Menu

Małe dzieci, mały kłopot...

Syn zapłakany pokazał nam korespondencję na fb z koleżanką z klasy. Szczęka mi opadła, takie rzeczy na niego od dłuższego czasu wypisuje (taka cichutka spokojna dziewczynka - normalnie aniołek na wierzchu a w środku (diabel)). Nie chcę wdawać się w szczegóły, ale jest w tym tyle agresji. Naprawdę jestem w takim szoku, ze dzieci używaja takich słów. Widzę, że to przybiera na sile coraz bardziej. Syn chciał to sam załatwić ale teraz już nie daje rady i zapłakany nam o wszystkim powiedział.
Przede wszystkim po tym co wypisywała najpierw przestał reagować. Widziałam tą całą korespondencję, o ile tak to można nazwać, bo właściwie to tylko ona pisze a syn tylko od czasu do czasu coś jej odpowiada w stylu: odwal się. No i w końcu usunął ją z grona przyjaciół, o czym ją poinformował - to się zaczęło obmawianie w szkole, buntowanie innych.
Zastanawiam się czy nie skopiować tego wszystkiego i nie wysłać jej matce na maila. Co myślicie? Robić coś, czy się wstrzymać i ew. wrócić do sprawy po feriach?

MMama1975
 741  38

Znajdź pytania na ten sam temat:

6-13 lat Wychowanie rówieśnicy szkoła konflikty

Odpowiedzi

kama86
Ja bym zareagowala,chocby dlatego ze Twoj Syn probowal to kulturalnie zalatwic i to nic nie pomoglo.
Wyslalabym mamie dziewczynki cala konwersacje.
Elfka
Masakra...to co się teraz wyprawia to nie na moje nerwy. Współczuję Ci. Dzieci idą z postępem , mają dostęp do nowych technologii, portali. Jedne wykorzystują to w pozytywnych celach, a drugie jako okazję do pastwienia się nad kolegami. Daleko szukać nie muszę. Już u nas w pierwszej klasie jest osoba, wybitnie dokuczająca mojej młodej. Niestety moja wrażliwa i się przejmuje, a tamtą to cieszy i jeszcze bardziej docina, popycha itp. Uczę co by młoda była spokojna, olewała, albo odchodziła jak tamta kłótnię zaczęła. Jakoś z innymi dziećmi problemu nie ma i bardzo się z resztą klasy lubi, połowa na urodzinach u nas była i widziałam juz nie raz jakie mają relacje. Teraz niestety tak się wkurzyła, że się popłakała już przez to dokuczanie to pani na świetlicy powiedziała, że mnie doniesie, że Emilka jest nerwowa...szkoda, że nie doniesie mamie tamtej, że wiecznie broi. Taka sprawiedliwość.
Ty masz poważny problem bo tutaj doszły agresywne działania, jeszcze klasę namówi na syna i zamiast w spokoju się uczyć to będzie przeżywał sajgon w szkole.
Skąd ja to znam. Jak mój słodki tatuncio po wsi łaził z menelami, leżał pod sklepem to dzieci to widziały obok szkoły i miałam przerypane od początku mnie udupiali bo byłam córką menela i bardzo mnie poniżano.Tylko wtedy nie było fejsa, nk czy innych wynalazków, więc dopieprzali tylko w szkole. Też się przejmowałam to dowalali jeszcze bardziej, a jak sie raz wkurzyłam i zwyzywałam, oddałam wreszcie jak mnie lano to się odchrzanili raz na zawsze, ale kto miał obniżone zachowanie? No ja oczywiście. Bo jednorazowa obrona swojej godności została od razu potępiona, a lata krzywd i wyzwisk, bólu brzucha ze stresu to było nic...tamci mogli to robić, mogli krzywdzić.Ja mogłam być szturchana, mogli mi niszczyć rzeczy i śmiać się, dolatywać i pytać, czy tata znów leży na zolu.
Bardzo Twojemu synowi współczuję, sama jestem przewrażliwiona na tym punkcie i ciężko mi samej znieść jak mojej przykro bo ktoś się na nią uparł.
Osobiście bym z matką tej dziewczyny pogadała i pokazała te wiadomości.
Potem jakaś konfrontacja dzieci i niech sobie wyjaśnią co im nie pasuje . Lubić się nie muszą, ale niech nie dogryza Twojemu synowi z czystej złośliwości tylko niech go mija szerokim łukiem jak coś jej nie pasuje.
Anemona
ja bym to wydrukowała i poszła do wychowawczyni. Niech wyciągnie konsekwencje.
amalka
Napiszę na szybko, bo klikam z pracy a powinnam wyjść z biura 5 minut temu hehe Wysyłałam oferty do ostatniej minuty, to mam za swoje (poklawiszach)

Raz- skopiowałabym wszystko, dwa- wydrukowałabym i pokazała rodzicom dziewczynki. Skoro w szkole też są nieprzyjemne "akcje", zainterweniowałabym również w placówce.

Ps. Gratuluję Ci Kochana kontaktu z dziecięciem. To, że syn przyszedł z problemem do rodziców, świadczy o więzi i zaufaniu.
amalka
Nawiasem mówiąc- TO JEST KARALNE!!! Jeśli się sytuacja nie zmieni, lub rodzice dziewczynki Cię (mówiąc kolokwialnie) oleją- postrasz policją. To powinno pomóc (grins)

Podobnie jak Ewelinka- jestem cięta na agresorów szkolnych. Pewnie dlatego, że w jednej ze szkół sama byłam ofiarą. Pisałam o tym kiedyś- dzieci bogatych rodziców i kilkoro "wieśniaków"= naśmiewanie= zawalenie roku. To była najlepsza szkoła w okolicy. Wysoki poziom itd... Rodzice dumni byli i nie chciałam ich zawieść. Gdy się przyznałam do tego jak jestem dręczona- było za późno. Cieszę się, że tak wyszło. W nowej szkole trafiła mi się cudowna klasa i poznałam masę fantastycznych ludzi. Dzięki kilkorgu, jestem teraz tym kim jestem i dziękuję im za to (grins)
MMama1975
Ale jak byście zobaczyły to dziewczątko...takie to potulne, cichutkie i płoche przy dorosłych. Taka myszka cichutka. Wiecie, młody to sobie pewnie poradzi w końcu-dzisiaj razem z kumplem jej się postawili. No i plusa u mnie załapał, że ją wyrzucił z przyjaciół na fejsie.

Amalko, my z mężem odetchnęliśmy z ulgą, że z tym przyszedł w końcu do nas. Jakby co się kiedyś działo to może nie narobi głupot. Najgorsze, że się tak wszystkim przejmuje, co kto o nim powiedział, że inni to przeczytają. Jednocześnie od 10-letniego mężczyzny to się oczekuje żeby był twardy, nie skarżył rodzicom ani pani w szkole-więc nie chcę mu zaszkodzić.
Zobaczymy - ferie przed nami. Syn się w każdym razie na nią obraził, jak coś do niego w szkole gada, to ją przegania.
Tylko dla mnie najgorsze jest to, że jej rodzice nie wiedzą kogo w domu mają. Np. teksty są: ty pedale, kim ty jesteś, myślisz, że jak się kumplujesz z J. to ja cię nie załatwię, J. ci nic nie pomoże... zrób mi laske ty gópi pedale (taki język i takie błędy ortogr.(ups), jest wiele jeszcze gorszych tekstów, których nie chcę tu pisać - jakby listy z poprawczaka żeńskiego dostał)
MMama1975
Mi koleżanka mówi, żebym się dobrze przygotowała na etap gimnazjum. Ona miała wtedy takie jazdy z synem (a to były jeszcze czasy bez smartfonów, fejsów) ma teraz 20 lat, ale dał jej nieźle popalić a podłożem wszystkiego były szykanowania przez rówieśników.
kama86
Z kad u dzieci tye nienawisci i agresji do drugiego czlowieka? Moze wiecej ruchu na swiezym powietrzu,mniej internetu,smartfonow,facebookow a przede wszystkim gier..

Gdzie podzialy sie czasy gdzie zamiast spotkan na portalach byly spotaknia pod trzepakiem?
lola86
Dopytaj syna o co tak na prawdę poszło miedzy nimi , skąd te wyzwiska . Żebyś się czasem w szkole nie zdziwiła , tak jak moja sąsiadka . A wiesz że fb można mieć założonego od 15 roku życia ?
amalka
@Weronikas a niby dlaczego przez szkołę a nie przez matkę (wow) Teraz to kadra nauczycielska jest od wychowywania dzieci? Nie rodzice? Rozumiem, że wychowawczyni ma zdyscyplinować "gówniarę" i dać jej szlaban na internet, telefon czy co tam jeszcze... Czy tak?

Raz- to już nie są dzieci w piaskownicy, które posypią się piaskiem, uderzą łopatką i po pięciu minutach znów się bawią w najlepsze. W spory na placu zabaw się nie wtrącałam, póki "nie było krwi" (jeśli wiecie co mam na myśli), jednak to co opisuje autorka pytania, jest już cięższym kalibrem. Tutaj trzeba interweniować i to na pierwszej linii frontu- u rodziców. Szkoła jest jedynie uzupełnieniem.

No i popieram dziewczyny- portale społecznościowe nie są dla dzieci...
amalka
Dodam jeszcze, że z moich obserwacji wynika, iż dziewczyny są teraz gorsze od chłopaków. Nie raz słyszałam w MZK opowieści, w jakich pozycjach "ją brał", "jak mu robiła loda", "gdzie się jej spuścił"... Mózg staje! Na ogół autorkami opowieści dziwnej treści były 15stki- 16stki. Ja w tym wieku grałam w podchody, łaziłam po drzewach, czytałam książki (maniakalnie), włóczyłam się po lesie (bynajmniej nie "dla przygody" hehe) a największym hardcorem , była gra w butelkę...
jagoda30
To jest cyberprzemoc.Ja poszłabym z wydrukiem do rodziców i do dyrekcji szkoły.Jeśli rodzice nic z tym nie zrobią masz prawo,a nawet obowiązek zgłosić to na policję.
amalka
@MMama dopiero teraz doczytała dokładnie. Wczoraj chyba zmęczenie mnie pokonało i pośpiech. Napisałaś: "Jednocześnie od 10-letniego mężczyzny to się oczekuje żeby był twardy, nie skarżył rodzicom ani pani w szkole-więc nie chcę mu zaszkodzić." Rozumiem Cię, ale 10-cioletni mężczyzna (starszy również) ma prawo popłakać, stresować się, przeżywać małe i duże dramaty... Nie chcę być złym prorokiem, ale takie "małe" dzieciaki odbierały życie sobie lub oprawcom, albo ginęły z rąk prześladowców. Dla nas "banał", może być ogromnym problemem dla naszej pociechy. Dlatego uważam, że powinniście interweniować. Załatwcie sprawę na gruncie neutralnym. Udajcie się do szkoły, pogadajcie z wychowawczynią i pedagogiem szkolnym, poproście o wezwanie matki dziewczynki (jeśli boicie się konfrontacji bezpośredniej a raczej synek się boi) Moim zdaniem nie możecie tego tak zostawić.

Konto na FB bym zlikwidowała lub przynajmniej odpowiednio dostosowała filtry.
amalka
@Jagódko masz u mnie serducho. Chciałam kliknąć ale zniknęło.
MMama1975
Podłożem tego konfliktu było to, że my bardzo długo nie pozwalaliśmy synowi korzystać z fb.i w ogóle z Internetu. Jak coś chciał to prosił czy może np pograć na naszym komputerze. Tęsknię do tych czasów. W ogóle tęsknię do czasów kiedy bawił się klockami, ale nic nie poradzę na to, że lata lecą. I CHCĘ TO WYRAŹNIE ZAZNACZYĆ - TEŻ UWAŻAM, ŻE SIEĆ TO NIE MIEJSCE DLA DZIECKA. Syn był ostatnim w klasie dzieckiem bez dostępu do fb. Ta dziewczynka z tego powodu od dawna się z niego naśmiewa (korespondencja miedzy nimi zaczyna się przechwalaniem ilu to ona ma znajomych na fejsie, jak długo ma konto a syn jest cieniarz, nikt go nie lubi-co na 100% nie jest prawdą- bo założył konto jako ostatni).
Kiedy zobaczyliśmy jakie to dla niego było ważne, zgodziliśmy się w końcu. Syn to konto zresztą miał już od ponad roku ale tylko jako robocze do bezpłatnego pobierania gier. Przyszedł taki moment, że się nie dało dłużej - udostępniliśmy hasła i zaczęło się na nim "życie" Dalsze odwlekanie sprawy groziło wykluczeniem na margines klasy. Mówi się, że jak nie masz fb to nie żyjesz, uwierzcie mi, że w świecie dzieci i młodzieży to działa z podwójną siłą.
Drogie mamuśki, przychodzi taki moment, że się od pewnych rzeczy nie ucieknie. U nas było wiele takich momentów przełomowych. Trzeba było przez to przejść. Tak jak się dziecko asekurowało przy pierwszych krokach, tak teraz trzeba być z boku i asekurować. Jak będzie starszy nie zamierzam go tak kontrolować, sprawdzać historii, czytać tym bardziej jego korespondencji. Ale mam nadzieję, że tak jak teraz przyjdzie do mnie w razie czego pop pomoc. Lata na to pracowaliśmy, faktycznie jest miedzy nami wielka więź (do teraz przed zaśnięciem leżymy-czasem wszyscy troje- rozmawiamy o wszystkim, można się wtedy wielu ciekawych rzeczy dowiedzieć).

Ja w każdym razie zamierzam wydrukować i zaraz po feriach udostępnić wychowawcy treść tych rozmów. Na pewno nie zostanę skrytykowana za to, że pozwalam korzystać z fb, bo wychowawca wie, że wszystkie dzieci mają tam konta. Mam nadzieję, że zrobi godzinę wychowawczą na temat cyberprzemocy (a tu ewidentnie są tego początki).
MMama1975
Elfka, jak piszesz o swojej córce, to dokładnie u nas jest to samo, tylko to wszystko ma miejsce na fb głównie.
amalka
@Weroniko dlatego napisałam, żeby interweniować w dwojaki sposób (kciuki)

Tragiczne jest to, że kiedyś rywalizowaliśmy o wygraną w "państwa- miasta" a nasze dzieci grają w gry online i (wirtualnie) obcinają sobie głowy... Ja stara jestem, konto na FB mam od niedawna i ni huhu nie kumam fenomenu tego portalu...
kama86
Amalko jesli rodzice pozwalaja na takie wirtualne gierki to wspolczuje glupoty.
Pozniej dziwota z kad moje dziecko ma tyle agresji w sobie.
Elfka
Niektórzy ludzie mają narypane pod kopułą.Pani psycholog na wykładach opowiadała w co grają, jak czatują w necie na seksi czatach, jak to na komunie kupuje się już cuda na kiju, na 18 ziemię i karnet na operacje plastyczne cycków....padłam i zbierałam szczenę z podłogi. Dziwne to czasy oj dziwne. Przed wszystkim dziecka nie uchronimy, ale jak się przed czymś da to próbujmy. Budowanie zaufania, szczere rozmowy i obserwacja , zrozumienie, cierpliwość. To wiele daje.
amalka
Taaa... mój małż przytargał sobie Unrila (czy jak mu tam) i ukrył w jakimś folderze. Robiłam "się" w łazience, wyłączyłam suszarkę i słyszę znajomą melodyjkę... Otwieram drzwi a moje dziecię oznajmia mi radośnie, że odstrzeliło wrogowi rękę i głowę. A ile było krwi! (krejzolka) Była pogadanka z dzieckiem a potem z P i kariera gry się na moim lapku zakończyła. Oczywiście moje dziecię różne mi rewelacje do domu przynosi, bo chłopaki rozmawiają o grach (starsi na ogół; w świetlicy) a Krzysio kontaktowy, zatem się wkręca w towarzystwo (zla) Teraz jesteśmy na etapie farmy i tego nieszczęsnego Mainkrafta (czy jak mu tam) choć ta druga gra też mi się nie podoba. Na szczęście moje fauno i florolubne dziecię, hoduje w grze owieczki i wszystkie stwory, nie krzywdząc żadnego (grins)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.