Menu

ludzie są okropni

Chciałam się z Wami podzielić pewną historią. Kuzyn mojego męża ma 13 lat i choruje na raka, usunięto mu już jedno jądro i oólnienie jest ciekawie, na leczenie potrzeba durzo kasy. Jego matka pracowała już wcześniej we Francji, opiekowała się jakąś starszą babcią więc teraz jak syn zachorował była na chwilę w polsce ale musiała wracać, wiadomo, że wolała zostać ale jest koło 50-tki i pracy tu już raczej nie znajdzie a kasa potrzebna. Na miejscu został ojciec ponieważ jest już na rencie (750zł, szał no nie??) Pieniędzy potrzeba dużo i nawet w kościele ksiądz ogłosił zbiórkę, uzbierali całkiem sporo zresztą. Wyobrażacie sobie, że żona brata od ciotki zadzwoniła do Francji po to tylko żeby jej powiedzieć, że ona będzie za granicą dupę wozić i się bawić, dzieckiem się nie zainteresuje własnym a na miejscu obcy ludzie muszą się na jej bachora składać????!!!! Ciotka dostała takiego ataku nerwów, że syn tej pani którą się opiekuje zawiózł ją do przychodni, dostała zastrzyk na uspokojenie.....
Może się rozpisałam za bardzo ale tak mnie to wkurzyło jak usłyszałam, że musiałam, przejmuję się bardzo tym chłopakiem bo my i jego rodzina jesteśmy dość zżyci a tu bratowa to przecież też najbliższa rodzina, powinna ich wspierać... nie rozuiem tego...

MamaMateuszka
 775  16

Znajdź pytania na ten sam temat:

Przedszkolak Partnerstwo i Rodzina rodzina choroba

Odpowiedzi

katarynka3311
Przykre to co piszesz, bo przecież powinno się zrozumieć, że pieniądze potrzebne są, tym bardziej w tej sytuacji. Rodzina powinna rozumieć to tym bardziej, opiekować się wspierać i pomagać. No, ale może nie wszyscy tak myślą, niestety.
Życzę Wam, wytrwałości, nadziei i żeby udało się zebrać potrzebne pieniądze.
Trzymajcie się dalej razem- to bardzo budujące, buziaki(prezent)(prezent)
Tuptolek
miałam coś napisać, ale tu szkoda słów, przeszłabym się do takiej i z nią porozmawiała o życiu (zlosc)
amalka
A ja się niedawno dowiedziałam, że sobie chorobę wymyśliłam (mam przyznany II stopień niepełnosprawności) żeby do pracy nie iść i dziecku miejsce w przedszkolu załatwić (krejzolka) Ludzie są durni po prostu i już chyba nic mnie nie zdziwi...
maja1482
szkoda słów, ludzie są okropni... czasem najbliżsi potrafią sprawić ogromną przykrość, a od obcych ludzi dostaje się tyle serca i wspacia...
pscolka1987
rodzina najlepsza jest tylko na zdjęciu (kciuki) obcy ludzie pomogą a swój jeszcze cie dobije ....(pout)(pout) przykre to co napisałaś ale to życie i podłośc nie zna granic
wrr
jagoda30
nie no lepiej siedzieć w Polsce i płakać,że się nie ma kasy na leczenie dziecka,ludzie to potwory czasami
amalka
@Ateno sumienia czystego nie ma pewnie dlatego, że chciałaby być z dzieckiem w tych ciężkich chwilach, a być nie może... Pomyśl, że brak pieniążków = brak leków, brak leków = liczenie na cud... Niestety "fundacja TVN" wszystkiego nie załatwi... Co jest lepsze- patrzyć w oczy dziecka codziennie i widzieć jak gasną czy nie patrzyć w nie często, ale dać dziecku szansę? Dla mnie wybór jest oczywisty.
Tuptolek
atena Ty to chyba dawno w Polsce nie byłaś, u nas śrdenia krajowa to około 3500 zł, a tak na prawdę większość ludzi ma 1300 zł pensji o ile znajdzie prace, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, wyżyć ciężko, a jak przyjdzie pójść do zwykłego lekarza to już zaległości się robią, bo trzeba iść prywatnie inaczej to można czekać na swoją kolej miesiącami (wow)
Tuptolek
takie coś bardziej ruszy osobę o czystym sumieniu
amalka
@Ateno opowiem Ci pewną historię... Młoda dziewczyna, która ma nieszczęście cierpieć na i moją przypadłość, potrzebowała pilnie operacji. Na ten rodzaj interwencji chirurgicznej czeka się w naszym kraju 5- 7 lat. NFZ rozważał i badał jej przypadek, badał i rozważał... Dziewczyna w desperacji pisała setki próśb o pomoc do wszelakich instytucji, jej rodzice wędrowali żebrząc wręcz gdzie tylko wejść byli w stanie i co? A no DUPA! Fundacje mają pod swoimi skrzydłami setki dzieci i dorosłych ale nie każdy z podopiecznych otrzymuje pomoc wystarczającą. Nie wierzę, że rodzice chorego dziecko nie szukali wsparcia finansowego gdzie tylko mogli, jednak prosić i dostać to często dwie różne sprawy.
goskapolak
Trudna sprawa z rodziną- ja mam brata,który chętnie by mnie na posesję nie wpuścił gdy przyjeżdżam do mamy tylko dlatego,że nie zgodziłam się darować mu swojej częsci domu.który to mama przypisała na nas.

Co do wypowiedzi Ateny- są ludzie,którzy nie potrafią żebrać,błagać o kasę dla swego dziecka a jedyne co potrafią to ciężko pracować i gorąco kochać.
Swoją drogą nie potrafiłabym chodzic,zbierać grosik do grosika lub czekać aż się jakaś fundacja moim dzieckiem zajmie albo aż sponsorzy się zdecydują,żeby coś mi skapnąć.
Najlepiej liczyć na siebie a nie na wszystkich dookoła bo ich nasza sytuacja nie musi obchodzić.
goskapolak
Pewnie,że taka matka się miota: zostać z dzieckiem czy pracować na jego ratunek ale takie dylematy to nie są z pewnością wyrzuty sumienia.
amalka
@Malasisi, że co? Polska język, trudna język (krejzolka)(krejzolka)(krejzolka)(krejzolka) Nic nie zrozumiałam z Twojej wypowiedzi (wow)
goskapolak
Malasisi sama jest bachorem Amalko,któremu brak nadzoru rodzicielskiego.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.