Menu

któraś mama wie coś na ten temat?

Tym pytaniem nie mam zamiaru wywołać burzy, więc jeśli któraś z mam nie wie nic na interesujący mnie temat to proszę by nie odpowiadała. Otóż coraz częściej myślimy z mężem o drugim dziecku. Kacper ma obecnie półtora roku. To już w sumie nie będzie az taka mała różnica wieku. Ale mnie przeraża jedno. /Jak leżąłam z kacperkiem po porodzie, drugiego dnia miałam już dosyć wszystkiego. Wtedy mi miłe pielęgniarki powiedziały że one nie mogą karmić dzieci ewentualnie dokarmiać. Czy tak żeczywiście jest? Bo najgorsze co wspominam to właśnie nie bóle porodowe a karmienie. Proszę nie przekonywać mnie do tego. Chciałabym tylko wiedziec czy mogą mnie spotkać nieprzyjemności jak oświadczę że odpoczątku chcę by dziecku podali butelkę?

mala21
 1256  35

Znajdź pytania na ten sam temat:

Niemowlęta Wychowanie karmienie dziecko narodziny

Odpowiedzi

daryjka87poznan
Dokladnie Kitek ma racje.
JUSTYS
Nikt Cię nie może zmusić do tego żebyś karmiła piersią.Twój wybór
anulaw
szczerze mówiąc mnie taka sytułacja nie przeszkadza twój wybór,ale nasze społeczeństwo jest dość zasadnicze w tych kwestiach.W niektórych szpitalach kładą na to bardzo duży naciski i niestety możesz sie spotkać z niemiłymi komentarzami(kwiatek)
mala21
oki dzięki
mala21
niemiłych komentarzów się nie boję, tylko trochę mnie zdziwiło to że powidziały wtedy że tak nie mozna, że ewentualnie dokarmić. /A teraz jestem pewna że nawet nie chce próbować. Już spróbowałam.
Edytka85
Ze mną na sali leżała dziewczyna i powiedziała, że nie będzie karmić piersią tylko butelką. Była afera na cały szpital, to nie do opisania jak została potraktowana. Położne i neonatolog stwierdziły, że teraz jest "szpital przyjazny dziecku" i nawet w razie dokarmiania nie stosują butelki ze smoczkiem tylko pipetkę lub kieliszek i nawet mowy nie ma by mogła karmić butelką. Dziewczyna była tak zjechana przez personel że wyła cały czas do póki mąż nie przyjechał, ten zrobił mega aferą i zje.... neonatologa i ordynatora i sprawa przycichła, mogła normalnie karmić butelką ale przy byle okazji słyszała jaką to jest wredną matką, niestety sama nie potrafiła się odezwać i reagowała płaczem, ech niestety mamy nietolerancję.
flame123
a co to obchodzi spoleczenstwo??? ja jestem zdania, ze kazdy karmi jak chce. Sama karmilam trzy lata i spotkalam sie tez z opiniami, ze to chore - wlasnie ze strony spoleczenstwa, ktore tak propaguje karmienie naturalne. Osobiscie doradze Ci, zebys miala gdzies to, co mowia i probuja Ci narzucic inni. To Twoje dziecko i Twoj wybor(kciuki)

Pozdrawiam(kwiatek)
flame123
A propas zaswiadczenia od psychologa, to znajoma miala takowe, poniewaz choruje na depresje i lekarz przepisal jej leki, przy ktorych mozna karmic. Powiedziala o tym w szpitalu, ale nie pozwolili jej podawac naturalnego pokarmu, przewiazali piersi bandazem i dziecko nawet czesto zabierali, zeby "psychiczna" mogla odpoczac.
Mam jak najgorsze zdanie o naszej sluzbie zdrowia. Moja Weroniczka od urodzenia "zarla" a nie jadla, a i tak ja chcieli dokarmiac "bo placze", mimo ze przybierala ponad 100 g. na dobe.
xkasiulax
Powinnaś robić,tak jak uważasz,nikt nie może cię do niczego zmusić.Ja nigdy nie interesuje się opinią innych ludzi mam ich gdzieś ..............(awve)(awve)
flame123
szkoda, ze szpital przyjazny dziecku, czesto oznacza nieprzyjazny matce(smutna)
jolla30
dla mnie tez poczatki karmienia piersia były straszne... zaraz po po porodzie przystawili mi go do piersi i że ja nie umiałam małego dostawic to ,,przemiła" pani połozna wsadziła mu moją brodawke do dzioba i jak mi ścisneła pierś tak mi oczy na wierzch wyszły!! koszmar...potem tez nie wychodziło mi za bardzo to karmienie, mały płakał, pielegniarki mówiły że to przez to ze sie denerwuje..a jak miałam sie nie denerwowac jak nie umiałam nakarmic swojego dziecka?? nikt mi nie pokazał, nie pomógł tylko głupie komentarze... efektem tego było to że miałam tak poranione brodawki że każde karmienie wiązało sie z niesamowitym bólem. po jakims czasie oczywiście już było lepiej , nauczyliśmy sie z malutkim karmienia, brodawki sie zagoiły...ale tez mysle że kolejne dziecko bede karmic od samego poczatku butelką.. i nie bedzie mnie obchodzic czyjes zdanie!!
Iwona1977
nic takiego Cie nie spotka,ja powiedzialam poprostu ze mam malo pokarmu i nie bede sie meczyc i dokarmiali na moje zadanie ....karmienia tez nie wspominam mile,a szczegolnie bolu jak mi sutki na pol popekaly
mala21
tylko właśnie szpital w którym rodziłam, i mimo wszystko drugi raz raczej wybiorę ten sam jest nastawiony na dobro dziecka. Ech położne mi odparowały że one dzieci karmić nie mogą. Ale to było moje pierwsze dziecko , chciałam i tego spróbować. /'ale tym razem już nie chcę. No nic jeżeli mojhe obawy się sprawdzą to najwyżej zostanie interwencja z góry. Cho
cytrynka
jak ja małą urodziłam to pielęgniarki obgadywały jedną matkę że nie chce karmić dziecka więc oświadczyły jej że one nie będą robić dziecku butelki jeśli chce podać butelkę to ma sama ją przygotowywać
tlolek
w szpitalu gdzie rodziłam na izbie przyjęć jest wielki szyld że tu propagują naturalne żywienie dziecka.
ja nie miałam pokarmu w pierwszych dobach po porodzie a Kubula był straszny głodomór. od przemiłej pani od laktacji usłyszałam że jestem wyrodną matką bo nie mam pokarmu.natomiast pielęgniarka która zajmowała się dokarmianiem dzieci powiedziała że jest to głupota zmuszanie matki do karmienia jeśli ona tego nie chce bądź nie ma pokarmu bo kobieta wróci do domu i sama zdecyduje jak będzie karmić.
ale strasznie niechętnie dokarmiali u nas dzieci (czyt. trzeba było prosić o trochę mleka i sama musiałam dziecku je podać ) do tego stopnia że w 2 dobie K. trafił na intensywną przez odwodnienie.

na upartego 2 dni można jakoś się przemęczyć w szpitalu na naturalnym jeśli miałabyś wysłuchiwać jakiś nieprzyjemności a w domku karmić tak jak ci się żywnie podoba
mala21
tak tylko że z kacprem leżałam tydzień. Ze względu na jakąś bakterię która przypałętała się z powodu długiego okresu między finiszem a odejściem wód. To trochę długo
lola86
u nas też tylko dokarmiają . Ale w szpitalu gdzie rodziła kumpela podpisywała kartkę że nie chce karmić piersią . I uprzednio powiadamiała o tym swojego ginekologa .Dostała od niego tabletki na zasuszenie pokarmu zaraz po porodzie że by się nie zbierał . I musiał mieć tylko swoje mleko i butelki
mysza
my leżeliśmy dwa tygodnie po porodzie w szpitalu bo mały spadał na wadze ( miałam za mało pokarmu a on cofnięte dziąsełko ,więc nie mógł złapac piersi ) i pomimo ,że waga drastycznie spadła nie pozwalano mi dokarmiac sztucznie czyt.butelką .Szpital był tak przyjazny dziecku ,że woleli podac mu kroplówkę niż butelkę z mlekiem .Dopiero jak narobilam krzyku to dostałam sztuczne mleko ,którego w butelce absolutnie podac nie mogłam tylko po palcu przez strzykawkę !!! To było mój pierwszy poród więc trochę byłam" zagubiona " czyt przymulona ale teraz nikt by mi nic nie wmówił i nie miał prawa kazac ...i w nosie bym miała czyjeś gadanie ...
avilla1209
u mnie w szpitalu napewno krzywo by patrzyly!ale nie masz tez pewnosci ze nie dasz rady karmic 2 dziecka moze bedzie inaczej!
mala21
avilla ale ja nie chcę karmić. Dla mnie butelka, którą karmiłam małego od drugiego tygodnia jego życia to czysta wygoda. Nie chce nawet próbować karmic
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.