Menu

Małżeństwo zmienia życie

Czy małżeństwo zmieniło wasze życie? Ja dopiero teraz przez całe to rozstanie widzę, jak bardzo mnie zmieniło małżeństwo. Najważniejszy był dla mnie dom, to żeby był obiad, wyprane, wyprasowane, żeby mąż był szcześliwy radosny zawsze chciałam wszystko mieć na czas i zapięte na ostatni guzik. Nie miałam czasu na koleżanki, przyjaciółki, sporadycznie się spotykaliśmy ze znajomymi. Teraz mimo tego, że obowiązków mam więcej bo sama wychowuje dziecko, pracuję i mam na głowie dziecko mam więcej luzu! Jak nie zrobię dzisiaj to zrobię jutro, zamiast stać przy desce do prasowania zapraszam koleżankę z dzieckiem, obiady gotuję na dwa dni, często mrożę itd. Poczułam się znów wolnym i szcześliwym człowiekiem!!!

panidomu
 784  7

Znajdź pytania na ten sam temat:

małżeństwo zmiana

Odpowiedzi

kasia13_archiwum
No na pewno... Ale wszystko, co spotykamy na swojej drodze zmienia nas po trochu. I jeśli te zmiany są na lepsze, to powinno nas to tylko cieszyć.
Czy mój mąż... związek z nim... wpłynął jakoś na moje życie... zmienił je? Tak... i to o 180°.
nikafragola
ja mysle ze domowe obowiazki trzeba dzielic na oboje,znam przyklady malzenstw,gdzie zona byla wzorowa,wszystko na czas i zupka i drugie itd i co...tego malzenstwa juz nie ma.U mnie gotuje i ja i maz ,sprzataniem tez sie dzielimy,mysle ze jestesmy szczesliwi i ze jest ok :) pozdrawiam i wiecej swobody zycze.
tereska19
zmieniło ,zmieniło..stalam sie spokojniejsza niedenerwuje sie tak szybko zawsze bylam agresywna(hrehe) oraz obowiazki ktorych wczesniej nie mialam i nie mialam pojecia o nich pranie prasowanie gotowanie..itd lubimy się bawic razem.. po slubie zmienilam takzr stosunek do rodziców mamy lepsze kontakty..i wkońu zaczelam myśle powarzniej o życiu
tlolek
zmieniłam sie oj bardzo ale na lepsze...wyciszyłam się juz nie jestem taka zadziorna .....fakt prawie nie mam czasu na znajomych ale to mi nie przeszkadza bo zostały mi tylko 2 koleżanki z czasów przedmałżeńskich reszta sie odwrócila jak tylko wyszłam za mąż i jak sie dziecko urodziło....
lubie być w domu...dopilnować wszystkiego...prasowanie, gotowanie, sprzątanie nie przeszkadzają mi takie obowiązki....ciesze sie że wreszcie jesteśmy małżeństwem i w zasadzie nie teskni mi sie do życia jakie prowadziłam przedślubem jedynie może bym chciała wrócić do pracy bo to było moje hobby
irekzboralski
zmieniło i zdecydowanie na lepsze...uzupełniamy się z mężem,czego ja nie potrafię zrobi to on i wzajemnie sobie pomagamy. Oboje pracujemy więc musimy współpracować ze sobą.Wiem,że zawsze mogę na niego liczyć.Takim jakim ja jestem"nerwusem"takim on jest spokojnym człowiekiem...sprowadza mnie do pionu:)znajomości przedmałżeńskie oboje utrzymujemy i teraz są to nasi wspólni znajomi.Jeśli chcę się spotkać tylko z przyjaciółkami sama nie ma nic przeciwko,chetnie zajmuję się synkiem.A jak mi jest bardzo ciężko i mam trudne chwile,że sobie nie radzę to mówi"Misia...razem sobie zawsze poradzimy:)"
ODYNIECKA
Moje życie też się zmieniło nie jestem odpowiedzialna tylko za siebie ale też za męża i dzieci. Ale razem jest lepiej mam w nim wsparcie i pomoc. mamy wspólne plany i marzenia. Pewnie, że rodzina to masa obowiązków ale nie jestem ich niewolnicą. Piorę codziennie bo przy takiej ilości ludzi inaczej się nie da ale prasuję raz w tygodniu, ja gotuję i nie musi być codziennie coś innego a dzieci i mąż zmywają. wszyscy zajmują się tez Szymonkiem. Ja robię listę a zakupy robi mąż. uzupełniamy się nawzajem i tak jest dobrze.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.