Menu

Mężczyzna hipohondryk?

Jak to jest u was? Mój maż jak ma katar to od razu jest umierający, jak temperatura wynosi 37,1 to bez mała trzeba na pogotowie jechać, nie mówiąc już o wstaniu z łóżka czy chociażby zrobieniu sobie herbaty! Trzeba koło niego gonić, skakać i mówić jaki to jest biedny i cierpiący! Właśnie przez to przechodzę i pomału tracę cierpliwość! Gorzej niż z dzieckiem!

Marlena
 3995  8

Znajdź pytania na ten sam temat:

Zdrowie mężczyzna choroba hipohondryk

Odpowiedzi

lolitta
Oj tak... coś w tym jest. Mój mąż lezy plackiem jak się tylko przeziębi i po prostu umiera. Kochanie podaj to, podaj tamto - o rany jak ja się źle czuję... Masakra. Ale wiecie co? Zaobserwowałam teraz przez to Euro, że piłka go uzdrawia! jak trzeba było iść z kolegami na mecz do knajpy to wszystkie dolegliwości zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
cebulka
A czy to nie jest tak że mężczyźni w ten sposób pokazują że chcieliby aby okazać im trochę współczucia, zaopiekować się nimi, może widząc jak opiekujemy się naszymi dziećmi w chorobie też chcieli by czegoś takiego doświadczyć ?
maryanna
Hahahha dobre ! Widzisz - sport to zdrowie! :) Ale się uśmiałam. Mój mężulek jest taki sam - a już nie wspomnę o tym jak się gdzieś uderzy, przywali palucha młotkiem, albo się przetnie - od razu okłady, bandaże ehhhh ci faceci!
Marlena
cebulka - czy ty sugerujesz w takim razie, że to tylko taki pretekst? :) Moje podejrzenia że to rozczulanie się nad sobą to ściema coraz bardziej się potwierdzają. Ciekawi mnie tylko dlaczego jak to NAM coś dolega to nie ma taryfy ulgowej? Nie możemy sobie pozwolić na leżenie i dopieszczanie się :) Obiad musi być i już! - Zabawne to wszystko hahaha
cebulka
Tak właśnie myśle. Mogę się oczywiście mylić - kto ich tam wie.
Marlena
A to nie można wprost powiedzieć? A to podobno my jesteśmy takie "skomplikowane" i jak mówimy tak to znaczy nie itd (wg facetów oczywiście). A tu proszę... jak mówi "boli mnie gardło", "umieram" - to znaczy - przytul mnie i zainteresuj się :).
ewela
A ja muszę stąnać w obronie facetów - mój mąż to zupełne przeciwieństwo. Nijak nie pasuje do tego co piszecie. Wręcz przeciwnie trudno z niego coś wyciągnąć. Widzę, że np na chrupkę to pytam czy boli go gardło - "nie skądże znowu". Albo jak chodzi jakiś taki przybity, nie może znaleźć sobie miejsca - to na pytanie czy dobrze się czuje zawsze jest odpowiedź, że tak doskonale! A po dwóch godzinach nie wytrzymuje i przychodzi, żeby dać mu Nurofen. Ale to też nei jest dobre, bo wszystko bagatelizuje, nie dolecza się do końca - o ile w ogóle.
moniaikuba
ewela aż ci zazdroszczę - jak widać niestety Twój mąż należy do mniejszości! Ze świecą takiego szukać!
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.