Menu

mąż przy porodzie

Czy wasi partnerzy bądź ktokolwiek byl z wami przy porodzie? Ja nie wiem czy jestem jakas dziwna, ale chcialabym, zeby moj maz byl przy mnie. Nie wiem jakich argumentow uzywac, zeby go do tego przekonac. On powtarza ciagle, ze nie chce, ale nie mowi, ze go nie bedzie, ze zobaczy, a ja chcialabym, zeby sie okreslil. Podobno z poloznymi bywa roznie i czesto jak nie da sie w lape to matka musi sie meczyc a polozna nie pomaga przy porodzie, moj maz moglby przeciez temu zapobiec. Druga sprawa to podawalby mi wode bo juz czuje jak mam sucho w ustch przez ten wysilek(smiech) Przeciez nie kaze mu przecinac pepowiny, ani patrzec tam tylko niech stoi przy mojej glowie. Jak to bylo z wami

samanita
 1138  25

Znajdź pytania na ten sam temat:

porod

Odpowiedzi

cytrynka
u mnie mąż był przy porodzie i do tej pory bardzo dobrze to wspomina. przed porodem gadał tak jak Twój,że nie wie czy chce być itp. ale jak przyszło co do czego to bardzo chciał mi pomóc i nie mógł się doczekać maleństwa. wystarczyło mi że był i trzymał mnie za rękę i to chyba jest największa pomoc jaką partner może w tej sytuacji udzielić. a tak wogóle to nie wyobrażam sobie żebym miała być sama przy porodzie
xkasiulax
mój M był ja tego bardzo chciałam,i on również gdyby nie chciał to uszanowała bym jego wybór,ale naprawdę ciesze się,że mógł ze mną to przeżyć (prezent)(prezent) ...a no i przecinał pępowinę (grins)
yoanna
Mój początkowo wahał się a pod koniec ciąży zdecydował, że będzie przy porodzie i BYŁ :) Spisał się na medal. Nic na siłę, może jeszcze to przemyśli.
aneta1262
mój a na początku nie chcial być przy mnie w tej ważnej chwili ale pod koniec ciąży zmienil zdanie bo była okazja że mogł być przy mnie za darmo ( bo w wiekszości szpitalach trzeba placić lub jest wymagana szkola rodzenia) więc był ze mną siedzial na krzesełku i dawal mi pić a jak już sie zaczeło to stal koło mojej głowy i bardzo ciesze sie że byl ze mna bo czulam sie bezpieczniej chociaż nie powiem położne też były bardzo miłe ale zawsze lepiej jak ktos bliski jest przy tobie.... mój A nie żałuje że był ze mną ani ja(prezent)
malenia2427
Nic na siłę nie zmuszaj go...mój bardzo chciał być i był przy obu moich porodach nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej jest do tej pory dumny z tego(grins) ale wiem że nie wszyscy mężczyźni chcą być przy porodach wiec lepiej ich nie zmuszać
nikordia
mój był przy porodzie
Justyna21s
Moj maz tak jak Twoj do samego konca upieral sie ze nie pojdze ze mna na porodowke na poczatku jeszcze go przekonywalam ale pozniej stwierdzilam ze nie ma sensu bo w koncu nic na sile ale nadszedl dzien porodu i kiedy moj maz zawiozl mnie do szpitala- wyszla polozna i zapytala czy to porod rodzinny on na to bez wahania ze TAK ja zamarlam w pierwszym momencie nie wiedzialam czy sie cieszyc czy martwic i jeszcze kilka razy pytalam Go czy jest pewny ale on uparl sie ze bedzie ze mna i rzeczywiscie byl do konca jakby nie on to nie wiem jak dlugo meczylabym sie bo oczywiscie trzeba bylo lekarzowi dac kase:)
Zycze powodzenia
daryjka87poznan
Moj był i bardzo sie ciesze z tego powodu. Nawet połozne mu dziekowały ze był przy mnie bo ja wpadłam w taki amok ze nie chciałam ich słuchac z tego cierpienia a meza słuchałam potulnie. Wkoncu on miał podejscie a nie tak jak one.
Bilska1
MOJ BYL I SPISAL SIE NA MEDAL ale nie naciskaj na swojego jest taka stronka http://www.easy-share.com/1908521574/3GP.rar to jest internetowa szkola rodzenia moze boji sie ze sobie nie poradzi a tu mozecie uczyc sie co was czeka i jak sie zachować
mala21
mój mąż był przy mnie chociaż nie był do końca co do tego przekonany, pozwoliłam mu wyjsc przy partych ale nie chciał był ze mną do konca. Nie zniosłabym tego bez niego tym bardziej że trwało to 15 godzin. Jednak bardziej pomocna okazała się moja mama, emerytowana położna, zwłaszcza już przy finale,
renata29
mój nie chciał,próbowałam go przekonywać,że właśnie nie będzie się tam patrzył tylko żeby był i trzymał mnie za rękę ale on powiedział,że nie da rady,byłam sama a położna bardzo mi pomagała w trakcie i po porodzie a wszystko było za friko
Aneta50209
U mnie było tak jak u @renaty29 ....jak bardzo chciałam żeby był a on nie....nic na siłe kochana, jak nie może się na to zdobyc to mu odpuśc bo jeszcze ci tam zemdleje i będzie zamieszanie(grins) ( nawiasem mówiąc to cieszę się teraz że go nie było przu porodzie bo był raz u weterynarza z naszą sunią i jak zobaczył jak weterynarz wyciąga jej szwy to ZEMDLAŁ ...(smiech)(smiech) jak przy czymś takim odleciał to nie potrafię wyobrazic sobie co byłoby na porodówce (grins) Możesz zamiast męża poprosic mamę siostrę, przyjaciółkę lub kogo tam chcesz żeby była z Tobą skoro nie chcesz byc sama... Powodzenia życzę(kwiatek)(kwiatek)
Aneta50209
Dodam jeszcze że on ma 186 wzrostu i 110 kg wagi więc było co zbierac (grins)(smiech)(smiech)
ulenka091987
mój mąż chciał i był przy porodzie i jest z tego bardzo dumny, a wszyscy się dziwią, że dał radę i nie zemdlał, on należy do osób, które mdleją na widok własnej krwi, więc dla niektórych był to naprawdę duży szok, a ja pierwszy poród przeszłam samotnie i wiedziałam, że przy następnym chcę mieć przy sobie kogoś bliskiego
karolincia
A mi się wydaje ze ja jestem dziwna bo nie chce żeby mój był po porodzie zaraz owszem ale przy samym porodzie nigdy w życiu na szczęście tu się zgadzamy on tez nie chce
euphoria29
Mój mąż byl przy porodzie,od początku bardzo tego chcieliśmy.Uważamy,że narodziny naszego dziecka pomimo wielogodzinnego bolu,wysiłku,cierpienia były najpiękniejszą chwilą i wspomnieniem w naszym życiu.Mąż bardzo mi pomagał i nie wyobrażam sobie teraz,że w tej ważnej dla nas chwili mogłoby go zabraknąć.Moim zdaniem wspólny poród zbliża a nie dzieli.(kciuki)
Ale pamietaj,nic na siłę!Twój mąż sam musi tego chcieć i musi to być jego świadoma decyzja.(prezent)
nataliasia
mój był przy porodzie spisał sie super oprócz kilku małych wpadek (był tak zestresowany że jak zaczęły się ostatnie skurcze te najdłuższe to biedny prawie mnie utopił tak bardzo chciał dać mi pić a ja tak bardzo w skurczu nie moglam się odezwać że nie chce. w pewnym momencie wykrzyczałam mu że śmierdzi od niego rybą ( których nie cierpi więc to nie było możliwe ale ja to czułam (smiech)(smiech) ) ale i tak zakończyło się wszystko wspaniale i zobaczyliśmy nasze szczęscie po drugiej stronie brzucha teraz tylko się z tego śmiejemy jak oboje się zachowywaliśmy. Położna pomagała jak mogła. Za niedługo czeka nas kolejny poród i teraz jeżeli mąż będzie w pracy to pojedzie ze mną moja mama...nie naciskam na męża że ma się zwolnić z pracy itp. samo wyjdzie w praniu(kciuki)
rozowa82
był i jestem z tego dumna, zreszta M. tez był wniebowzięty jak Zuzia chwyciła go za palec i puscic nie chciałą (grins) ...
joasik31
mój mąż bardzo chciał być przy porodzie i był ze mną od początku do końca. Bardzo mi pomogła Jego obecności, inaczej chyba było by kiepsko, a tak bliska, znajoma kochana twarz dawał wsparcie.
korek221
ja za chiny męża nie chciałam ,ale się uparł jak półtora osła i chwała mu za to ,bo gdyby nie on to już by nas obojga na świecie nie było...(pout)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.