Menu

Lekarzom - ufać/nie ufać - o to jest pytanie

Przyznam szczerze, że osobiście - chociaż połowa mojej rodziny to lekarze, mam bardzo sceptyczny stosunek do współczesnych pediatrów. Zawsze gdy moje maleństwo złapie katar, kaszle lub źle się czuje staram sie domowymi i nie-antybiotykowymi sposobami jakoś mu pomóc. Zawsze działało. Pierwszy raz udałam się z dzieckiem do lekarza, gdy miał różyczkę, w zasadzie dla potwierdzenia diagnozy. Drugi, gdy kaszlał dość mocno i długo, a domowe sposoby nie pomogły. Przyznam się, że najbardziej zraziłam sie do lekarzy, gdy moje maleństwo miało gorączkę, a ja byłam w pracy. Teściowa poszła z synkiem do lekarza, gdy przyszłam z pracy, kazała mi się nawet nie rozbierać tylko pędzić do apteki - na recepcie same antybiotyki jeden na drugim. Nieufna, powiedziałam teściowej, że nie mam teraz pieniędzy, wróci tata to się przejdzie. Dziecko faktycznie miało gorączkę. Zbiłam ją w ciągu 45 minut do prawidłowej temperatury, po 2 dniach dziecko było zdrowe jak ryba. Moja mama mówiła, że ja podobno zawsze gorączkowałam gdy nadchodziła burza, co samo mijało po paru godzinach. Więc po co te antybiotyki? Recepta oczywiście wylądowała w koszu... I jak tu teraz ufać lekarzom, czy oni naprawdę chcą pomóc naszym dzieciom, czy mają zwyczajnie podpisane umowy z firmami farmaceutycznymi, o których teraz tak dużo się mówi. Czy macie podobne problemy? Czy także się wahacie, czy podać dziecku przepisany lek? Miałyście może podobne sytuacje, gdy przepisany lek okazał się być zupełnie niepotrzebnym?

artanis
 725  5

Odpowiedzi

agnieszka
Z jednej strony też podchodzę z dużą rezerwą do zaleceń lekarzy, bo sama jak byłam dzieckiem zjadłam prawdopodobnie niepotrzebnie bardzo dużo antybiotyków.
Ale z drugiej strony znam kobietę, która stosowała tylko naturalne, "babcine" metody leczenia i o mały włos nie doprowadziła do tragedii - w ostatniej chwili mąż zawiózł dziecko w ciężkim stanie do szpitala - okazało się że doszło do zapalenia płuc.
lilique
Komuś ufać trzeba...
PaniMisiowa
Ufać ... ale ze zdrowym rozsądkiem. Mi samej zdarzyło się pary razy w życiu otrzymać leki na receptę, które zdecydowanie nie były trafione, albo usłyszeć złą diagnozę. Najlepiej obserwować siebie. W przypadku dzieci - trzeba być bardziej wyczulonym...
Tosia
Tez pochodze z lekarskiej rodziny jednak nie ma u mnie pediatry... ale slyszalam ze to jeden z trudniejszych kierunkow... bo dzieci to mlode organizmy ktore nie zawsze reaguja przewidywalnie na leki... i nie zawsze choroby maja typowe obiawy... wiec pewnie warto zaufac ale samej obserwowac dziecko...
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.