Menu

mama płaczka czy twardzielka?:)

kochane, dzisiaj Pola po raz pierwszy miała pobieraną krew z żyłki. Wszystko było spoko do momentu wbicia igły ofkors:) wtedy rozpłakała się potwornie, zaczęła się wyrywać i rozpaczać. musiałam ją bardzo mocno trzymać, żeby pielęgniarka mogła pobrać krew do końca. już po wszystkim była bardzo zdziwiona moją reakcją, a w zasadzie brakiem reakcji. powiedziała, że wszystkie mamy płaczą z dziećmi, zwłaszcza gdy pierwszy raz to przechodzą. no ja się nie rozpłakałam, bo zawsze tak mam, że skupiam się na zadaniu jakie mam wykonać, a w tym momencie było to trzymanie poli by nie zgięła rączki i nie wbiła sobie igły głębiej. tak samo miałam przy porodzie, byłam nastawiona na cel i skupiona na oddychaniu, mój mąż mówił potem,że ściemniam że mnie bolało bo nic nie było widać. a Wy jak macie? panikujecie? płaczecie razem z dziećmi gdy one cierpią? czy podobnie jak ja wyłączacie się i skupiacie na zadaniu? ciekawa jestem Waszych reakcji:)

Remedios
 689  19

Znajdź pytania na ten sam temat:

emocjonalna mama wrażliwość

Odpowiedzi

daryjka87poznan
Płakcza raczej.
Remedios
@ blondyna zgadzam się:) (kciuki)
Magdzik
Staram się być twarda, ale nie zawsze mi to wychodzi(grins) Iwonka ma rację, emocje rodziców udzielają się dzieciom, więc zawsze staram się zachować spokój, choć serce czasem płacze z córką(grins)(grins)
Remedios
miało być bez tej @ przecież, jakaś zakręcona jestem dzisiaj....

no ja zawsze staram się zachować spokój, podobnie gdy Pola robi bam, nawet jesli w środku jestem zdenerwowana to jeśli widzę że nic takiego się nie stało to to ignoruję, wtedy ona najczęściej wstaje, otrzepuje się i biegnie dalej...a jak ktoś zareaguje "ojejku, zrobiłaś bam, co się stało?" to ona momentalnie w ryk
sheryl
tak jak Ty, na spokojnie, przecież tragedia się nie dzieje,nie wyobrażam sobie płakać z dzieckiem...
Magdzik
@Remedios zgadza się... Jak moja córka się przewróci i nie reaguję na to, to wstaje i bawi się dalej, czy idzie, jak jesteśmy na powietrzu. A czasem ktoś jak się zlituje i ją pociesza, to najczęściej jest płacz, trochę taki wymuszony i chyba bardziej z żalu niż z bólu...(grins)
Matina
Twardzielka, ale czasem mnie tak wmuruje jak Geodonne - nie płacze jednak.
andziabuziak
mój synek miał 17 dni jak pobierali mu krew na główce przyznaje ze z mężem popłakaliśmy się ..ale potem w 6 i 9 miesiącu pobierana miał więc obeszło się bez płaczu.
Remedios
@andziabuziak no ja sie poplakalam jak to przeczytalam i wyobrazilam sobie takie manieństwo jak mu krew pobierają..ale ze swoim dzieckiem, na żywo, zachowuje zimną krew
mycha2706
Przeżywam w srodku,nie pokazuje na zewnątrz.Jeszcze by tego brakowało,żebym ja się poryczała to koniec....
Raz tylko jak Ala miała 9 miesięcy i wylądowała w szpitalu miała robione zdjęcie płuc...wyprosiła mnie pielęgniarka,tzn.Powiedziała-pani zostaje,wejdzie mąż.Później dowiedziałam się jak to wygląda a jeszcze później miałam patrzeć jak wieszają na haku mojego małego bezbronnego synka.Powtarzałam sobie w duchu,że to dla Jego dobra...i tylko tak panowałam nad sobą.Z Igorem należałam się w szpitalu tygodniami,także zaprawiona byłam w boju(pout) zmiany wenflonów,pobieranie krwi i inne nieprzyjemne rzeczy już nie robiły aż takiego wrażenia.Mogłam byc przy każdym zabiegu,niektóre mamy były wypraszane z zabiegowego... ja nigdy.Nie pozwoliłabym na to.Jestem twardzielką.Ja ogólnie jestem twardzielką.
karolina87
przy sytuacjach z lekarzami zależy, ale pobieranie krwi już przechodziliśmy sporo razy więc jestem odporna i nie płakałam z nim
bardziej w takich sytuacjach kiedy np coś sobie zrobi i cierpi, ale tak to raczej spokojnie
madziullka
ja na pierszych dwoch szczepieniach wylam bo tamta co to robila budzila strach w oczach i choc bym malutki to juz na sam jej widok dostawal histeriii. a potem to juz raczej nie...bynajmniej niepamietam juz takich sytuacji
Majaaaaaa0000
ja raczej bym płakała w srodku czyi w sobie ...a moze i tez bym sie po płakała nie wiem nie miała pobranej krwi z żyły nigdy...
renata29
Przeżyłam krzyki mego dziecka i potem jego widok całego pokłutego i z wenflonem w główce,miał 5 tygodni,jak mi go przynieśli był tak wystraszony,że nie mogłam płakać żeby go bardziej nie wystraszyć,od tamtej pory jestem jakby odporna,przeżywam ale nie płaczę
anulaw
szczerze to twardzielka nigdy nie płacze oczywiście jest mi przykro że Moje dziecko cierpi ,ale zawsze sobie mówi ze niestety tak trzeba i już,Przy szczepieniu pani pielegniarka mówi że ona lubi szczepić nasze dzieci bo my sie normalnie z mężem zachowujemy a nie panikujemy jak niektórzy rodzice,bo Ona się wtedy bardzo stresuje i nie może sie skupić na dziecku bo musi uspokajać rodziców.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.