Menu

kryzys..

Co oznacza waszym zdaniem kryzys w związku?Czy przechodziłyście przez to? jak temu zaradzić?

justii34
 750  21

Znajdź pytania na ten sam temat:

Partnerstwo i Rodzina związek partnerski

Odpowiedzi

justii34
(smutna)
justii34
(smutna)
milcia22
mój pierwszy kryzys małżeński to był ok 2 miesiące po ślubie, mieszkaliśmy u jego siostry i mąż wracał codziennie podpity z pracy, fakt ciężko było się kłócić przy szwagierce, ale jak zeszliśmy na dół do siebie to tak mu dałam popalić przez kilka dni, że mam spokój do dziś a jesteśmy2,5 roku po ślubie
jeżeli chodzi o kryzysy przed ślubem, to wolę nie pisać, bo do dziś mnie to jeszcze boli
justii34
a jak sobie radzic?
milcia22
sorki, trochę odbiegłam od tematu, wg mnie kryzys to niechęć jednej lub dwóch stron do porozumienia, kompromisu, czyli każdy gada swoje i nikt nie chce ustąpić, a co gorsza nie gadają ze sobą wcale
mycha2706
Miałam kryzys po 3 latach małżeństwa,mimo ze bylismy przed slubem 8 lat ze soba...no i skończyło sie rozwodem.Cierpliwość i zrozumienie,analiza swoich zachowań.To może uratować związek,ja tej cierpliwosci nie miałam,teraz żałuje.
milcia22
rozmowa rozmowa i jeszcze raz rozmowa
milcia22
u mnie przed ślubem to były ciche dni, partner się zacinał i się nie odzywał ,teraz po ślubie to się zmieniło tak samoistnie, rozmawiamy i to nawet od razu po kłótni, nie potrafimy dłużej wytrzymać
justii34
rozmowa nie wychodzi................wrrrr(placze) przeczekac?
Panterka
Poważny kryzys przechodziliśmy tylko raz... Nawet chcieliśmy się rozstać, ale po 3-ech cichych dniach i życia obok siebie, stwierdziliśmy, że tak dłużej być nie może, i że nie potrafimy żyć bez siebie... Od tamtej pory (2lata) nie ma kłótni, która by trwała dłużej niż godzinę..
Panterka
@justii ale jak to rozmowa nie wychodzi? On nie chce rozmawiać? Ty tego nie potrafisz? To napisz list, wyżyj się w nim, napisz wszystko co w Tobie siedzi, co Cię niepokoi, co boli, co byś chciała zmienić.. Jak kocha, to zrozumie, albo przynajmniej będzie próbował zrozumieć..
milcia22
no to pozostaje przeczekać lub zrobić jakiś miły gest dla partnera bez względu kto bardziej zawinił
daryjka87poznan
Oj kazdy chyba musi to w zyciu przejsc. Tez mielsimy raz bardzo potezny kryzys ale rozmowa szczera nam bardzo pomogła.
justii34
gest to ja mu dam..........juz za duzo tego bylo ;-[,pisalam sms-y ale pamiec zawodzi i wszystko wyparowuje.oczywiscie przepraszac nie bedzie,jest kryzys -ale kocha.-jak ja sie z tym uporam.Mam ochote zwinac zagle i wyjechac gdzies.........na kilka dni ale moje bobasy,duze i male -ciezko ich wszystkim razem.Pewnie to samo przejdzie ale bz.wyjasnien drzazga pozostanie? i bedzie kłóć .Beda ciche dni,dlugie ciche dni;trwaja juz tydzien jak dlugo jeszcze??????
milcia22
kurcze, nie wiem co poradzić, jeżeli kochasz, to przeczekaj, ale nie pozwól, by ominęła Was rozmowa wyjaśniająca, najgorsze co może być, to zniknąć mu z oczu na jakiś czas, moja szwagierka tak robi i ma dalej to samo, tak kilka razy w roku to u niej norma, ja bym na Twoim miejscu udawała, że go nie ma, nie sprzątaj, nie gotuj, nie pierz i bądź radosna, szczęśliwa, nawet udawaj, myślę, że poskutkuje.
JustiSam
Znikanie z oczu to wcale nie jest taka zla sprawa. Jezeli on zawinil to mowisz ze musisz sobie przemyslec kilka rzeczy i znikasz na pare dni. Ale wtedy wogole sie do niego nie odzywasz. To mu cos pokarze-jak wyglada zycie bez Ciebie. Ja nie mialam odwagi zniknac na te pare dni gdy przechodzilam kryzys. Ale to by mi bardzo wtedy pomoglo. A tak dusilam sie w srodku i to bylo straszne. Moze bym zniknela gdyby nie to ze mieszkam z tesciami. wtedy moj maz by po mnie przyjechal po 15 minutach mojej samotnosci bo matka nie dalaby mu zyc(no bo co to ludzie powiedza).
milcia22
@JustiSam po części się z Tobą zgadam, co ludzie powiedzą i takie inne teksty, to powinno przywołać do porządku, ale na przykładzie mojej szwagierki mogę stwierdzić, że to nie poprawi relacji, ona po każdej większej kłutni ulotnia się z domu, a on ma wolną chatę i dalej robi co robił i żadnych konsekwencji z tego nie wyciągają. Oparłam swoją wypowiedź na jednej no może dwóch przypadkach z mojej rodziny i wiem, że nigdy bym nie zniknęła z oczu facetowi, bo wie, że będzie miał święty spokój, a jak bęę w mieszkaniu i będę udawałą, że mnie nie obchodzi i radzę sobie świetnie bez niego to dopiero daje kopa w tyłek i facet mięknie
JustiSam
@milcia to zalezy wlasnie od charakteru faceta wiec tez trudno mi powiedziec na 100% czy to jest dobty pomysl czy nie. Jeden nic sobie z tego nie bedzie robil, drugi zauwazy ze faktycznie cos jest nie tak i byc moze sie zmieni a inny wpadnie w szal i nie da kobiecie wyjsc z domu.
JustiSam
@justii34 potrzebuje odpoczynku od wszystkiego i ja ja rozumiem. Moze wyjazd na kilka dni nie naprawil by jej zwiazku ale na pewno poprawiloby sie jej samopoczucie i bedac sama z dala od problemow moglaby sobie wszystko dokladnie poukladac w glowie.
milcia22
no właśnie, masz rację zależy wszystko od charakteru i tego jak bardzo mu zależy na kobiecie
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.