Menu

Mieszkanie na wsi

Mam problem, a właściwie chciałabym się zwierzyć i być może poradzić. Zawsze mieszkałam w małym mieście, gdzie sklepy, ośrodek zdrowia, bank, jest na miejscu. Obecnie po ślubie mieszkamy z teściami i siostrą męża na wsi (260 km od mojego domu rodzinnego). Tam do sklepu, ośrodka jest ok. 2km. Ja nie mam prawa jazdy i na dodatek jestem niepełnosprawna i nie dam rady iść tą odległość pieszo. Jak jest mąż to on mnie podwozi na zakupy, czy do lekarza. Jeździmy też na plac zabaw z córeczką czy na wycieczki. Jednak teraz mąż pracuje po 12 godzin i rzadko jest w domu. Ja z małą siedzę w domu, mogę wyjść jedynie na ogród, gdzie ma placyk zabaw zrobiony. We wsi nie ma chodnika i na spacer też mi ciężko wyjść. Teściowie i szwagierka pracują, więc też ich nie ma w domu.
Teraz w niedzielę jadę już z Małą tam choć mi się bardzo ni chce, ale nie mamy możliwości zamieszkać w innym miejscu.
Macie jakieś pomysły, sugestie, jak polubić to miejsce, jak znaleźć bratnią duszę, co robić z małym dzieckiem w domu. Dzięki i pozdrawiam.

katarynka3311
 1437  9

Znajdź pytania na ten sam temat:

6-13 lat Czas wolny i Sport mieszkanie na wsi

Odpowiedzi

jolla30
no własnie dobry pomysł prawo jazdy..a po za tym spacery,nie koniecznie ulicą tylko polnymi drogami, ogladac zwierzeta itp itd... moze tez tam mieszkają jakies młode mamy?porozgladaj sie,zbadaj okolice i postaraj sie zmienić nastawienie, jesli polubisz to miejsce bedzie ci sie lepiej zyło(prezent)
Anemona
Myśle że tu nie chodzi o to że mieszkasz na wsi tylko że przeprowadziłaś sie w całkiem obce miejsce. Większość ludzi była by zdezorientowana w obcym miejscu
Sama mieszkam na wsi i za nic w świeci nie chciała bym mieszkać w mieście. Mam prawo jazdy wiec jestem samodzielna a wcześnie jeździłam wszędzie busami albo na nóżkach.
Pomyśl że mieszkanie na wsi jest zdrowsze dla twojego dziecka.
A ty znajdź sobie jakieś hobby i zagadaj do jakiejś fajnej sąsiadki.
Maffi
Wracajcie do miasta... ja mam podobnie, od maja już na stałe zostałam na zesłaniu w maleńkiej miejscowości, w której o dziwo mam chociaz jedną koleżanke... umieram tu, wyć mi się chce... i nie ma tu opieki zdrowotnej... lekarz odmówił nam przyjęcia dziecka... położnej nie ma... trzeci świat... robimy z moim wszystko, żeby wrócić do miasta z którego pochodzimy... i mam nadzieje, że niedługo już będziemy na swoim,,,
MAJA15
A Ja odpowiem inaczej....Przez 30lat mieszkałam w bardzoooo dużym mieście, gdzie było wszystko pod nosem...dosłownie wszystko!!!!Od 5lat mieszkam na wsi , gdzie są 4 sklepy ale bardzo bliziutko mnie. Do najbliższego miasta mam jakieś 8km....ale mam też blisko przystanek autobusowy. Do miasta jadę jakieś 20min...jestem tu bardzo szczęśliwa i za chiny ludowe nie wróciłabym do miasta......a na spacerki z moimi córkami chodzimy do lasu...bo za bardzo nie ma gdzie...aha a Ja Prawa Jazdy też nie mam i jestem zdana tylko na siebie, bo męża też całymi dniami nie ma w domu!!!Myślę, że i Ty się przyzwyczaisz...to tylko kwestia czasu(grins)(grins)(grins)(grins)(grins)(grins)
amalka
Nigdy w życiu nie zamieniłabym miasta na małą pipidówę bo z pipidówy pochodzę. Zero perspektyw rozwojowych- brak dostępu do bibliotek, na każde zajęcia typu szkoła muzyczna, basen, kino... nie dojechałam jeśli nie ubłagałam wcześniej ojca. Dyskoteki- za nastolatki uwielbiałam- to w ogóle kosmos... Nawet koleżanki mnie nie odwiedzały bo bilet w jedną stronę 5,- (kilkanaście lat temu) i godzinna wycieczka PKSem. Dwa sklepy na krzyż i jedyna (wątpliwa) atrakcja to zawody strażackie (krejzolka)

Teraz mieszkam w mieście i choć planujemy kupno domku, będzie to dzielnica naszego miasteczka (dojeżdżają 3 linie MZK) Do małej miejscowości nie wrócę nawet za darmo.

Co do Twojej sytuacji- gdy się przeprowadziłam do K, nie znałam żadnej młodej mamy. Wystarczyło lepiej poznać jedną i tym sposobem zebrałam grono cudownych kobitek (cukierek) Sprawdź też czy nie ma NetMam z Twojej okolicy. Ja tak poznałam pewną D (pozdrawiam Słonko jeśli to czytasz) i już kilka razy się spotkałyśmy. Mój mąż wraca najszybciej o 20:30 więc też cały dzień jestem sama.Czasem miewam "doła" i bywa, że popłyną łzy... Postaraj się wyjść do ludzi, zagadnij kobitę z wózkiem, zacznij od ulubionego tematu każdej mamy- dzieci (prezent) Dalej samo "pójdzie" (grins) Pozdrawiam.
madziullka
Zanim nie przeprowadzilam sie do miasta mieszkałam w okropnym zadupiu w którym był jeden sklep i do którego trzebabyło dzwonić dzwonkiem żeby sprzedawca otworzył. śmiech na sali. ani lekarza ani nawet bankomatu. do normalnej miejscowosci mialam co prawda 3-4km. nie ma tam chodnika dzielacego te miejscowosci i bylam zdana na innych.draznilo mnie proszenie czy ktos podjedzie ze mna po np.zakupy lub do lekarza. M. jeżdzi za granice do pracy ja bez prawa jazdy... zero przyszłości dla dzieci. nie było gdzie iść a jak juz sie poszło to wszedzie ganiały jakieś psy.a o autobusach nie wspomne bo jezdził jeden do miasta.i to o 6 rano. teraz mieszkam na obrzezach miasta i nigdy nie zamienie tego na rzadną wioche!!!!! kolezanek tez tam nie miałam. nie wiem jakie sa tam warunki plenerowe ale warto spróbowac czasem wyjsc z dzieckiem poza ogród. np łaka itp.
Runka
ja przez ponad dwa lata mieszkalam w wioseczce (moze nawet nie wioseczka a kolonia 8 domow) do sklepu, lekarza czy kosiola ponad 2 km... a do najblizszego miasta 20 km.... ale ja zawsze znalazlam sobie cos do zronienia, zrobilam sobie ogrodek przydomowy z warzywami oraz z kwiatkami, a zima czytalam duzo ksiazek... potem synus sie urodzil wiec spacerki po wiejskich drogach i to zazwyczaj w samotnosci bo u nas sama "starszyzna" mieszkala... ale nie narzekalam....maz jak pracowal to wyjezdzal do pracy o 6 rano a wracal o 22.30, jak mlody mial 4 miesiace przeprowadzilam sie do duzego miasta i tu dopiero poczulam sie samotna, bo mimo ze w miescie to nie umialam sie w nim odnalezc.... moja najblizsza rodzina i znajom zostali 140 km od nas, ale jakos dalam rade... po ponowym powrocie do douzego miasta poszlam do szkoly dla siebie cos zrobic by sie "odchamic".... ale jakby mi ktos teraz zaproponowal przeprowadzke na wies bez zastanowienia ide tam mieszkac... i pierwsze co to robie prawko w takim przypadku.
Anemona
matko to gdzie wy mieszkacie?? co to za wieś.??
Ja mieszkam na wsi i mam tu wszystko 2 banki duużo sklepów dwa supermarkety, dwa ośrodki zdrowia..
Wszytko oprócz kina (pout)
xkasiulax
A ja nawet nie wiedziałam,że wsie są tak zacofane ja osobiście nie mogłabym mieszkać na wsi Mieszkam w starej kamienicy w centrum Łodzi (śródmieście)i nie zamieniłabym się za nic wracaj Do MIASTA
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.