie o dzidzię tylko o to by od niej dziecka nie brać ;-) Bali się trochę, pilnowali co by jakoś na głowie nie usnęła, nie przydusiła, ale kotek miał wyczucie. Co innego psiarka...mój do teraz i mnie przewróci , a jak wlezie na mnie to ledwo dycham...taki kloc, wielki jak na goldena to i tak niezwykle duży.
Obecnie nie jest golden tylko szary stwór. Nie raz przypadkiem zadrapie, podetnie nogi...ale i tak juz bardzo uważa i się zmienił. Mimo wszystko pilnujemy, doglądamy co by córci nie skrzywdził przypadkiem. Najlepiej jest jak spacerujemy w lecie i jest jakaś dziura, rów i trzeba przeskoczyć. Młoda jak ma pietra to woła złotego, łapie za sierść i razem idą. Ob by za nia w ognień wskoczył, a sunia tym bardziej.Jak tylko ją widzi to się kładzie od razu gotowa do pieszczot.
No, ale o kotach miało być przeca.
Tygrysy lubię, pumy i inne takie, ale hodować nie będę(rofl)
Elfka
w lecie miało być, ale jako, że admini uciekli to edycji nie będzie nigdy....
Elfka
LESIE !!!(bach)(bach)(bach)(bach)(bach)(poklawiszach)
amalka
Ewelinko ja za dzieciaka to marzyłam o czarnej panterze i oczywiście zwała by się Bagheera (grins)
amalka
Ps. Nasz kicia też była zazdrosna. Zawsze nas do drzwi odprowadzała i miauczała tak żałośnie, że "jej" dziecko zabieramy.
lola86
Aktualnie jednego wrednego jak ...... Ale wychowam go , staram się już od 6 lat (grins)
jagoda30
Mieszkamy w bloku,nie mam żadnego.Gdybym miała podwórek na stówę był by jakiś dachowiec,wykastrowany oczywiście.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.